Wejście na Kreuzspitze – 3457 m. Na szczycie fotki, sms-y, posiłek, piękne widoki

daniel szczyt sm

Kreuzspitze – 3457 m

Zapiski z wejścia na Kreuzspitze (3457 m) – na najwyższy szczyt trekkingowy w Alpach – bite 12 godzin przygody – dla widoków, dla zdrowia, dla wspomnień. Pobudka o 5.15. Sześć godzin pod górę. W drodze – piękne widoki. Na szczycie fotki, sms-y, posiłek. W oddali pokryte lodowcami szczyty. I zejście.  Obok szlaku chodzą sobie świstaki, przepiękna przyroda. Ale trzeba schodzić – aby zdążyć do sklepu… „Skopałem się jak szpadel…”

Kreuzspitze (co można przetłumaczyć jako Krzyżowy Wierch) jest prawdopodobnie najwyższym szczytem trekkingowym w Alpach tzn. takim na który prowadzi typowy szlak turystyczny. Wyżej można wspinać się po lodowcach, co wymaga dodatkowego sprzętu (raki, czekan itp.) i asekuracji. Trasę na ten szczyt można porównać z trasą na Rysy z Palenicy przez Morskie Oko. Obie zajmują ok. 6 godzin w jedną stronę i różnica poziomów wynosi ok. 1500 m.

Ruszamy ze wsi Vent, która leży na końcu Ötztal – najdłuższej doliny w Alpach (67 km). Vent to typowa miejscowość turystyczna. Ma ok. 140 stałych mieszkańców. Jest tam kilka hoteli i pensjonatów, a chyba w każdym z kilkunastu domów można wynająć pokój. Vent znajduje się ok. 1900 m nad poziomem morza.

Pobudka o 5 przesunięta na 5.15 z powodu ciemności. Tu słońce wschodzi trochę później niż w Polsce, na dodatek jesteśmy w dolinie, co przedłuża ciemności. Przed 6 wymarsz. Według czasów podanych na drogowskazach do schroniska Martin Busch Hütte jest 2,5 godziny drogi, a ze schroniska na szczyt – 3,5 godziny. Razem z drogą powrotną daje 12 godzin. Chcemy jeszcze zdążyć do jedynego sklepu spożywczego w Vent, który zamykają o 18.

Rano dość chłodno, idziemy w długich spodniach i polarach. Droga jest szeroka i wygodna. Idziemy najpierw lasem, potem wśród kosodrzewiny, w końcu wzdłuż szlaku tylko trawa i inne małe rośliny. Mijamy dużo strumyków przecinających szlak. W oddali pokryte lodowcami szczyty. Lekkie zachmurzenie. Wcześnie rano na szlaku nie ma prawie żadnych ludzi.

Po 8 dochodzimy schroniska (dobry czas). Jesteśmy pierwszymi korzystającymi z bufetu (2 kawy). O 8.30 ruszamy na Kreuzspitze. Schronisko leży na wysokości 2501 m (2 m wyżej niż Rysy) czyli mamy do podejścia prawie kilometr. Typowo górski szlak – podchodzimy zakosami. Razem z nami rusza grupa z przewodnikiem mającym dobrze ponad 60 lat. W sumie idą 3 większe grupy i kilka mniejszych 2-3 osobowych. Pogoda w sam raz, widoki piękne, szczególnie bielące się w oddali lodowce.

Przerwa na posiłek. Niedaleko szlaku pasą się owce. Utrzymujemy dobre tempo, mało kto nas wyprzedza. Po drodze kilka stawów, wyżej śnieg. Nie było go na tyle dużo, żeby zakładać raki. Prawie wszyscy turyści, których słyszymy mówią po niemiecku, jest tylko kilku anglojęzycznych.

W południe na szczycie. Tak się złożyło, że większość ludzi, którzy weszli tego dnia na Kreuzspitze zrobiło to właśnie o tej porze. W południe na szczycie był tłok, a o 12.30 prawie nikogo. Jakby się umówili. Jeden z turystów po wejściu zaśpiewał okazjonalny utwór. Pierwszy raz usłyszałem jodłowanie na żywo. Na szczycie fotki, sms-y, posiłek. Widoki piękne.

Pierwszy raz byłem na górze powyżej 3000 m i na dodatek była dobra widoczność. Schodzimy razem z grupą, z którą zaczynaliśmy wspinaczkę. Przewodnik schodzi na luzie z rękoma w kieszeni. Większość podpiera się kijkami. Obok szlaku chodzą sobie świstaki. Nie można podejść do nich zbyt blisko, bo wydaja charakterystyczny dźwięk i chowają się między skałami. Schodzimy dość sprawnie, mamy godzinę w zapasie.

W schronisku „Tagessuppe” (zupa dnia). Nie mogliśmy dogadać się z obsługą bufetu, co to właściwie za zupa? W końcu z kuchni przyniesiono nam próbkę. Okazało się to czymś w rodzaju krupniku lub żurku. Pół godziny po nas zeszła grupa z przewodnikiem.

O 15 ruszamy do Vent, do którego mamy ok 8 km. Powinniśmy spokojnie zdążyć przed 18. Pod koniec szło mi się ciężko, a na kwaterę wróciłem wykończony. Jak to kiedyś skomentował turysta w Zakopanem: „Skopałem się jak szpadel, wszedłem pieszo na Gubałówkę!”. Musiałem najpierw położyć się, żeby dojść do siebie. Do sklepu zdążyliśmy. Jest słabo zaopatrzony w żywność. To właściwie sklep wielobranżowy z działem spożywczym.

Na kwaterze odpoczywamy i jemy obiadokolację. Plan został wykonany.

4 sierpnia 2014 r.

Tekst i zdjęcia: Daniel Dempc
daniel widok ze szczytu sm

Widok ze szczytu.

daniel szlak sm

Szlak z Vent do schroniska.

daniel ven smt

Vent, na pierwszym planie kościół.

Może zainteresuje Cię:

3 komentarze

  1. Tadeusz napisał(a):

    Brawo. Rzeczywiście piekne widoki. Proszę o więcej zdjęć

  2. Pivo napisał(a):

    Wybieram się tam w połowie września. Jak było w sierpniu ze śniegiem u góry?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *