GODNOŚĆ: nie chcemy „podpalać Polski“, żądamy uczciwego rządzenia – bez afer i korupcji…

DSC01811

Fot. Krzysztof Sosnowski

SONY DSC

Fot. Janusz Wikowski

GDAŃSK. W rocznicę pamiętnej, mrocznej nocy 13 grudnia 1981 r.: My, byli działacze Solidarności i więźniowie polityczni z lat 1980 – 89 zrzeszeni w Stowarzyszeniu „Godność” nie chcemy „podpalać Polski“, nie jesteśmy też ,,szaleńcami“. Tu, w Gdańsku, spod Pomnika Poległych Stoczniowców wołamy o poszanowanie ludzi skrzywdzonych, o osądzenie zbrodni Grudnia 1970 r. i stanu wojennego. Od każdego rządu oczekujemy sprawnego i uczciwego rządzenia państwem – bez afer i korupcji. Popieramy także idee marszu w obronie demokracji i wolności mediów w dniu 13 grudnia 2014 r. w Warszawie.

Oświadczenie wygłoszone przez Stanisława Fudakowskiego, w imieniu Stowarzyszenia „Godność” podczas manifestacji i uroczystego złożenia wieńców, zapalenia zniczy pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku, w nocy z 12 na 13 grudnia 2014 r. – w rocznicę wprowadzenia nielegalnego „stanu wojennego” przez reżim komunistyczny pod kierownictwem gen. Wojciecha Jaruzleskiego.

Oświadczenie

Dokładnie 20 lat temu, w sali gdańskiego Akwenu, na spotkaniu z prof. Adamem Strzemboszem – Prezesem Sądu Najwyższego, domagaliśmy się osądzenia tych zbrodni i usunięcia z wymiaru sprawiedliwości sędziów i prokuratorów, którzy brali udział w procesach politycznych w PRL. Żaden z tych dwóch postulatów, tak ważnych dla życia społecznego i politycznego państwa, do dziś nie został spełniony. Trudno społeczeństwu uwierzyć, że dawny system odszedł do historii.

W mijającym roku zmarł gen. Wojciech Jaruzelski, pochowany z najwyższymi honorami na Powązkach. Nam, byłym represjonowanym, trudno zrozumieć dlaczego władze państwowe urządzają uroczyste pogrzeby ludziom, którzy w imieniu obcego mocarstwa zniewalali Polskę i odpowiadają za śmierć i represje wielu patriotów. Wśród nas żyją nadal winni zbrodni w grudniu 1970 r. i w stanie wojennym. Wystarczy wymienić gen. Czesława Kiszczaka, głównego „architekta” i wykonawcę stanu wojennego a także Jerzego Urbana – „Goebbelsa stanu wojennego”, winnego podżegania do zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. Dziś bryluje w środkach masowego przekazu i uczy Polaków, która partia – jego zdaniem – zasługuje na poparcie. Nasi dawni przywódcy, którzy pogubili już swoje autorytety, uznają gen. Jaruzelskiego, Kiszczaka i Urbana za ludzi honoru. Zapałali do nich szczególną przyjaźnią: Adam Michnik i Lech Wałęsa.

My, tu zebrani nadal będziemy nazywać zbrodnie popełnione w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu i w stanie wojennym zbrodniami nieosądzonymi, a tych, którzy sprzeciwiają się ich osądzeniu – zdrajcami ideałów Solidarności. Nadal domagamy się weryfikacji wymiaru sprawiedliwości. Jak kuriozalne wydaje wyroki wymiar sprawiedliwości pokazują w ostatnich latach niektórzy sędziowie sądów warszawskich. W dniu 2 grudnia br. Trybunał Konstytucyjny umorzył skargę dwóch represjonowanych, którym sądy powszechne nie uznały za okres represji okresu ścigania listami gończymi przez kilkanaście miesięcy. Trybunał uznał, że ten problem powinien rozstrzygnąć Sejm.

Od kilkunastu lat środowiska represjonowanych postulują, aby uchwalić ustawę, która okres komunistycznych represji zamknie na 1989 r. W 2013 r. grupa senatorów Platformy Obywatelskiej przygotowała projekt ustawy, który dotyczył represjonowanych żyjących na skraju ubóstwa. Ustawa ta w Senacie została uchwalona. Niestety, w Sejmie pracę nad nią ugrzęzły mimo, że miała wejść w życie 1 czerwca – na 25-lecie wyborów w 1989 r. Nasze środowisko winą za to obarcza Prezydenta Bronisława Komorowskiego, który jako marszałek Sejmu przez cztery lata blokował projekt ustawy przygotowanej przez ministra Janusza Krupskiego.

Bronisław Komorowski w okresie swojej prezydentury zajął się tylko wręczaniem odznaczeń dla represjonowanych, nie interesując się ich sytuację materialną. Za tę sytuację czynimy również odpowiedzialnymi Bogdana Borusewicza – marszałka Senatu, Jana Wyrowińskiego – wicemarszałka Senatu, Jana Rulewskiego – senatora, którzy jako byli represjonowani, znający środowisko, należący do najwyższych struktur władz PO i władz państwa nie mogli, lub nie chcieli, upomnieć się o kolegów,z którymi siedzieli w więzieniach.

Tu, w Gdańsku, spod Pomnika Poległych Stoczniowców wołamy o poszanowanie ludzi skrzywdzonych, o osądzenie zbrodni Grudnia 1970 r. i stanu wojennego. Domagamy się usunięcia z wymiaru sprawiedliwości ludzi skompromitowanych, sądzących w sprawach politycznych w PRL.

Żądamy sprawiedliwych, sprawnie działających sądów, uczciwych wyborów i dobrze działających komisji wyborczych. Przy tak dużej ilości głosów nieważnych w wyborach do sejmików domagamy się wyjaśnienia przyczyn zaistniałych błędów oraz nowelizacji kodeksu wyborczego, który wyeliminuje fałszowanie wyborów i przyspieszy obliczenie głosów.

My, byli działacze Solidarności i więźniowie polityczni z lat 1980 – 89 zrzeszeni w Stowarzyszeniu „Godność”, nie chcemy „podpalać Polski“, nie jesteśmy też ,,szaleńcami“. Od każdego rządu oczekujemy sprawnego i uczciwego rządzenia państwem – bez afer i korupcji. Żądamy wyjaśnienia i osądzenia tych, które miały miejsce w ostatnich latach.

Od mediów oczekujemy rzetelnej informacji, bez wzniecania wrogości i podziałów wśród Polaków.

Stowarzyszenie „Godność”

Solidaryzujemy się z demonstrantami w Warszawie pod willą gen. Cz. Kiszczaka.

Popieramy także idee marszu w obronie demokracji i wolności mediów w dniu 13 grudnia 2014 r. w Warszawie.

Gdańsk, manifestacja pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców, dnia 12 grudnia 2014 r., godz 23.30

Przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” Krzysztof Dośla:

13 grudnia 1981 r. i stan wojenny to jedna z najbardziej haniebnych dat w historii Polski.

W wyniku stanu wojennego wieleset Polaków zapłaciło życiem, a wieleset tysięcy emigracją. I do dnia dzisiejszego nie możemy się doprosić elementarnej sprawiedliwości: zbrodniarzy nazwania zbrodniarzami. I wreszcie w imię wolnej i demokratycznej ojczyzny, wolnego i demokratycznego państwa jasnego wskazania, kto był katem, bo ofiary są znane. Bo te ofiary dziś od wielu lat w sądach muszą się upokarzać, dochodząc odszkodowań, aby móc się leczyć i przeżyć.

O godne i bardzo wysokie renty, czy emerytury nie muszą martwić się ci, którzy wydawali rozkaz wprowadzenia stanu wojennego.

 

Prezes Stowarzyszenia „Godność” Czesław Nowak:

Wielu naszych kolegów ma poczucie rozgoryczenia, dlatego, że komunizm nie został rozliczony, a zbrodnie Grudnia 1970 r. nie zostały osądzone, jak również zbrodniarze, którzy wprowadzali stan wojenny.

Potrzebne jest uporządkowanie wymiaru sprawiedliwości: nie mogą funkcjonować w nim, którzy skazywali nas w tamtym czasie.

DSC01810

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01805

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01801

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01818

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01822

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01821

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01826

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01829

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01831

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01832

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01800

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01803

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01804

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01810

Fot. Krzysztof Sosnowski

DSC01813

Fot. Krzysztof Sosnowski

 

SONY DSC

Fot. Janusz Wikowski

Może zainteresuje Cię: