Sopockie „Molo” do sznurowania ust niezależnym mediom?

Zaluski M_sopot

SOPOT. – Urząd Miasta Sopotu w sposób świadomy nagina obowiązujące w Polsce prawo – twierdzi Krzysztof Maria Załuski w Liście otwartym do Prezydenta Sopot oraz Rady Miasta Sopotu. – W 2012 r. sopocki Urząd Miasta wydał na autopromocję prawie 421 tys. zł. Pieniądze trafiły w całości do mediów głównego nurtu i lokalnych gazet, wspierających obóz władzy. Nie trzeba być wróżką, aby przewidzieć, że w roku wyborczym wydatki na „promocję Sopotu” będą jeszcze wyższe. Kwartalnik „Molo” jest tych wydatków subtelnym zwiastunem. (…) Nowe ratuszowe pismo, to kolejna próba sznurowania ust niezależnym mediom. To także kolejny sposób na odebranie lokalnym, niezależnym informatorom dostępu do rynku reklam, a więc do finansowania…

List Otwarty do Prezydenta Miasta

Jacka Karnowskiego i Radnych Sopotu

Szanowni Państwo.

Z niedowierzaniem przeczytałem informację, iż Urząd Miasta Sopotu będzie wydawcą kolejnego miejskiego pisma – kwartalnika „Molo”. Z informacji medialnych wynika, że pismo to „przygotowane jest przez sopockich urzędników i zawierać będzie relacje i zapowiedzi ważnych dla miasta wydarzeń kulturalnych, edukacyjnych i społecznych”.

Oznacza to, że wydawca, czyli UM, będzie miał możliwość wspierania wyselekcjonowanych przez urzędników/redaktorów działań kulturalnych i gospodarczych istotnych z punktu widzenia władza Sopotu. Poprzez takie działania UM będzie mógłkształtować subiektywny obraz miasta, rynku i rzeczywistości, co nie dość, że nie ma nic wspólnego z uczciwością wobec mieszkańców Sopotu i rzetelnością dziennikarską, to jeszcze jest tworzeniem niepotrzebnej konkurencji, trwonieniem publicznych pieniędzy i ewidentną kryptoreklamą wyborczą.

Skandalem jest zwłaszcza fakt, że Urząd Miasta Sopotu w sposób świadomy naginaobowiązujące w Polsce prawo.Zgodnie z ustawą, gminom nie wolno bowiem prowadzić działalności gospodarczej, a moim zdaniem, wydawanie jakiegokolwiek czasopisma jest działalnością gospodarczą – UM wydawać przecież będzie pieniądze na druk, kolportaż, pewnie także honoraria dla redaktorów pisma, opłaty biurowe, itp. wydatki, pokrywane ze środków budżetowych. Pieniędzy takich natomiast pozbawieni są prywatni wydawcy.Tego rodzaju działania są więcsprzeczne z zasadą równej konkurencji, ponieważ odbierają możliwość równego dostępu do runku podmiotom prywatnym.

Skandalem jest także i to, że redaktorami „sopockiego kwartalnika kulturalnego” są wyłącznie urzędnicy związani bezpośrednio z sopockim ratuszem, m.in. wiceprezydent Sopotu Joanna Cichocka-Gula, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sopocie, Roman Wojciechowski oraz zastępca dyrektora BART, Beata Majka.

Na Pomorzu ukazuje się obecnie kilkadziesiąt tytułów prasowych. W Sopocie cztery czasopisma, o łącznym nakładzie około 50 tys. egzemplarzy miesięcznie. Prócz miesięczników „Kuryer sopocki” „Sopocianie”, „Twoja Gazeta” i „Riviera” regularnie wychodzi jeszcze „Rocznik sopocki” i dwumiesięcznik kulturalny „Topos”. Po co i komu potrzebne jest więc w mieście liczącym ledwie 36 tysięcy mieszkańców kolejne pismo?

W roku 2012 sopocki Urząd Miasta wydał na autopromocję prawie 421 tysięcy zł. Pieniądze trafiły w całości do mediów głównego nurtu i lokalnych gazet, wspierających obóz władzy. Nie trzeba być wróżką, aby przewidzieć, że w roku wyborczym wydatki na „promocję Sopotu” będą jeszcze wyższe. Kwartalnik „Molo” jest tych wydatków subtelnym zwiastunem.

Moim zdaniem, nowe ratuszowe pismo, to kolejna próba sznurowania ust niezależnym mediom. To także kolejny sposób na odebranie lokalnym, niezależnym informatorom dostępu do rynku reklam, a więc do finansowania. Poprzez wprowadzanie kolejnych „mediów” UM Sopotu  pozbawia niezależnych przedsiębiorców nie tylko wpływów, lecz także lukruje obraz miasta, rynku i rzeczywistości.

W związku z brakiem reakcji pomorskich mediów na te skandaliczne, moim zdaniem, działania sopockich władz, postanowiłem publicznie zabrać głos. Mam nadzieję, że ten „list otwarty” spowoduje, że dziennikarze i sopocianie chociaż przez moment zatrzymają wzrok na rękach sopockiej władzy. I że zrozumieją, iż póki w „mainstreamie” obowiązywać będzie „lajtowa” wersja leninowsko-marksistowskiego materializmu dialektycznego, póty władza będzie mogła z lubością patrzeć na siebie w telewizorze i wierzyć, że jest władzą demokratyczną.

pozostaję z szacunkiem

Krzysztof Maria Załuski

redaktor naczelny, wydawca

Miesięcznik i Pomorski Niezależny Portal Informacyjny „Riviera”

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *