Truszczyński: DO NORY! „Te cholerne lisy”

W MEDIACH. W naszym pięknym kraju – jak meldują leśnicy – namnożyło się cholernych lisów szkodników co niemiara. Wygryzły one liczne kiedyś, ale tchórzliwe trusie. Mało jest też wróbelków, za to ciągle jeszcze od pamiętnej nocy 13 grudnia wrony kraczą. Na lądzie one, a na wodzie kormorany, które mają tylko ładnie brzmiącą nazwę, a zasrywają i spalają odchodami wybrzeżowe lasy. No i te cholerne lisy.

DO NORY! – felieton Stefana Truszczyńskiego

Masowe zasiadanie przed martwym ekranem z gadającym, przystojnym Lisem w roli głównej bierze się stąd, że większość eksponowanych przez telewizornie typów to tępe nalane twarze, krętacze na pierwszy rzut oka, lub obywatelki wydające z siebie skrzek tak jak lewicowa wojowniczka Senyszyn. To całe panoptikum serwowane nam w różnych zestawach i porach daje Lisowi handicup znaczny. Można go nie lubić i nawet gardzić szczególnie za ostatnie wyczyny, ale jednak walory wzrostu i urody to on ma. Niestety Bozia tu dała, ale gdzie indziej zabrała.

Wraz ze wzrostem popularności – głównie „wizualnej” – obywatel ten coraz bardziej uzależniał się od choroby pychy. Zna chłopina angielski, co już dzisiaj nie jest rzadkością, czyta na bieżąco ważne news’y (amerykańskie i angielskie)  i szybko pisze (u Niemców). Postawili na niego różni decydenci. Jedni – by zarobić, inni by Polsce zaszkodzić. Niemieckim „przyjaciołom” to się nawet udało. W angielskobrzmiącym tytule, co ciągle u nas nadmiernie się liczy, Tomasz Duży choć karzeł moralny – serwuje co tydzień przemyślenia naczelnego.

Głupota krótkowzrocznych prezesów telewizji różnych, szczególnie publicznej, sprawiła że dano temu Panu – jak się teraz okazało pozbawionemu skrupułów – ogromną władzę nad częścią społeczeństwa uzależnioną od małego ekranu.

Lis jest sprawny fizycznie, młody i przystojny. Ale to szkodnik. Mądre społeczeństwa radzą sobie z trutniami. Nadwiślańskie fanki i fani długo tego nie pojmowali. Patrzyli na blondyna o niebieskich oczach i nie słuchali tego co mówili. Ale to już się kończy. Nie można nic robić na siłę, bo z cynika robi się męczennika. Niech odchodzi powoli, na własne w końcu życzenie. Miał chłopina szansę. Pamiętam jak przed laty w komisji stażowej w TVP jednomyślnie zachwycano się Tomaszem Lisem, gdy młodzianowi z Zielonej Góry skończył się staż i gremium d/s kandydatów przyznawało etaty w telewizji. Najgłośniej mlaskała wówczas Barbara Borys-Damięcka niegdyś ulubienica Sokorskiego, a dziś Bronisława Komorowskiego, trzęsąca telewizją z Woronicza, zasiadająca na co dzień w zupełnie niepotrzebnym Senacie.

Wróćmy jednak do Lisa. Zapowiadał się nieźle. Jako korespondent z Ameryki dopadł kiedyś odchudzonego Stefana Olszowskiego, byłego sekretarza KC, członka biura politycznego, nawet kandydata na premiera – który w krótkich gaciach robił zakupy w markecie. Były bonza rzucił się na reportera usiłując przejechać go wózkiem sklepowym. Korespondent uciekł jednak przed niechybnym przejechaniem i wysłał materiał o tym dramatycznym wydarzeniu do Telewizyjnego Dziennika. Emitowali, bo Olszowski – na obczyźnie – już nie był groźny, jak kiedyś gdy zawiadywał biurem prasy KC. A swoją drogą ciekawe za jakie zasługi Stany Zjednoczone Ameryki Północnej nagrodziły, bo przygarnęły jednego z przywódców wrogiego kraju.

Dzielny był też redaktor Tomasz, gdy postawił się klanowi Walterów i rozgniewał niezbyt udanego zresztą delfina rodu. Wyleciał z TVN-u. Nie bacząc, na utratę dużych pieniędzy pomiatać sobą nie dał.

Dość śmieszny natomiast okazał się w roli korespondenta wojennego, gdy kazał operatorowi sfilmować się jak odważnie przeskakiwał „na froncie” z okopu do okopu. Rzecz w tym, że operator filmował bohatera od przodu – czyli stać musiał przed okopem wystawiony tyłkiem do niebezpiecznego wroga. To oczywiście można wybaczyć. Chłopcy lubią się popisywać. Pajacowanie się zdarza.

Dalej jednak było już gorzej. Redaktor Lis wziął się za politykę. Tak się rozpędził, że chciał być Prezydentem Polski. No, ale w końcu chcieć to każdy może.

W naszym pięknym kraju – jak meldują leśnicy – namnożyło się cholernych lisów szkodników co niemiara. Wygryzły one liczne kiedyś, ale tchórzliwe trusie. Mało jest też wróbelków, za to ciągle jeszcze od pamiętnej nocy 13 grudnia wrony kraczą. Na lądzie one, a na wodzie kormorany, które mają tylko ładnie brzmiącą nazwę, a zasrywają i spalają odchodami wybrzeżowe lasy. No i te cholerne lisy.

Nie ma innej rady. Może by namówić Pana K., który będzie miał teraz dużo wolnego czasu, do niedawna gajowego nr. 1, by wybił trochę paskudnego ptactwa na Mazurach. Sam namawiał, by tam jeździć. A przy okazji może by wytłukł trochę lisów.

Z natury jestem łagodny i tylko raz strzeliłem do zwierzaka. Było to w 1970 roku, zimą na polowaniu w dalekiej Mongolii. Zresztą po sporej ilości wypitej Archi (to wódka miejscowych), co było wówczas bardzo wskazane, gdyż podróżowałem gazikiem pod plandeką przy 40 stopniowym mrozie. I trafiłem właśnie… lisa, którego skórę potem mi zresztą ukradli.

Pan Komorowski i Pan Lis. To świetny tandem.

Ale teraz lisie do nory! Bądź tak uprzejmy! Sio! (Tak niegdyś radził dziennikarzom ekspremier Pawlak).

            8 VI 2015

Stefan Truszczyński

P.S. Wracając do oceny szanownej Telewizji Polskiej, co często robię, bo i w związku z poszukiwaniem prezesów temat to bardzo aktualny. Otóż, za całe zło nie winię tylko samego szefa – Juliusza Brauna. Odpowiedzialni za to, co oglądamy na ekranach – bo tolerują i (pobierają)– są od 2009 roku:

Rada Nadzorcza – Marzena Barańska, Stanisław Jekiełek, Leszek Rowicki, Lech Jaworski, Tadeusz Kowalski, Juliusz Michał Maliszewski, Ryszard Skrzypczak.

Rada Programowa – z ramienia PO  Jacek Fedorowicz, Elżbieta Misiak-Bremer, Iwona Śledzińska-Katarasińska, Marek Wójcik; z polecenia PiS  Barbara Babula, Anna Sobecka, Bożena Walewska; PSL rekomendowało  Aleksandra Łuczaka; SLD Tomasza  Kalitę; Twój Ruch Karola Jene. W skład Rady Programowej wchodzą również – Wojciech Jędrzejewski, Marek Kassa, Andrzej Krajewski, Jacek Moskwa, Kamila Wronowska.

(źródło: sdp.pl)

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *