Fasola z orłem w koronie. Tradycyjna potrawa spożywana 11 listopada?

kowal sm Ryt przypominający orła w koronie

Natrafiono na zapisy świadczące o tym, że już w czasie pierwszych wypraw do Ameryki fasola z charakterystycznym wizerunkiem orła w koronie dotarła do Europy wraz z powracającym zza Oceanu Krzysztofem Kolumbem. Przywieziona z ziemniakami, innymi nasionami i roślinami, była pierwotnie uprawiana przez Indian.

Ale skąd znalazła się w Polsce gdzie z czasem przybrała rangę narodowego symbolu?

O mama mija, Krzysztof Kolumb nie był Włochem, tylko Polakiem!!!

Manuel Rosa, od 20 lat badający życie Kolumba dowodzi, że wielki żeglarz, odkrywca obu Ameryk, który zmarł w 1506 roku odbywszy cztery wyprawy do Nowego Świata, był Polakiem nie Genueńczykiem. A dokładniej: synem Władysława III Warneńczyka, który nie zginął w 1444 roku, lecz schronił się na Maderze, gdzie (pod przybranym nazwiskiem Henryk Niemiec) ożenił się z portugalską szlachcianką. Badacz z poparciem autorytetów naukowych sugeruje, że Władysław III przeżył bitwę z Turkami, uciekł do życia na wygnaniu na wyspie Madera. Pan Rosa uważa że, spisek został uzgodniony, aby ukryć prawdziwe pochodzenie Kolumba i chronić tożsamość jego ojca.

Tajemnice fasoli niepodległości

Czy to możliwe, że na skutek kontaktów wielkiego podróżnika z ojczyzną swojego ojca fasola z wizerunkiem przypominającym polskiego orła w koronie dotarła do Polski 500 lat temu? Tego niestety nie wiemy.

Ale możemy przyjrzeć się faktom. Prof. Anna Rosner z Instytutu Historii Prawa Uniwersytetu Warszawskiego w artykule pt. Prawnoustrojowe symbole Rzeczypospolitej szlacheckiej na ziemiach polskich cytuje: ” … po powstaniu styczniowym w wielu regionach dawnych ziem polskich ostentacyjnie hodowano w ogrodach pewien gatunek fasoli tyczkowej, której naturalny wzór (wybarwienie) przypominał orła”.
Badacze regionalni zgodnie twierdzą że w XIX w podczas zaborów traktowano ją jako wyraz patriotyzmu. W zaborze rosyjskim odbierana jako symbol walki o  narodową tożsamość, co powodowało represje spadające na tych, którzy ją uprawiali. Za posiadanie fasoli z orłem groziła nawet zsyłka na Sybir. Z tego powodu sadzono ją w ukryciu pośród ziemniaków, aby nie była widoczna. Dzięki temu przetrwała do czasów niepodległości 1918 roku.

Tradycją na kresach wschodnich było przygotowywanie z niej przynajmniej jednej potrawy wigilijnej. W dwudziestoleciu międzywojennym obyczaj jedzenia fasoli z barszczem był znany zarówno w szlacheckich dworach, jak i chałupach chłopskich, później jednak coraz bardziej zanikał.

Z Terespola do Gdańska

Przed paroma laty pojawiły się informacje i zdjęcia w internecie o rzekomo zaginionym gatunku fasoli, który przetrwał na strychu w  gospodarstwie koło Nowego Sącza.
To przecież fasola, która  nigdy nie zaginęła, a przynajmniej od 1946 r. była uprawiana w Gdańsku wykrzyknąłem!

W 1946 r. siostra mego ojca, Zofia Sobolewska Kowalina, przyjechała do Gdańska z Terespola nad Bugiem i przywiozła ze sobą „fasolę orzełkową”, którą otrzymała od swoich rodziców. Zofia  uprawiała pośród innych warzyw  w swoim przydomowym ogródku przy ul. Junaków na Oruni. Było to w biednych  powojennych czasach, gdy zazwyczaj liczne rodziny, zamieszkałe w poniemieckich domach z ogrodami, powszechnie trudniły się uprawą warzyw dla urozmaicenia ubogiej diety. Przybysze z wielu regionów Polski przywozili ze sobą tradycyjne w swoich stronach uprawy. Młodszy brat, Tadeusz Kowalina, przyjechał również do Gdańska po maturze w 1960 r.,  tu  ukończył studia założył rodzinę i w 1973 otrzymał działkę w ogrodzie rodzinnym „Nad Motławą”. Od siostry dostał ziarnka fasoli z orzełkiem oraz inne nasiona wspaniałych pomidorów malinowych i ogórków terespolskich. Od 2001 r. również jego syn Arkadiusz (autor) oraz wnukowie na własnym kawałku kaszubskiej ziemi uprawiają te tradycyjne odmiany.

Na liście produktów tradycyjnych

W 2010 roku Minister Rolnictwa zarejestrował tę odmianę na liście produktów tradycyjnych. Nadano jej dwie oficjalne nazwy: „polska fasola z orzełkiem” oraz „fasola niepodległości”. Inicjatorzy akcji chcą, aby zawędrowała do każdego polskiego domu i, na podobieństwo amerykańskiego indyka jedzonego na Święto Dziękczynienia, stała się tradycyjną potrawą spożywaną w dniu 11 listopada. Na razie ziaren fasoli nie jest wiele, pojedyncze trafiają na aukcje internetowe lub są przekazywane z rąk do rąk w celu hodowania. Potwierdzam, smakuje wyśmienicie w barszczu czerwonym, lub ugotowana w zupie fasolowej szczególnie podczas Święta Niepodległości.

Dobra na wszystko

Fasolę można jeść przez cały rok, choć najsmaczniejsza jest jesienią i zimą. Jest źródłem białka, zwiera węglowodany, tłuszcze i witaminy grupy B oraz witaminę E. Poza tym jest bogata w fosfor, potas, magnez, wapń i żelazo. Wykazuje korzystne działanie na organizm – wzmacnia serce zapobiega miażdżycy, nadciśnieniu i zakrzepom. Zmniejsza wydzielanie kwasów żołądkowych, redukuje nadkwasotę i zgagę. Polecana w profilaktyce osteoporozy. Tłuszcze, to w większości nienasycone kwasy tłuszczowe, które zabijają zły cholesterol, a podnoszą poziom dobrego. Znajdująca się w fasoli lecytyna wpływa korzystnie na mózg, poprawia koncentrację oraz zwiększa pamięć. Nienasycone kwasy tłuszczowe zawarte w fasoli pomagają rozpuszczać witaminę Awitaminę D, witaminę E, witaminę K. W fasoli znajdują się też lignany, które zmniejszają ryzyko chorób nowotworowych.

Na podstawie kilkunastu już letnich doświadczeń mogę potwierdzić, że fasola z orzełkiem  ma mnóstwo wspaniałych zalet. Jest gatunkiem nisko rosnącym, gruntowym i nie wymaga tyczkowania. Łatwa w uprawie – praktyczne udaje się na każdej, nawet piaszczystej kaszubskiej glebie. Fasola nie choruje i jest odporna na suszę oraz szkodniki. Jako roślina strączkowa przyswaja azot z powietrza. Zamiast sztucznych nawozów stosowana w płodozmianie, użyźnia glebę poprzez system korzeniowy. Stosowana naprzemiennie
z ziemniakami daje bardzo dobre plony. Można ją polecić nawet początkującym ogrodnikom.

Kto wie, może się kiedyś dowiemy, czy dzisiejsza fasola niepodległości znana od wielu lat w rodzinie Kowalinów pod nazwą fasoli orzełkowej, to ta sama fasola przywieziona z ziemniakami do Europy przez Krzysztofa  Kolumba, syna Władysława III Warneńczyka?

 

Tekst i zdjęcia Arkadiusz Kowalina

(Nasz Gdańsk)

 

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *