Fułek: Cuda nad urną w Sopocie?

W MEDIACH. Jak to możliwe, że w każdym z sopockich okręgów wyborczych z urn komisje wyjęły więcej kart do głosowania niż ich wydano? – pyta Wojciech Fułek (na podstawie analizy protokołów Miejskiej Komisji Wyborczej w Sopocie). Nie zgadza się bowiem ilość wydanych sopocianom kart wyborczych w głosowaniu na prezydenta, radnego miasta i radnego województwa. Kolejny fakt, to dziwne zjawisko pojawienia się w sopockich urnach, kart do głosowania nie posiadających stempli komisji wyborczej. Jakim cudem tam trafiły?
Nie chciałem zabierać głosu w sprawach wyborczych post factum uznając, że bezpośrednio zainteresowanemu nie wypada po prostu wpisywać się w agresywny ton powyborczych protestów z jednej strony, z drugiej zaś w znaną pieśń „na motywach ludowych” pt. „Polacy, nic się nie stało”. Jestem też jak najdalszy od wszelkich spiskowych teorii dziejów i staram się z reguły zachować zdrowy dystans do rzeczywistości, nie popadając w jakieś natręctwa.
(…) Z pewnym dystansem obserwowałem to całe hałaśliwe zamieszanie wokół PKW i ostatecznych wyników wyborów (a raczej ich braku). Jednak kiedy w końcu, po kilku dniach, zajrzałem do oficjalnych protokołów Miejskiej Komisji Wyborczej w Sopocie, zdumiałem się jeszcze bardziej. I dziwię się do dziś, dlaczego żaden z wybrzeżowych dziennikarzy nie zwrócił nawet najmniejszej uwagi na liczne wątpliwości i nie zadał podstawowych pytań, wynikających choćby z pobieżnej tylko lektury tych dokumentów. Wyręczam ich zatem w tym zadaniu w poczuciu pewnego obowiązku, nie licząc jednak, iż otrzymam jakąkolwiek odpowiedź na którekolwiek z zadanych poniżej pytań.
Jak to możliwe, że w każdym z sopockich okręgów wyborczych z urn komisje wyjęły więcej kart do głosowania niż ich wydano? Czy da się to zjawisko, występujące chyba wyłącznie w Sopocie (bo nie zaobserwowano go w Gdyni czy Gdańsku), w jakikolwiek sposób logicznie wyjaśnić? I dlaczego nikt z członków miejskiej komisji wyborczej nie zwrócił wcześniej na ten fakt uwagi, a wojewódzki komisarz przyjął takie protokoły z „dobrodziejstwem inwentarza”?
Niczego nie sugeruję, ani nie mam zamiaru podważać wyników wyborów, ale z pewnością ktoś powinien zająć się dokładną kontrolą takich nieprawidłowości, które trudno uznać za przypadek, skoro powtórzyły się we wszystkich sopockich okręgach. Wystarczyło przecież uważnie przeczytać dokumentację wyborczą, żeby zdać sobie sprawę, że bilans się nie zgadza i coś tu po prostu zwyczajnie nie gra. Nie zgadza się bowiem również ilość wydanych sopocianom kart wyborczych w głosowaniu na prezydenta, radnego miasta i radnego województwa. Zdrowy rozsądek i logika wskazuje, że ilość ta powinna być taka sama, bo podpisując się na liście, każdy z nas otrzymywał przecież 3 karty do głosowania. W Sopocie nawet ten prosty bilans się nie zgadza. Dlaczego?
Kolejny fakt (wyczytany w tych samych protokołach), to dziwne zjawisko pojawienia się w sopockich urnach, kart do głosowania nie posiadających stempli komisji wyborczej. Jakim cudem tam trafiły?
Powtarzam, że nie kwestionuję wyniku sopockich wyborów i nie sądzę, aby te dziwne przypadki rozmnożenia kart wyborczych miały wpływ na ostateczne wyniki, ale na pewno nad tymi nieprawidłowościami ktoś powinien się pochylić i poważnie zastanowić nie tylko nad systemem i techniką głosowania, ale sposobem nadzoru, aby takie przypadki więcej się nie powtarzały. Tylko czy komuś tak naprawdę na tym zależy?
Wojciech Fułek
fuełk ok WF_PLAKAT_7501
Reporter Radia Gdańsk – na podstawie analizy protokoły – odnalazł dane potwierdzające analizę Wojciecha Fułka. Podał przykład w okręgu numer 1 w Sopocie, gdzie wydano 4035 kart, a z urny wyciągnięto… 4050 (15 więcej!). Komisje uznały jednak tylko dwie z nich za nieważne. Trzynaście ważnych ostatecznie głosów wzięło się… właściwie znikąd.

Internautka Beata dodał swój komentarz:

Cóż, tak się składa, że głosowałam właśnie we wspomnianym okręgu nr 1 i domyślam się skąd ta różnica… Otóż szanowna komisja przez nieuwagę – jestem przekonana, że dlatego, bo pani z komisji wręczająca karty gawędziła w tym czasie z panią z komisji, która siedziała obok o tzw. d… Maryni… Wydano mi wobec tego 2 tzw. książeczki. Mogłam spokojnie oddać jeden extra głos na radnego sejmiku. Nie oddałam – zwróciłam kartę… zaskoczonej pani z komisji. Przypuszczam, że takich sytuacji było więcej – stąd ta wspomniana wyżej różnica…

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *