Wyszkowski: debata z Wałęsą o „Bolku” jest absurdem

SONY DSC

Lech Wałęsa. Fot. Janusz Wikowski_CZAS Pomorza

MEDIA. – Mógłbym z litości wyrazić zgodę na wysłuchanie spowiedzi Lecha Wałęsy i przyjąć zaproszenie na debatę na temat zarzutów o jego współpracę z SB – powiedział Krzysztof Wyszkowski (w rozmowie w wp.pl)

Krzysztof Wyszkowski, były działacz opozycji PRL, założyciel Wolnych Związków Zawodowych, członek Stowarzyszenia „Godność”:

  • Dla mnie ten pomysł jest absurdalny, gdyż ta sprawa jest już wyjaśniona i udokumentowana. Instytut Pamięci Narodowej podjął w tej sprawie orzeczenie i uznał, że Lech Wałęsa był w latach 1970-1976 tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Bolek” i pobierał pieniądze za swoje donosy na kolegów ze Stoczni Gdańskiej. Tak więc debata, którą zaproponował były prezydent jest absurdem, gdyż nie można dyskutować na temat prawdy. To by oznaczało jej podważanie.
  • Znam Lecha Wałęsę najdłużej ze wszystkich ludzi, którzy działają w polityce. On pojawił się w moim domu w 1978 r., gdy założyliśmy w Gdańsku Wolne Związki Zawodowe. Moje pierwsze wrażenie było takie, że jest to człowiek rozchwiany psychicznie, którym targają różne, sprzeczne uczucia. W tym kontekście ataki ludzi, którzy żądają od niego wyjaśnień mogły być dla niego bolesne. Myślę, że on sam czuje potrzebę nawiązania kontaktu ze społeczeństwem. Przecież w pewnym sensie jest człowiekiem wyklętym.
  • To jest straszne życie. Za granicą ludzie go ściskają i witają, tymczasem w Polsce jest w pewnym sensie banitą.

  • Jest masa wydarzeń, które wskazują, że Lech Wałęsa pozostawał w stałych kontaktach z tajnymi służbami. Ciekawa jest np. rozmowa z bratem Stanisławem, gdzie mówi on straszliwe rzeczy na temat Kościoła, Jana Pawła II i pieniędzy, które sprzeniewierzył. Myślę, że podczas debaty Wałęsa powtarzałby starą śpiewkę: „oni nie mają żadnych oryginałów”. Faktycznie, oryginały on zabrał, ale są przecież inne dowody. Co ciekawe ze śledztwa ws. zaboru dokumentów z teczki „Bolka” wynika, że zabrał on również kilkustronicowy protokół z rozmów z funkcjonariuszami służb specjalnych w dniach 14-15 grudnia 1970 roku. To są rzeczy miażdżące.
  • Już kilka razy mieliśmy podobne wystąpienia, gdy Lech Wałęsa mówił w programach, że „coś podpisał i to był błąd”, że „za Grudzień’70 ma krew na rękach”. Czyli pośrednio się przyznawał, ale później się wykręcał.
  • On liczy na to, że w jakiejś szalonej dyskusji, w której będzie miał ostatnie zdanie, część publiczności zlituje się nad nim, choćby z racji wieku. Może liczy na współczucie. Też uważam, że nie należy tego człowieka nękać, ale rozumiem też osoby, które chcą usłyszeć prawdę i przeprosiny.

(źródło: rozmowa Przemysława Dubińskiego, wp.pl)

SONY DSC

Krzysztof Wyszkowski. Fot. Janusz Wikowski

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *