Najważniejsi są nasi bohaterowie – świadkowie historii. Niepokorni Niezłomni Wyklęci

foto_a-g-kadsr

Wywiad podsumowujący VIII Festiwal Niepokorni Niezłomni Wyklęci, z dyrektorem i pomysłodawcą – Arkadiuszem Gołębiewskim.

Czas na podsumowanie VIII Festiwalu Filmowego Niepokorni Niezłomni Wyklęci. Program tej edycji był niezwykle różnorodny i bogaty. Jak oceniasz z perspektywy czasu tegoroczny festiwal?

Jestem zadowolony, gdyż to, co sobie zakładałem zostało zrealizowane. Przede wszystkim udało się zachować charakter festiwalu, którego podstawową wartością, oprócz prezentowanych filmów, jest bytność między nami ostatnich świadków naszej historii. To nasi bohaterowie. Pokazaliśmy 27 filmów, które opowiadają o polskiej historii. A należy dodać, że w tym roku mieliśmy rekordową liczbę zgłoszeń do konkursu głównego.

Festiwal przekroczył granice Polski. Skąd w tym roku przyjechali goście?

Była duża grupa kombatantów z Grodzieńszczyzny. USA reprezentowali Terry Tegnazian, Anna Peck, Julian Kulski czy Wojciech Sawa. Ze swoim filmem pojawili się pp. Kujbidowie z Kanady. Jak zawsze pojawiła się Katy Carr z Wielkiej Brytanii. Ci ludzie inspirują nas do opowiadania naszej historii z nieco innej perspektywy.

Od wielu lat toczy się debata, jak pokazywać historię Rzeczpospolitej światu. Także na festiwalu był to temat szeroko dyskutowany…

Można powiedzieć, że NNW dostarcza odpowiedzi na te zagadnienia. Dowiedzieliśmy się m.in. jak widzą nas za oceanem, czy w ogóle orientują się w historii Polski, jakie funkcjonują stereotypy. Pokazaliśmy szeroko środowiska tworzące w Stanach i ludzi, którzy opowiadają o nas Amerykanom.

Niektórzy, jak Wojciech Sawa prezentujący na festiwalu wystawę „Ściana Mówi – Głosy Niesłyszanych”, robią to w sposób niezwykle uniwersalny, dzięki czemu docierają do tych, którzy w zasadzie inaczej nie zainteresowaliby się historią jakiegoś dalekiego kraju.

Podobnie Tomasz Magierski swoim filmem „303” postawił na odbiorcę amerykańskiego czy brytyjskiego. Z kolei Terry Tegnazian, wydawca książek o historii Polski, z wielkim zaangażowaniem promuje wielkie czyny i polskich bohaterów, bo uważa, że są oni przykładem dla innych krajów. Inspiruje przy tym nasze wydawnictwa, gdyż jej książki są wydawane sposób niezwykle innowacyjny, nowoczesny – z querkodami pod którymi ukryte są filmy, zdjęcia, piosenki.

Festiwal NNW to także właśnie miejsce spotka wydawców i literatów. W tym roku przyznana została po raz pierwszy nagroda literacka. Kto ja dostał?

Nagrodę im. ks. Władysława Bukowińskiego otrzymał prof. Andrzej Nowak, który skrócił serię swoich wykładów w Stanach Zjednoczonych, żeby przyjechać do Gdyni. Wydawnictwo Editions Spotkania przygotowało specjalnie wystawę o patronie nagrody błogosławionym niedawno „apostole Kazachstanu” i przywiozło wspomnienia księdza wydane z inspiracji Jana Pawła II.

Warto podsumować też projekt pitchingów, który uczy reżyserów i producentów prezentacji swoich pomysłów przed osobami zamawiającymi. Czy ta forma sprawdziła się w ramach festiwalu?

Jak najbardziej. Po raz pierwszy duety producencko-reżyserskie miały okazję najpierw uczestniczyć w warsztatach przygotowujących, a następnie spotkać się z wieloma decydentami, którzy, trzeba to podkreślić, pozytywnie odpowiedzieli na nasze zaproszenie i pojawili się na festiwalu. Był m.in. Mateusz Werner z NCK, Magdalena Merta z UdsKiOR, Piotr Gociek z TVP Historia, szefowie redakcji filmowych Anna Ferens z Jedynki, Marta Dużbabel z Dwójki, Katarzyna Sikorska-Jędral Fokus TV.

W przyszłym roku na pewno to powtórzymy, ale rozszerzymy ofertę i zaprosimy też osoby z zagranicy oraz przygotujemy projekt pitching dla wydawców książek i pisarzy.

Festiwalowi od zawsze towarzyszyła muzyka…

Przez cztery dni odbyło się 11 koncertów, a każdy z nich był wydarzeniem. Z nowym materiałem przyleciała z Chicago Grażyna Auguścik, koncert dał zespół Hungarica z Węgier, śpiewali bardowie – Zayazd, Lech Makowiecki, Paweł Piekarczyk, Jan Pierzak, no i legenda polskiego heavy metalu – TSA. No i na zakończenie można było zobaczyć program muzyczno- poetycki przygotowany przez Mateusza Pospieszalskiego na podstawie „Pamiętnika z powstania warszawskiego” Białoszewskiego. Wystąpili w nim m.in. Katarzyna Groniec, Andrzej Nowak, Leszek Możdżer.

Jakie były opinie ludzi, którzy przyjechali na festiwal?

NNW ma swoich stałych, można powiedzieć, fanów, ale z roku na rok jest coraz więcej nowych osób. Widziałem, że ci, którzy przyjechali po raz pierwszy, byli pozytywnie zaskoczeni.

Bo obraz środowisk, które interesują się historią i przywracają pamięć, jest taki, że są to raczej działanie offowe, w jakichś małych salkach, podziemiach kościołów, no i trzeba przyznać, że przez lata instytucje państwowe nic nie robiły w tej sprawie. A tu wszystko jest w profesjonalnych salach kinowych, na wysokim poziomie artystycznym.

Widać było też rangę imprezy – sami byliśmy zdziwieni ilością ekip telewizyjnych, radiowych, fotoreporterów, dziennikarzy. Telewizja Polska zbudowała na Placu Grunwaldzkim studio, z którego codziennie nadawano relacje na żywo, z kilku kamer. Przyjechali również goście z instytucji rządowych – minister Magdalena Gawin, minister Jarosław Sellin, premier Piotr Gliński, szef MON Antoni Macierewicz, Jan Dziedziczak z MSZ, Piotr Naimski. Wszyscy oni z zaangażowaniem uczestniczyli w wydarzeniach festiwalowych, brali udział w panelach dyskusyjnych, pokazach filmowych, wręczali nagrody świadkom historii.

Bardzo prężnie rozwija się Projekt Młodzi dla Historii, właściwie pierwsze dwa dni były opanowane przez młodzież…

To niesamowite, jak wiele co roku pojawia się na NNW młodych ludzi. Sale kinowe nie zawsze wszystkich mogły pomieścić. Niektóre filmy stały na tak wysokim poziomie, że śmiało mogłyby konkurować o nagrodę główną festiwalu. Fajnie sprawdza się konkurs na stylizacje modowe, na pokaz finalistów przyszło masę ludzi i wszyscy się świetnie bawili.

Wystartowaliśmy też z konkursem teatralnym, warsztatami aktorskimi – mam nadzieję, że taka forma aktywności również przyciągnie na festiwal. Sądzę też, że wyjątkowy charakter Gdyni sprawia, że młodzież z całej Polski chętnie tu przyjeżdża.

Co planujesz na kolejną edycję Festiwalu NNW?

Chciałbym dodać blok filmów fabularnych, i to nie tylko polskich, ale i zagranicznych. Od lat pokazujemy dokumenty z krajów, które tak jak my, znalazły się pod okupacją sowiecka. Festiwal w sposób naturalny stał się miejscem i propozycją dla pokazywania wspólnej historii Europy Wschodniej – problemy są przecież podobne – wykluczenie części społeczeństwa, opór, żołnierze niezłomni. Ale, jeśli zostaniemy nadal w Gdyni, to musimy pozyskać nowe sale kinowe, bo w tym roku wiele razy zdarzyło się, że ludzie nie mogli wejść na pokaz z powodu braku miejsc. Pragnę wszystkich, za to serdecznie przeprosić.

Życie pokazało nam, że tematy, które podejmujemy są coraz bardziej żywe, potrzebne, wiele rodzin dopiero zaczyna o nich mówić i chce je poznawać.

Czego można życzyć Festiwalowi Niepokorni Niezłomni Wyklęci?

Żeby nie zatracił swojej spontaniczności i zawsze pamiętał o świadkach historii. Zawsze to będę podkreślał, że oni są najważniejsi. Szczególnie, że trwa nieustanny wyścig z czasem. Właśnie dostałem wiadomość o śmierci żołnierza „Łupaszki” Józefa Bandzo ps. „Jastrząb”. Mimo nawrotu choroby bardzo chciał znów przyjechać do Gdyni, trzymaliśmy dla Niego pokój. To był prawdziwy przyjaciel naszego festiwalu… W sobotę idziemy na pogrzeb…

W tym roku, dzięki transmisji Telewizji Polskiej z gali zakończenia festiwalu, cała Polska mogła wreszcie zobaczyć tych wspaniałych bohaterów…

To naprawdę wielka wartość, wzruszające chwile. Prezes TVP Jacek Kurski wręczył bukiet kwiatów Lidii Lwow-Eberle, Zofia Pilecka odebrała nagrodę Źródło – za to, że jej walka o pamięć Ojca, stała się inspiracją dla wielu twórców. Żołnierze z Grodzieńszczyzny przyjechali w tych swoich za dużych mundurach, przerabianych własnym sumptem z jakichś mundurów służby leśnej, po raz pierwszy wystąpili przed publicznością i byli szczęśliwi, że są w Polsce. Mówili, że ich walka ciągle się toczy, ale mimo wielu przeciwności, mimo tego, że nie mają za wiele wsparcia, trwają w polskości i miłości do Ojczyzny. Ich postawa to coś, z czego możemy czerpać i za co powinniśmy im oddawać cześć.

foto_a-g

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *