Pięć minut przed premierą „Nocy iguany”

NOC IGUANY foto Dominik Werner (4)

GDAŃSK/SOPOT.  Jest to spektakl także o śmierci, o ludziach postawionych w sytuacjach skrajnych, którzy muszą dokonywać wyborów. Dzieje się to na odludziu. Wszystkie postaci są postawione w sytuacji skrajnej. Maxine straciła męża i nagle musi się zastanowić, co zrobić z pensjonatem. Shannon, otoczony trzema kobietami, każda go na swój sposób prowokuje…

 

Noc iguany” na Scenie Kameralnej w Sopocie

Podrzędny meksykański pensjonat, zagubiony w dżungli, pod wysokim tropikalnym niebem i oceanem w dole. Shannon, niepoprawny, niezrównoważony duszpasterz, prywatnie amator mocnych trunków, ogarnięty seksualnymi obsesjami, który przyjął posadę przewodnika wycieczek, przywozi tutaj jedną z nich.

To głównie podstarzałe emerytowane nauczycielki i prowadzone przez nie nastoletnie uczennice. Jedna z nich próbuje uwieść Shannona. Do pensjonatu wkracza wulgarność przydrożnych stacji benzynowych i… groza dalekiej wojny.

Sztuka Tennessee Williamsa łączy w sobie respekt dla naturalnych instynktów kierujących człowiekiem z poczuciem grzechu i nieuchronnością kary. Przedstawia ludzi zawiedzionych w marzeniach, gnębionych przez frustracje, obsesje seksualne, niespełnienie.” – czytamy w zapowiedzi premiery spektaklu „Noc iguany”, która odbędzie się odbędzie się w piątek, 20 maja 2016 roku na Scenie Kameralnej w Sopocie.

Katarzyna Figura: „Dramaty i śmieszności ludzkie”

– Cieszę się, że mogę wprowadzić odbiorcę w wewnętrzny świat kobiecy, bardzo mi bliski, bo stworzony, budowany i osadzony w bardzo zmysłowy, dotkliwy, sposób – powiedziała Katarzyna Figura, występująca w roli Maxine. – Wszystko wydarza w tym minimalistycznym, ale bardzo sugerującym miejscu, jesteśmy w Meksyku, dzieje się w ciągu jednaj nocy. Jest wrażenie, że wydarzyły się, albo może wcale się nie wydarzyły, te wszystkie dramaty, te śmieszności ludzkie. To wszystko tutaj jest, jak gdyby nadciąga huragan. Jest: i odrzucenie i miłość i pogarda i pożądanie i namiętność i pragnienie marzenie i niespełnienie i więzienie w niemożności czy też w uzależnieniach ludzkich od różnych rzeczy. To wszystko rozgrywa się pod ciężkim niebem Meksyku.

Aktorka postrzega Maxime jako cudowną, wspaniałą, wyjątkową, pełną życia, doświadczoną, kobietę. I tak, jak sztuka zaczyna się od słów „Czekałam na ciebie” i ona – zwierza się – na tę rolę długo czekała. Pracę magisterską pisała na temat dramatu amerykańskiego, między innymi o „Szklanej menażerii” i „Kotce na gorącym blaszanym dachu” Millera Tennessee Williamsa, zajmowała się również dramaturgią Heinera Mullera. Po kilkudziesięciu latach, doczekała się wymarzonej roli na sopockiej scenie Teatru Wybrzeże.

– Praca z Pią Patrum była niezwykła dla mnie – kontynuuje. – Reżyserka jest poszukiwaczem prawdy ludzkiej, spotykamy się, aby się zanurzyć, coś stworzyć sprawnie, co ma być obrazkiem, albo czymś niedostępnym dla odbiorcy. Praca jest grzebaniem w sobie, we własnych doświadczeniach, obserwacjach ludzi i poszukiwaniem najmniej oczekiwanych spostrzeżeń na temat człowieka. Żyjemy tak szybko w dzisiejszych czasach, że pozbawiamy się sami dotyku, zmysłów, żeby wiedzieć coś więcej, doznawać radości z życia. Moja bohaterka, Maxime, w końcowej części sztuki, jest przy całym marzycielstwie, bardzo pragmatyczną osobą, pokazujemy w sztuce, że siły czerpie z miłości, z oddania, z poczucia odpowiedzialności. Jest to przepiękny obraz kobiety, jestem ogromnie szczęśliwa, że dostałam tę rolę, że możemy pracować i tworzyć i przynosić ludziom coś nietypowego.

Marek Tynda: „Relacje są poplątane”

– Od Shanonna wszyscy po kolei coś chcą, z każdym z bohaterów moja postać ma zupełnie inne relacje – powiedział Marek Tynda, występujący jako Shannon. – Trudność grania postaci polega na tym, że trzeba znaleźć odpowiednie środki, żeby nie traktować wszystkich tak samo. Dlatego grzebiemy w psychologii, mój bohater w istocie zostaje zakopany w tym Costa Verde. Jest to rola tragiczna.

– Shannon do Costa Verde przyjeżdża po to, żeby zrzucić z siebie cały ciężar – kontynuuje aktor. – Przyjeżdża tutaj nie pierwszy raz, przyjeżdża jak do domu, przyjeżdża przede wszystkim do swojego przyjaciela Freda, dowiaduje się że już w pierwszej scenie, że Fred nie żyje, to już mu zaburza ten wymarzony spokój. Maxime szuka dla siebie partnera, osoby, która poprowadziła by z nim hotel, a jednocześnie, której mogłaby się oddać. Natomiast Shannon cały czas myśli o tym, żeby wrócić na łono kościoła. Tutaj spotyka Hanę, która go fascynuje, przy której sobie siebie wyobraża gdzieś tam, przy której, być może, mógłby być i pastorem i wieść spokojne życie rodzinne. Oczywiście ona odrzuca jego propozycję wspólnego podróżowania przez życie. Wszystkie relacje są poplątane, nie od parady się mówi: „W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz.” Tutaj, niestety, nie ma takiej sytuacji, że dwoje na raz chce.

Pia Partum: „Tekst jest współczesnym moralitetem”

– Nie ja wybrałam ten tekst, sama z siebie bym nie wpadła na to, żeby po niego sięgnąć, jakoś nie pociągał mnie dramat amerykański, ale, jak ten tekst wpadł mi w ręce, to mnie oczarował – powiedziała Pia Partum, reżyser. – Była to propozycja dyrekcji teatru, żeby wystawić właśnie ten tekst, myślę, że sprowokowało dyrekcję to, że niedawno się ukazał nowy przekład dramatu Jacka Poniedziałka. Wydanie zborowe dramatów Williamsa w jego przekładzie, nowa książka, był to jakiś hit, wszyscy zaczęli ją czytać i nagle się okazało, że tekst jest trochę zapomniany. Ja przeczytałam tę książkę, ale nie wybrałam tłumaczenia Jacka Poniedziałka.

Reżyser, już pracując nad tekstem, interpretując go i dochodząc do tego, co ona by chciała o tym tekście powiedzieć, doszukała się tłumaczenia starego, które raz było wystawiane w latach 80., które bliższe było jej interpretacji, nie było w jawny sposób współczesne.

– Ja moją sztukę osadzam jednak w epoce, w jakiej ona się toczy, czyli w latach 40., są bombowce. – kontynuuje. – Podobał mi się tekst dlatego, że jest on współczesnym moralitetem. Zarówno tak pisze o nim sam Williams, ja też go tak odebrałam. Chciałam uniknąć rodzajowych, psychologicznych rozmów, zależało mi na nadaniu sztuce głębszego wymiaru, traktuję bohaterów jak małe robaczki miotane swoimi emocjami i konfliktami wertykalnymi. Shannon, który ma problem wielki z panem Bogiem, nie może się z nim porozumieć, cały czas o nim i do niego gada, zastanawia się, czy do niego wrócić.

Oni tylko mówią, że coś powinni zrobić.

– Przyrodę, jaka jest w tym tekście – morze, góry, ocean, cykady – starałam się traktować jako tego trzeciego niewidzialnego partnera tych ludzi, który czasem ich po prostu zmiata – kontynuuje Pia Patrum. – Nie wiem, czy uda mi się taki przekaz osiągnąć, ale w takim kierunku pracowałam i do tego dążyłam.

Jest to tekst także o śmierci, o ludziach postawionych w sytuacjach skrajnych, którzy muszą dokonywać wyborów, a dzieje się to na odludziu, kontynuuje reżyser. Kojarzy się to Pii Patrum trochę z „Czarodziejską górą”, gdzie się spotykają przypadkowi ludzie, którzy nawiązują w związku z tym przypadkowe, nie oczekiwane, znajomości więzi, głębokie, z których coś wynika, albo, jak w przypadku tej sztuki, takie, z których nic nie wynika. W spektaklu bohaterowie, mimo że osiągają apogeum w swoich rozmowach, nie mają oczyszczenia, nie są w stanie skręcić w odpowiedni kierunek. Oni tylko mówią, że coś powinni zrobić. Shannon mówi, że powinien coś zmienić. Hana stoi może w jakimś kontraście do nich wszystkich, ona, być może, jakąś decyzję podejmie, zresztą jej życie samo ją do tego zmusi, ze względu na śmierć dziadka, najbliższej jej osoby.

– Ale wszystkie te postaci są postawione w sytuacji skrajnej – podsumowuje. – Maxine straciła męża i nagle musi się zastanowić, co zrobić z pensjonatem. Shannon, otoczony trzema kobietami, każda go na swój sposób prowokuje, podoba mu się, a jeszcze jest Bóg, który go pociąga. Sztuka jest na poważnie. Jest to kolejna wspólna moja realizacja ze scenografką, Magdą Maciejewską i autorem muzyki, Tomaszem Mreńcą.

Katarzyna Korczak

Fot. Dominik Werner. Materiały prasowe Teatru Wybrzeże

NOC Iguany plakat do spektaklu NOC IGUANY

Autor plakatu Maciej Hübner 

*

Na podstawie sztuki Tennessee Williamsa
NOC IGUANY

  • Przekład: Krzysztof Zarzecki
  • Reżyseria: Pia Partum
  • Scenografia, kostiumy, światło, wideo: Magdalena Maciejewska
  • Opracowanie muzyczne: Tomasz Mreńca
  • Konsultacje ruchowe: Daniel Jiménez Martínez
  • Asystent reżysera: Maciej Konopiński
  • Inspicjent, sufler: Agnieszka Szczepaniak

W spektaklu występują: Dorota Androsz, Monika Chomicka-Szymaniak, Katarzyna Figura, Ewa Jendrzejewska, Marzena Nieczuja Urbańska, Piotr Biedroń, Maciej Konopiński, Jakub Mróz, Andrzej Nowiński, Marek Tynda, Maciej Szemiel oraz Daniel Jiménez Martínez (gościnnie).

Premiera: 20 maja 2016 r. na Scenie Kameralnej w Sopocie

Tennessee Williams (ur. 1914, zm. 1983) – wybitny dramaturg i autor powieści i opowiadań. Studiował na uniwersytetach w Columbii, St. Louis i Iowa (1930-1938). Pracował m.in. jako kelner, czy operator windy. Od 1943 roku zaczął pisywać scenariusze filmowe, a w rok później poświęcił się twórczości literackiej. Autor tak sławnych sztuk jak SZKLANA MENAŻERIA, TRAMWAJ ZWANY POŻĄDANIEM, KOTKA NA GORĄCYM BLASZANYM DACHU, czy grany u nas z powodzeniem SŁODKI PTAK MŁODOŚCI. Stypendysta Rockefellera, dwukrotny zdobywca nagrody Pulitzera. Członek Narodowego Instytutu Sztuk i Literatury. Jego dramaty i opowiadania łączą psychoanalizę z naturalizmem, poetyckie symbole i alegorie. Jego bohaterowie – często z marginesu, wyobcowani, skazani na zagładę i klęskę wrażliwcy, niekiedy dręczeni różnymi obsesjami, czasem psychopatyczni – nie wytrzymują na ogół zderzenia z rzeczywistością.

Pia Partum (ur. 1977) – reżyserka teatralna i operowa. Absolwentka MISH na Uniwersytecie Warszawskim oraz Wydziału Reżyserii w Akademii Teatralnej w Warszawie. Podczas studiów stypendystka Rządu Francuskiego w Instytucie Teatralnym w Paryżu. Wieloletnia asystentka Jerzego Jarockiego i Mariusza Trelińskiego. Wyreżyserowała m.in. MADAME BUTTERFLY Pucciniego w Operze na Zamku w Szczecinie, NINE Arthura Kopita (musical na kanwie 8 i PÓŁ Felliniego) w Teatrze Capitol we Wrocławiu, DZIEDZICTWO ESTERY Sandora Marai’ego w Teatrze im. W. Horzycy w Toruniu, NADOBNISIE I KOCZKODANY CZYLI ZIELONĄ PIGUŁKĘ Witkacego w Teatrze im. Norwida w Jeleniej Górze. Obecnie równolegle nad pracami nad NOCĄ IGUANY Tenneessee Williamsa przygotowuje się do polskiej prapremiery LUCI MIE TRADITRICI Salvatore Sciarrino – współczesnej włoskiej opery, która pokazana będzie w ramach Festiwalu Warszawska Jesień w 2016 roku.

Magdalena Maciejewska (ur. 1962) – autorka ponad 150 scenografii w spektaklach teatralnych, operowych, filmowych. Absolwentka Wydziału Architektury na Politechnice Warszawskiej i Wydziału Scenografii w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W latach 1998-2014 związana głównie z TR WARSZAWA jako scenografka Grzegorza Jarzyny (m.in. MAGNETYZM SERCA, DOKTOR FAUSTUS, KSIĄŻĘ MYSZKIN, UROCZYSTOŚĆ, DON GIOVANNI, T.E.O.R.E.M.A.T., NOSFERATU). Współpracowała również m.in. z Krystianem Lupą, Agnieszką Holland, Agnieszką Glińską, Andrzejem Chyrą, Krystyną Jandą, Andrzejem Żuławskim, Mariuszem Trelińskim. Współtworzone przez nią spektakle były zapraszane na festiwale w Avignonie, Edynburgu, Moskwie, Berlinie, Wiedniu, Londynie, Nowym Jorku, Paryżu czy Amsterdamie.

Tomasz Mreńca (ur. 1986) – skrzypek, kompozytor. Jest twórcą projektów indywidualnych i zbiorowych, a także autorem muzyki do spektakli teatralnych, pokazów mody, instalacji artystycznych. Współpracował m.in. z Pią Partum, Aleksandrą Popławską czy Markiem Kalitą. Wraz z Tomaszem Bednarczykiem stworzył projekt Venter, pod szyldem którego ukazała się ich płyta w londyńskiej wytwórni Sensefloor. Duet koncertował na największych festiwalach muzycznych w Polsce. Mreńca nagrał również album z międzynarodową grupą The Frozen Vaults, który ukazał się w paryskiej wytwórni Voxxov Records. Współpracował przez wiele lat z Bartoszem Dziadoszem i okazjonalnie z Piotrem Cisakiem, tworząc i rejestrując muzyczne eksperymenty.

Daniel Jiménez Martínez (ur. 1988) – tancerz i choreograf. W 2012 roku uzyskał dyplom zapisu ruchu metodą Benesha w paryskim konserwatorium CNSMDP . Absolwent Wydziału Tańca Klasycznego Instytutu Sztuk Pięknych w Meksyku, a także Kompozycji Muzycznej w Universidad de Guanajuato. Pracował jako tancerz w spektaklu KHORI PUKA w Narodowym Centrum Tańca w Paryżu, czy HUMANOIDE w Auditorium Saint-Germain-des-des-Prés w Paryżu. Pasjonuje się polskimi tańcami ludowymi – zwłaszcza kaszubskimi – z zakresu których pisze obecnie specjalizację.

Spektakl NOC IGUANY wystawiono w ramach umowy z The University of the South, Sewanee, Tennesse.

NOC IGUANY foto Dominik Werner (6) NOC IGUANY foto Dominik Werner (5) NOC IGUANY foto Dominik Werner (3) NOC IGUANY foto Dominik Werner (1)

 

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *