Viktor Heese: Brexit – crashu nie będzie!

Heese Wiktor

Brexit się powiódł, mimo masowego oporu systemowych aktorów unijnych (rządy, partie, media, instytucje religijne). Aż do ostatniej minuty siły te kolportowały ekonomiczne i polityczne ostrzeżenia typu fala szoku, tragedia, załamanie idei unijnej, katastrofa, izolacja, odrodzenie nowego nacjonalizmu i podobne horrory.

Ponieważ dysponowały one platformą w uzurpowanych mediach publicznych i pajęczyną powiązań u prywatnych stronników, to mogły sobie na taką mobilizacje generalną pozwolić. Pomocy udzielali zarówno VIP-y jak i ten mały biedak z ulicy. Cały system był na nogach. Nawet niewinna młodzież, której brexit „pozbawiłby podobno przyszłości”, musiała posłużyć, jako argument w tym wielkim show.

Nic nie pomogło. Wygrała wola ludu, a Bruksela przegrała. A co będzie teraz z powyższymi zagrożeniami? Stracimy wszyscy na naszym nierozważnym buncie?

Krytyczny analityk, któremu podobne „triki obronne” establishmentu – ostatnio stosowane przy ratowaniu Grecji – nie są obce, uspokoi „Unijczyków” i Brytyjczyków i odwoła alarm. Aby zrozumieć jego argumentacje, niepotrzebne są Czytelnikowi mądre ekspertyzy, grafiki czy tabele. Najważniejsze konsekwencje brexitu dadzą się opisać na połowie kartki.

  1. Gospodarka się nie załamie!

Ewentualne cła – ta bron obosieczna jest w praktyce gospodarczej rzadko stosowana! – przyhamowałyby nieco wzrost gospodarczy, ale by go nie powstrzymały. Wielka Brytania to nie Ukraina i też bez Unii pozostanie silną gospodarka. Mało który „ekspert” systemowy odważył się na opublikowanie konkretnych liczbowych strat brexitu. O ile spadnie PKB czy wzrośnie bezrobocie? Tu mądre głowy milczą, bo boją się kompromitacji. Za to nie znają umiaru, gdy chodzi o wyżej wymienione frazesowe ostrzeżenia. To im wolno! Pierwsze branże, jak np. niemiecki sektor samochodowy, uspakaja swoich pesymistów. Inne sektory będą im wtórowały.

  1. Nie będzie ani crashu na giełdach ani na rynkach walutowych!

24.06.2016, w dzień po referendum notowania na globalnych giełdach i na rynkach walutowych (tu musi z definicji ktoś wygrać) spadły od 3% do 8%. To nie jest wcale taki dramat. Taki „prawdziwy crash” jak po bankructwie Lehman Brother 15.9.2008 r. pociągnął za sobą spadki dwucyfrowe. Wielkie indeksy jak Dow Jones, Nikkei, Euro Stoxx50, DAX czy brytyjski FTSE straciły (tylko) dzień po brexicie, tyle ile w ciągu trzech poprzednich tygodni zyskały. Profesjonalista mówi, business as usual. Co się tyczy kursu funta (-4%), to tu też nie ma katastrofy. Nie jest i nie będzie on pieniądzem światowym, pozostanie dalej wolno wymienialny a jego kurs będzie jak dotąd dyktował atrakcyjność czy nieatrakcyjność brytyjskiego eksportu. I tutaj „business jak usual”. W końcu i Bank Anglii może punktualnie interweniować.

  1. Wolnego przepływu osób nikt nie będzie hamował!

Kto z zachodniego świata będzie teraz oczekiwał wiz wjazdowych do Zjednoczonego Królestwa ten dał się mocno zwieść propagandzie. Prędzej znajdzie zastosowanie następująca reguła: Utrudnione zostaną wjazdy nowych Schengen – imigrantów i znana imigracja „Unijczyków” w brytyjskie „systemy socjalne”. Dla pozostałych osób, w tym przebywających w Wielkiej Brytanii od lat Polaków, obowiązywać będą stare zasady. W liberalnej polityce migracyjnej kraju w stosunku do osób ekonomicznie samodzielnych czy wręcz przynoszących państwu korzyści nic się nie zmieni.

Gdyby nie było tego niebezpieczeństwa zakażenia kolejnym „exitem”, brukselska Trójca: Jucker – Schulz – Tusk mogłaby być zadowolona z wyników referendum. Z odejściem Wielkiej Brytanii pozbyliby się wielce niewygodnego członka, który nie dał się ujarzmić ani groźbą sankcji ani książeczką czekową. Jednak taki udany bunt, mimo generalnej mobilizacji, może stać się niebezpiecznym przykładem dla rebeliantów w Holandii, Danii czy wreszcie dużej Francji i Niemiec. Nasuwające się w tym kontekście dalsze pytanie brzmi zatem: Czy brukselski establishment będzie dalej ostrzeliwał Brytyjczyków, skoro już jest po meczu, czy swój atak czołowy przeniesie znowu na starych „populistów kontynentalnych”?

Jak na razie z osobistości jedynie Putin, Trump i Papież pogratulowali Brytyjczykom wyników wyborów. A gdzie pozostali nasi wzorowi demokraci?

Viktor Heese 

Viktor Heese – dr ekonomii, mieszka w Köln (RFN), analityk papierów wartościowych i autor publikacji giełdowych.

http://www.bankundversicherungsbilanzen.de

heese1@t-online.de

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *