Opozycjonista Michałowski: Jak było w rzeczywistości, zapis bez retuszu

SONY DSC

Andrzej Michałowski. Fot. Janusz Wikowski

GDAŃSK. Czasy walki z „komuną” – w okresie represji, stanu wojennego, działalności w podziemiu opisał Andrzej Michałowski, portowiec, strajkujący w 1980 r. współzałożyciel „Solidarności”. Przez pryzmat swojego życia – na podstawie dokumentów przedstawia prawdziwe sytuacje – przyjaciół i różnych ludzi,  których spotkał podczas swojej działalności na wolności, w podziemiu i w więzieniach w latach 80.

FOTORELACJA: MOJA SOLIDARNOŚĆ Andrzeja Michałowskiego. Fot. Janusz Wikowski

4 marca w Sali Akwen (budynek „Solidarności” w Gdańsku) odbyło się spotkanie ludzi opozycji antykomunistycznej, „Solidarności”, cichych bohaterów walki podziemnej w czasie stanu wojennego. Okazją do spotkania była promocja książki autorstwa jednego z nich – Andrzeja Michałowskiego ,,Moja Solidarność”.

Autor, współzałożyciel Stowarzyszenia „Godność”, opisuje swoje życie, swoich przyjaciół i różnych ludzi,  których spotkał podczas swojej działalności na wolności, w podziemiu i w więzieniach w latach 80. Są wśród nich członkowie „Godności”, osoby znane z życia związkowego i politycznego, sędziowie, adwokaci, strażnicy więzienni, lekarze, księża.

Wstęp do książki napisał Krzysztof Wyszkowski.

Jest to dokument osobisty trudnych czasów niezłomnej walki o wolność, niepodległość i suwerenność. Książka oparta jest o własne doświadczenia. Wśród opisywanych bohaterów są członkowie „Godności”, osoby znane z życia związkowego i politycznego, sędziowie, adwokaci, strażnicy więzienni, lekarze, księża.

– Warto zapoznać się z tą książką, bo przypomina nam naszą młodość i naszą walkę – powiedział Czesław Nowak, prezes Stowarzyszenia „Godność”. – Autor zawarł w książce także smutną refleksję nad swoim życiem i nad minionym 25-leciem. To ludzie tacy jak Andrzej przyczyniali się do odzyskania niepodległości. Gdyby nie ta książka, nikt o nim by nie pamiętał, bo jak przecież wiadomo… „komunę obalił sam Lech Wałęsa”.

Michalowski okladka moja_solidarnosc

O Michałowskim i jego książce napisał Adam Chmielecki (solidarnosc.gda):

Jeśli często narzekamy, że prawda o „Solidarności” – jako wielomilionowym ruchu społecznym i masowym związku zawodowym – po ponad ćwierćwieczu wolnej Polski wciąż z trudem przebija się do masowej wyobraźni, to dzieje się tak m.in. dlatego, że większość zapomnianych, ale odważnych i ryzykujących w latach 80. represje członków Związku nie dzieli się wspomnieniami ze swojej działalności. – Nie walczyliśmy o zaszczyty i sławę – przekonują. To prawda, ale brak działań popularyzatorskich sprawia, że historia walki milionów Polaków z komunistycznym reżimem PRL zbyt łatwo jest sprowadzana do spektakularnej akcji wąskiej grupy współczesnych „politycznych celebrytów”.

Rzeczywiście, działalność antykomunistyczna Andrzeja Michałowskiego w latach 70 i 80. sprawia, że jego wspomnienia czyta się dziś niemal jak thriller szpiegowski lub powieść sensacyjną. Z tą różnicą, że na kartach książki pojawiają się autentyczne postaci liderów jawnej i podziemnej „Solidarności” (np. Bogdan Borusewicz czy Lech Kaczyński).

Wspomnienia Andrzeja Michałowskiego to opis dramatycznego protestu robotników w Grudniu 1970 r., pełnej radości atmosfery wolności strajku portowców w sierpniu 1980 r. czy blisko tygodniowego, niebezpiecznego strajku w zmilitaryzowanym porcie gdańskim po wprowadzeniu stanu wojennego.

Na kolejnych stronach czytelnik towarzyszy autorowi w organizowaniu podziemnej poligrafii i przenoszeniu tajnych drukarni do kolejnych lokali konspiracyjnych. Historia Andrzeja Michałowskiego to także miesiące ukrywania się (od mieszkań przyjaciół po… fermę lisów), organizowanie spektakularnych akcji (jak wielkiej solidarnościowej manifestacji 1 maja 1982 r. lub akcji wypuszczenia na Długim Targu… świni z ośmieszającym komunistyczne wybory hasłem „Głosuj na nas”), zdobywanie fałszywej tożsamości i wpadki, dwukrotne więzienie, przesłuchania, wreszcie wyjazd do Oslo i zaangażowanie się w działalność Komitetu Solidarności Polsko-Norweskiej.

A wszystko, jak to często w życiu bywa, zaczęło się od przypadku. Latem 1980 r. Andrzej Michałowski, doświadczony oficer mechanik okrętowy na Wydziale Usług Żeglugowych Zarządu Portu Gdańsk, miał już zakontraktowany dobrze płatną pracę u zagranicznego armatora. W Stoczni Gdańskiej wybuchł jednak strajk, a on, niepokorny człowiek czynu, nie mógł opuścić kolegów z portu szykujących się do solidarnościowego protestu.

Za swoją działalność Michałowski zapłacił wysoką cenę. Pogorszenie stanu zdrowia przez wieloletni pobyt w więzieniu, rozbicie rodziny na emigracji, „wilczy bilet” w jedną stronę (do Norwegii), wreszcie tragiczna śmierć ukochanego syna, któremu zadedykował swoje wspomnienia. Wolna Polska po 1989 r. nie rozliczyła okresu komunizmu, nie wszystkie ideały i postulaty Sierpnia ’80 udało się zrealizować, wielu byłych kolegów, którzy na plecach Związku zrobili polityczne kariery, zapomniało „skąd ich ruch”. Stąd podtytuł książki „Fakty, zdrady, nadzieje”, która jest również rozliczeniem autora z Polską po 1989 r.

Związkowiec nie żałuje jednak swojej działalności opozycyjnej. – „Solidarność” to nie był ten czy drugi pojedynczy działacz, to nie był sam Lech Wałęsa. To było całe społeczeństwo, wielki ruch. Dziś dzięki niej żyjemy w wolnym kraju – przekonuje Michałowski.

Adam Chmielecki (solidarnosc.gda)

Zdjęcia ze spotkania w obiektywie Janusz Wikowskiego (CZAS Pomorza)

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Czesław Nowak udziela wywiadu TV Gdansk. Fot. Janusz Wikowski

Książkę „Moja Solidarność. Fakty, zdrady, nadzieje” można kupić w redakcji „Magazynu Solidarność” (pok. 114) w siedzibie Regionu Gdańskiego NSZZ „S” w Gdańsku, przy ul. Wały Piastowskie 24.

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *