Jachowicz: Krzywonos jak Sherlock Holmes. „Cyniczna tupeciara”

SONY DSC

Henryka Krzywonos – Strychalska na wiecu KOD w Gdańsku. Fot. Janusz Wikowski

MEDIA. Z parodią wiarygodności mamy do czynienia, gdy niejaka Henryka Krzywonos, postać tyleż odpychająca, co cyniczna tupeciara, występuje w roli autorytetu moralnego, broniącego Lecha Wałęsę. To przykre dla Lecha Wałęsy – czytamy w publikacji Jerzego Jachowicza  („Krzywonos jak Sherlock Holmes”- sdp.pl)

To prawdziwa groteska, kiedy krętaczowi wystawia świadectwo czystości znana i pogardzana w środowisku gdańskich liderów i bojowników pierwszej „Solidarności” krętaczka.

Kiedy pomnik z tektury znalezionej na śmietnisku, stworzony przez Platformę Obywatelską i Donalda Tuska, ręczy za nieskazitelność i szlachetne pochodzenie pomnika skleconego z przeżartej korozją blachy. I próbuje nam wmówić, że pomnik jest z marmuru. Z taką parodią wiarygodności mamy do czynienia, gdy niejaka Henryka Krzywonos, postać tyleż odpychająca, co cyniczna tupeciara, występuje w roli autorytetu moralnego, broniącego Lecha Wałęsę. To przykre dla Lecha Wałęsy.

Niewielu jest ludzi w Polsce, którzy mogliby, w jego obecnej sytuacji, bardziej mu zaszkodzić niż taka właśnie obrończyni. W jej ustach, z których leje się trucizna nienawiści do Jarosława Kaczyńskiego i PiS, powiedzenie o Lechu Wałęsie: – Jest czysty jak łza – brzmi jak oskarżenie.

Pomijam już całą tandetność takiego świadectwa, nie mającego nic wspólnego z realnym ludzkim światem, nawet w przypadku  osób świętych, to przecież sam Wałęsa, ma od czasu do czasu „napady szczerości” i mówi, że coś podpisał. – „Bo gdybym nie podpisał, nie byłoby zwycięstwa” – wyznał kilka dni temu podczas pobytu w Miami na Florydzie.

Oczywiście, że Krzywonos ma prawo do wypowiedzi. Szkoda tylko, że wyłącznie w oparciu o własne przemyślenia. – Mam prawo mieć na ten temat własne zdanie – mówi. Co za skromność, że nie powiedziała:  Mam prawo w każdej sprawie mieć własne zdanie. Nie powiedziała, ale w praktyce tę zasadę stosuje. – Ja myślę – twierdzi – że to nie Kiszczakowa poszła do IPN. To oni przyszli do Kiszczakowej. Jej tam wcale nie brakuje pieniędzy – wyrokuje wszechwiedząca Krzywonos. I dodaje: –  Oni najpierw jej kazali to zanieść, coś obiecali. A teraz postraszyli. Od jakiegoś czasu chodzi jak po narkotykach. To jest strzęp człowieka.

A jednak Krzywonos mnie rozczarowuje. Boi się postawić kropki nad i. Wszyscy przecież wiedzą, że w piwnicy swojej willi Kiszczakowa wytwarza amfetaminę. Musi od czasu do czasu wciągnąć, żeby sprawdzić, czy jej produkt ma kopa. No, nie?  Więc Jarosław nie musi jej podrzucać towaru.

Jerzy Jachowicz

(źródło: sdp.pl)

SONY DSC

Henryka Krzywonos – Strychalska na wiecu KOD w Gdańsku. Fot. Janusz Wikowski

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *