Truszczyński: KRADZIONE NIE TUCZY

W MEDIACH. Panie Lewandowski przyprowadź Pan do Polski z powrotem PLO-wskie statki. Panowie ministrowie przekształceń – od Mazowieckiego, Bieleckiego, Belki i Pawlaka, komu i za ile podarowaliście huty i odlewnie. Już nie ma co sprzedawać, a handlarze nadal na etatach. Gdzie pieniądze za to wszystko. Pytam ile miliardów zostało w kraju z tych wyprzedaży? Co ja mówię miliardów! Dowiadujemy się od Kieżuna, Bożyka, Modzelewskiego, że zostało z tego handlu w naszej kasie niewiele ponad 100 milionów, nie  ważne czy dolarów, czy Euro. To przecież wdowi grosz. Resztę zajadły firmy doradcze i pośrednicy.

Felieton Stefana Truszczyńskiego

Złapali faceta, gdy kradł w markecie.

– Głodnyś, nie masz pieniędzy – pytają – czemu kradniesz?

– No, bo kradzione nie tuczy.

*            *            *

      Przegrani pożeracze cudzego – myśli, słów do rzeczy, dóbr wszelakich – weźcie to pod uwagę. Lud patrzy i widzi co kto robi. Zwiniętą ukradkiem czekoladkę odpuści, ale skradzionej fabryki załapówkowanej rzeczy dużej i jeszcze większej nie da się ukryć i tego złodziejowi darować nie wolno. Da się połknąć jak wąż cielaka, ale trudne to potem trawienie. Owszem, gdy cała władza jest skorumpowana, gdy dziennikarze boją się pisać, policja łapać, a sędziowie zwlekają ze skazaniem – wtedy to draństwo jakiś czas uchodzi.

      Ale są na szczęście od czasu do czasu WYBORY.  Wtedy, jeśli nie damy się chłopkowi-roztropkowi oszukać prawda ma szansę wypłynąć. To się teraz zaczyna. Trwaj chwilo – jesteś piękna. Tak jak oblicza śmiałych i uczciwych. Czasem długo dobijać się trzeba o prawdę i sprawiedliwość. Bywa, że zima długo trzyma i chmury robią nas na szaro. Ale w końcu jest wiosna. I ziemia znowu zadudni tupotem wesołych nóg: będzie dobrze.

     Tak jak nie można nażreć się na zapas, tak samo z kradzeniem bywa. Nawet wywiezione do dalekich podatkowych rajów wróci do kraju. Dobrowolnie lub siłą. Bo nie z takim gównem Polacy sobie radzili. Wywozili od nas co się dało – Szwedzi po „potopie” nawet balustrady i stopnie schodowe, Ruskie słały na wschód wypełnione po brzegi wagony dobrem ze zrabowanych fabryk, szczególnie ze Śląska. Potem popłuczyny solidarnościowe dopełniły dzieła. Idea była piękna, ale została zmarnowana przez dominację łajdaków.

      Ale ten czas minął. Panie Lewandowski przyprowadź Pan do Polski z powrotem PLO-wskie statki. Panowie ministrowie przekształceń – od Mazowieckiego, Bieleckiego, Belki i Pawlaka, komu i za ile podarowaliście huty i odlewnie. Już nie ma co sprzedawać, a handlarze nadal na etatach. Gdzie pieniądze za to wszystko. Pytam ile miliardów zostało w kraju z tych wyprzedaży? Co ja mówię miliardów! Dowiadujemy się od Kieżuna, Bożyka, Modzelewskiego, że zostało z tego handlu w naszej kasie niewiele ponad 100 milionów, nie  ważne czy dolarów, czy Euro. To przecież wdowi grosz. Resztę zajadły firmy doradcze i pośrednicy.

      A przecież kradzione nie tuczy! Czy 24 maja to przełom w takim myśleniu, czy tylko kolejna ułuda. Tak naprawdę to przekonamy się o tym dopiero w październiku. Póki co niech brzmi głośno piosenka Andrzeja Rosiewicza. Ta o złodziejach i partaczach.  Może w końcu do wszystkich dotrze. Można jeszcze połowę z kradzionego oddać samemu. Państwu własnemu. Sąd na pewno to uwzględni. Bardzo przydadzą się te pieniądze na reindustrializację, a ona jest podstawą by wyrwać się z biedy. Polecam gorąco najważniejsze w tym zakresie lektury – profesora Witolda Kieżuna „Patologia transformacji”, Karola Modzelewskiego „Zajeździmy kobyłę historii”, Pawła Bożyka „Apokalipsa według Pawła” oraz najnowszą książkę z wywiadami, które powinno się znać Jerzego Zalewskiego „Dwa Kolory”. Są to rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim, Antonim Macierewiczem, Janem Olszewskim, Bogdanem Borusewiczem, Andrzejem Gwiazdą, Lechem Dymarskim, Ryszardem Bugajem, Maciejem Zalewskim, Janem Maria Rokitą i prawdziwym Prezydentem –   Lechem Kaczyńskim.

      Warto poświecić uwagę tym lekturom. Szczególnie dlatego by dostrzec ile już czasu i spraw zmarnowano. Nie załatwiono. Mimo, że było na to aż 25 lat, teraz do październikowych wyborów jest już tylko niepełne pięć miesięcy. Nie powinno się tego czasu tracić – np. na wygrzewanie na plaży. Niech ziemia naprawdę zadudni.

  25.05.2015

Stefan Truszczyński

(źródło: sdp.pl)

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *