Załuski o Skibie: Samobójstwo kulturoznawcy

MEDIA. Chyba nie ma w tym nic dziwnego, że tego rodzaju twórczość nie przypadła do gustu władzom TVP i postanowiły się Skiby pozbyć. Dziwić natomiast mogło, co znany z nienawiści do wartości patriotycznych satyryk, od kwietnia br. robi w programie „W tyle wizji” – czytamy w felietonie Krzysztofa M. Załuskiego w portalu sdp.pl. – Wielu telewidzów tłumaczyło sobie obecność Skiby w TVP – z jednej strony jego koniunkturalizmem, a z drugiej – naiwną chęcią nowych władz okazania mu chrześcijańskiej wyrozumiałości.

Samobójstwo kulturoznawcy

11 listopada był ostatnim dniem współpracy TVP Info z Krzysztofem Skibą. Lider zespołu Big Cyc został wyrzucony z programu „W tyle wizji”. Tego samego dnia rano zagrał koncert na marszu KOD. Wcześniej zamieścił w internecie filmik, w którym zwolenników ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej nazwał „skurw***mi”. W ciągu dwóch dni obejrzało go prawie milion osób.

Skiba w zasadzie nigdy nie ukrywał swoich lewackich przekonań. Ostatnio jednak pogardę dla wartości chrześcijańskich i patriotycznych uczynił swoim życiowym kredo. Wcześniej było nim hasło: „Lepsze żony futro, niż ojczyzny jutro”.

Sami swoi

Przyszły „obrońca demokracji” urodził się w 1964 r. w Gdańsku, jako drugie dziecko marynarza-ochmistrza i pani architekt. Jego ojciec zaopatrywał oceaniczne statki w towary, matka projektowała budynki użyteczności publicznej – m.in. rozebrany kilka lat temu dworzec PKP w Sopocie.

W tamtym czasie państwo Skibowie mieli do dyspozycji przeszło 100-metrowy lokal na gdańskiej Starówce. Mieszkanie przy ul. Szerokiej (nad restauracją „Pod łososiem”) Skibom jednak nie wystarczało – na przełomie lat 70. i 80. wybudowali więc kilkukondygnacyjny dom w Brodnicy Górnej (z uwagi na gabaryty zwany przez mieszkańców wsi „wieżowcem”).

W roku 1983 Krzysztof Skiba skończył I Liceum Ogólnokształcące w Gdańsku – to samo, do którego uczęszczali inni znani bojownicy o demokrację: Donald Tusk, Paweł Adamowicz, Aleksander Hall, Arkadiusz Rybicki i Maciej Kosycarz. Tak jak oni, również i on w trakcie nauki działał we wszystkich możliwych ruchach antykomunistycznych – m.in. w RSA i WiP. Wydawał ponoć dwa podziemne tytuły prasowe: szkolną gazetkę ścienną „Gilotyna” oraz bezdebitowy periodyk zatytułowany „Homek”.

Baleron albo świnia

Pomimo że od tamtych wydarzeń minęło niewiele ponad trzy dekady, to ten okres życia Skiby został stosunkowo słabo udokumentowany. W zasadzie jedynymi świadectwami, potwierdzającymi bohaterstwo późniejszego publicysty „Gazety Wyborczej”, są świadectwa jego własne i jego najbliższych kolegów. Skiba, Końjo i Janiszewski zebrali je niedawno w monumentalnym dziele „Artyści, Wariaci, Anarchiści”, które w 2010 r. ukazało się nakładem Narodowego Centrum Kultury (na jego czele stał wówczas łódzki kolega Skiby, Krzysztof Dudek).

A jednak późniejszego „pomarańczowego rewolucjonistę” – za jakiego Skiba lubi się podawać – działacze trójmiejskiego podziemia wspominają niechętnie. Byli aktywiści ruchu Wolność i Pokój o dokonaniach „Balerona” w ogóle nie chcą rozmawiać. Za to Jędrzej Kodymowski, wokalista grupy „Apteka” o koledze ze sceny napisał parę lat temu, że jest: „kretynem podobnym do świni”.

Przyjaźń z Adamem M.

Po maturze Skiba wyjechał do Łodzi. Chciał zostać aktorem, ale ostatecznie rozpoczął studia kulturoznawcze. Wkrótce urodził mu się pierwszy syn. W Łodzi poznał późniejszych kolegów z „Big Cyca”. Tam również rozpoczął swoją pomarańczową krucjatę przeciwko komunizmowi. Podczas jednego z happeningów został zatrzymany przez milicję i osadzony w areszcie. Po trzech miesiącach jednak go zwolniono – wrócił wówczas na uniwersytet i spokojnie napisał pracę magisterską na temat „Pomarańczowej Alternatywy”.

Po zakończeniu studiów w 1989 roku Skiba włączył się w główny nurt historii. Zaczął pisać dla gdańskiej „Gazety Wyborczej”, na łamach której szybko dał się poznać jako felietonista niezłomny – zdaniem jednego z ówczesnych jego kolegów to właśnie obecność w drużynie Michnika zadecydowała o kształcie skibowej kariery, wówczas bowiem niespełna trzydziestoletni dziennikarz nauczył się relatywizować rzeczywistość. Dzięki specyficznemu sposobowi pojmowania niezależności poglądów, Skiba w lot łapał intencje naczelnego „Wyborczej” – pluł na Wałęsę, gdy trzeba było pluć, pokazywał dupę Buzkowi, gdy brat komunistycznego zbrodniarza nakazywał pokazać dupę polskiemu premierowi.

Chory z nienawiści

Podczas zeszłorocznych wyborów prezydenckich Skiba aktywnie poparł Bronisława Komorowskiego – stworzył nawet rymowankę zatytułowaną „Andrzej Duda i cień prezesa”.

Zapisał się też do komitetu poparcia, ubiegającego się o reelekcję prezydenta Sopotu.

Od chwili powołania tzw. Komitetu Obrony Demokracji, Skiba i „Big Cyc” wspierają jego działalność – jednym z przejawów tego wsparcia są klipy, publikowane w internecie…

I właśnie tymi filmikami Skiba wykopał sobie grób -11 listopada umieścił klip, w którym przemawia takimi m.in. słowami:

„Stoi nad grobem grabarz z łopatą, bo ekshumacji czas się już zaczął.

Więc na nic tutaj rodzin okrzyki, będziemy budzić was, nieboszczyki.

Na nic protesty, marne skamlenia, bo takie Jarka są polecenia.

Aby omamić ten naród durny, trzeba smoleńskie rozgrzebać trumny (…).

Wykopać, zbezcześcić wbrew woli rodziny, sumienia nie mają te skurwysyny.

Bo tak się robi karierę na trupach, z fałszywą troską i w brudnych butach.

Trzeba zrobić cyrk nad szczątkami, by sława brata trwała latami.”

Żony futro

Chyba nie ma w tym nic dziwnego, że tego rodzaju twórczość nie przypadła do gustu władzom TVP i postanowiły się Skiby pozbyć. Dziwić natomiast mogło, co znany z nienawiści do wartości patriotycznych satyryk, od kwietnia br. robi w programie „W tyle wizji”.

Wielu telewidzów tłumaczyło sobie obecność Skiby w TVP – z jednej strony jego koniunkturalizmem, a z drugiej – naiwną chęcią nowych władz okazania mu chrześcijańskiej wyrozumiałości.

Lewacy tego rodzaju intencji jednak nie doceniają. W ich „świecie bez wartości” jedyną wartością jest … wspomniane już „żony futro”. Wyrozumiałość i próba wyciągnięcia ręki rozumieją jako objaw słabości, a nie chęć pojednania, próbę przebaczenia, jako frajererstwo.

A szkoda… Bo kto jak kto, to absolwent kulturoznawstwa, powinien dostrzegać coś jeszcze poza nienawiścią.

Krzysztof Maria Załuski

(źródło: sdp.pl)

 

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *