–Wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom publiczności – powiedział Ernst van Tiel, Dyrektor Artystyczny Orkiestry oraz pomysłodawca „Proms w Gdańsku”. W tym roku Promsy po raz pierwszy organizowane są również w Gdańsku.
Filharmonia Bałtycka zaprasza na dwuczęściowe koncerty w trzech terminach. Pierwszy z koncertów zaprezentuje nam Pomorskie Nadzieje Artystyczne (23.05) – młodych uzdolnionych trójmiejskich muzyków. Następnie zapoznamy się z Francuskimi kompozycjami i przebojami muzyki filmowej (30.05), by na koniec usłyszeć La Grande Finale – Zakończenie sezonu 2013/2014. (Sponsorem koncertu jest EDF Polska S.A.).
– Wiemy już, że idea promsów jest bardzo popularna w Wielkiej Brytanii, ale dla Polskiej publiczności to w dalszym ciągu coś nowego. Czy, jako pomysłodawca koncertów z cyklu „Proms w Gdańsku”, może Pan powiedzieć coś na ich temat?
Ernst van Tiel: – Promsy, czyli koncerty promenadowe, to widowiska o mniej oficjalnym charakterze. Można odgrywać je z wielu przyczyn i na różne okazje: jako koncerty świąteczne (feast-concerts), kończące sezon etc.. Są interesującym i niezwykłym połączeniem tradycyjnej klasycznej muzyki z popularną, ale w dalszym ciągu na wysokim poziomie (chciałbym tutaj nadmienić, że muzyka popularna jest popularna, ponieważ jest to dobra muzyka!).
– A dlaczego zdecydował się Pan właśnie na koncerty promenadowe?
– Wspólnie z innymi pracownikami wybraliśmy akurat promsy, ponieważ odebraliśmy sygnał, że właśnie takiej muzyki potrzebuje publiczność. Wychodzimy zatem naprzeciw ich oczekiwaniom.
– Co może Pan powiedzieć o programie Gdańskich Promsów?
– W tym roku zdecydowaliśmy się zagrać utwory z bardzo różnych stylów i czasów. Usłyszymy Bacha, Bernsteina i Ginasterę, ale nie zabraknie także lubianej muzyki filmowej oraz najsłynniejszych utworów kompozytorów francuskich. Przygotowany program jest zróżnicowany i z pewnością każdy znajdzie w nim coś dla siebie.
– Czy uważa Pan, że Promsy mogą okazać się bardziej interesujące od „zwykłych” koncertów symfonicznych prezentujących tylko muzykę klasyczną?
– Zdecydowanie nie. Promsy są po prostu czymś innym, a nie lepszym. Występują jako dodatek, pewnego rodzaju „extra event” do naszych „normalnych” programów.
Rozmawiała; Paulina Orczykowska

