Dramatyczna noc w Sopocie – rajd szaleńca z Redy

sopot 0000hondakierowca_copy (1)

Zdjęcia kierowcy, który przez policję został przewieziony do szpitala – przesłane do Radio Gdańsk przez p. Krzysztofa

SOPOT. 19 osób rannych, rozrzuconych na przestrzeni kilkuset metrów w środku kilkudziesięciotysięcznego tłumu. Taki obraz w nocy, w centrum Sopotu to nie kadr z filmu, ale przerażający fakt. 

Jak podaje Radio Gdańsk, to była dramatyczna noc z soboty na niedzielę w Sopocie. Mężczyzna wjechał samochodem na ul. Bohaterów Monte Cassino oraz na molo i potrącił wiele osób. Samochód zatrzymał się dopiero na jednym z ogródków piwnych. 

– To był szaleńczy rajd, ludzie uciekali w popłochu, to cud, że nikt nie zginął – powiedzieli w Radiu Gdańsk świadkowie zdarzenia. – Niewiele brakowało a doszłoby do linczu na kierowcy, który jak podejrzewają policjanci, mógł być pod wpływem narkotyków.

Kilka minut przed północą 32-letni mężczyzna (jak ustalono – mieszkaniec Redy, prawdopodobnie był pod wpływem środków odurzających.) wjechał hondą civic na zatłoczony Monciak. W tym czasie znajdowały się tam tysiące osób. Kierowca nic sobie z tego nie robiąc, rozpędzony przejechał przez cały deptak.

Jak mówili reporterowi Radia Gdańsk świadkowie zdarzenia, przez cały czas trąbił, ale nie zbaczał z drogi, gdy stawali na niej przechodnie. Ci w popłochu uciekali, nie wszystkim udało się umknąć przed samochodem. Honda civic „przecięła” Plac Przyjaciół Sopotu, po czym z impetem staranowała bramki przy wejściu na molo i wjechała w tłum ludzi oglądających film w kinie letnim. Kierowca dojechał niemal do końca drewnianej części mola, zawrócił i kontynuował swój szaleńczy rajd. Ponownie przejechał przez Plac Przyjaciół Sopotu i zatrzymał się dopiero na jednym z ogródków piwnych na wysokości ul. Królowej Jadwigi. Szaleńczy rajd rajd trwał ok. 5-7 minut.

Wersje tego, co działo się potem, są różne. Część świadków, z którymi rozmawiał reporter Radia Gdańsk, twierdzi, że mężczyzna sam wysiadł z kompletnie rozbitego samochodu i próbował uciekać. Według innych, osoby które znajdowały się w pobliżu, wyciągnęły go z auta. Finał tego zdarzenia sprowadza się do jednego: tłum próbował zlinczować drogowego bandytę, ale zapobiegli temu policjanci, którzy go aresztowali. (źródło:  Radio Gdańsk)

– Sprawca to 32-letni mieszkaniec Redy. Wcześniej był notowany m.in. za pobicia i uszkodzenia ciała. Prawdopodobnie był pod wpływem środków odurzających.

– Śledztwo zostało wszczęte z artykułu Kodeksu karnego dotyczącego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, za co grozi do 10 lat więzienia – powiedziała rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Sopocie Karina Kamińska.

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *