Zakochane Rio – piękne i przerażające

rio-de-janeiro

Znakiem rozpoznawczym i symbolem Rio jest potężny posąg Chrystusa Odkupiciela, który znajduje się na Corcovado.

RELACJA Z RIO de JANEIRO. Rio o zmierzchu. Miasto huczące sambą, śmiechem i warkotem samochodów. Piękne i przerażające… Mało jest takich miast. Miast, w których sport jest jednocześnie i duszą, i ciałem.

Cariocas, jak sami siebie nazywają mieszkańcy Rio de Janeiro, zakochani są w sporcie. Nie ma chyba podwórka, na którym mali i duzi Latynosi nie kopaliby piłki, albo nie uprawiali innej dyscypliny sportu. Wysokie, oceaniczne fale, rozbijające się o biały piasek Copacabany, Ipanemy i innych popularnych plaż, tworzą znakomite warunki dla surferów i pływaków. To tu przez okrągły rok muskularni cariocas grają w siatkówkę, tu spacerują najpiękniejsze fitneski Południowej Ameryki. Nie może więc chyba dziwić nikogo, że zarówno tegoroczna Olimpiada, jak i Igrzyska Paraolimpijskie, które właśnie się rozpoczynają, wywołują tak wiele pozytywnych emocji wśród mieszkańców Brazylii.

Jednak nie tylko aspekt sportowy obu olimpiad wzbudza zainteresowanie mieszkańców Rio. Cariocas wiedzą bowiem doskonale, że powierzenie właśnie im organizacji tych najbardziej prestiżowych imprez sportowych świata, daje o wiele więcej niż tylko poczucie dumy. Obie olimpiady dają im konkretny, finansowy zysk. Igrzyska Paraolimpijskie być może nie cieszą się aż taką estymą, jak zakończona dwa tygodnie temu Olimpiada Rio 2016, lecz jednak wabią mieszkańców Brazylii przed telewizory i na stadiony swoją wyjątkową atmosferą.

– Te imprezy przyciągają również turystów, którzy wydają w naszym kraju miliony dolarów – mówi 27-letni Miguel Pinheiro, sierżant Força Nacional, elitarnej formacji wojskowej ochraniającej miedzy innymi stadion Maracanã. – Ich pieniądze wykorzystać będzie można na budowę nowych szkół, mieszkań i szpitali. I to jest bardzo dla nas ważne, bo Brazylia jest krajem raczej biednym.

Rzeczywiście zarobki Brazylijczyków nie są imponujące. Średnia płaca oscyluje na poziomie 2000 reali miesięcznie, to jest 2400 złotych i – co gorsza – spada. Na domiar złego ceny, nawet podstawowych produktów, są w Rio wyższe niż w Polsce, co powoduje, że bardzo wielu cariocas zmuszonych jest żyć w favelach w kompletnym ubóstwie.

– Dla nas, Brazylijczyków, jednak nie poziom życia jest najważniejszy. Liczy się wolność, braterstwo i równość, a te daje m.in. sport, zwłaszcza osób niepełnosprawnych. Nie zapominajmy, że genezą igrzysk paraolimpijskich była impreza sportowa, zorganizowana w 1948 roku dla brytyjskich weteranów II wojny światowej – podkreśla sierżant Pinheiro.

Dochodzi 19. O tej porze w Rio jest już od godziny ciemno. Wracam do hotelu ze stadionu Maracanã, gdzie 7 września nastąpi otwarcie XV Igrzysk Paraolimpijskich. Utykam gdzieś w połowie drogi. Od Wioski Olimpijskiej, przy której znajduje się mój hotel, dzieli mnie jeszcze około godziny jazdy autobusem. Poruszanie się transportem publicznym po Rio, bez znajomości portugalskiego, to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza po zmierzchu, do tego w niedzielę. Stoję bezradny z mapą w ręku. Po chwili podchodzą jacyś ludzie. Próbują dowiedzieć się, jak mi pomóc. Pytają skąd jestem. Na hasło „Polonia” wołają wolontariuszy. Młodzi ludzie w kanarkowych koszulkach z napisem Rio 2016 tłumaczą na migi, jak dojechać do dzielnicy Jacarepagua. Doradzają, żeby schować aparat fotograficzny do plecaka, bo tu wszystko może się wydarzyć. Chowam, choć nie chce mi się wierzyć, żeby w takim miejscu, wśród tylu życzliwych ludzi mogło mi się stać coś złego…

Krzysztof M. Załuski

(żródło: sdp.pl)

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *