Wielkie starcie. „Maria Stuart” w Teatrze Wybrzeże

Fot. Renata D¹browska

GDAŃSK. Scena jest przyciemniona, przestrzeń ograniczają pionowo zainstalowane rury, to zapalające się i gasnące jarzeniowe lampy. Po prawej stronie, piętrowo, piętrzą się rzędy pustych, czarnych, krzeseł. Tajemnicza postać kobiety z długimi włosami, siedząca w tle na inwalidzkim wózku, którą gra Marzena Nieczuja-Urbańska, ma na imię Melvil. Wstaje, zdejmuje jedno z krzeseł, ustawia na podłodze i na oparciu białą kredą pisze: „KING”.

Rozpoczyna się spektakl – misterium – „Maria Stuart” Friedericha Schillera, tragedia w pięciu aktach, w wersji gdańskiej Adama Nalepy i Jakuba Roszkowskiego.

Walka o władzę, mężczyznę, kobiecą godność

Premiera „Marii Stuart” Friedricha Schillera w reżyserii Adama Nalepy zainaugurowała w piątek, 26 września 2014 roku, sezon artystyczny 2014/2015 na Dużej Scenie przy Targu Węglowym w Teatrze Wybrzeże. Przedstawienie włączone zostało do Tygodnia Brytyjskiego zorganizowanego przez Teatr Szekspirowski. Kolejne spektakle: 9, 11 i 12 października 2014 roku.

Adam Nalepa, wybitny reżyser, znany gdańskiej publiczności z przedstawień, uhonorowanych najwyższymi nagrodami: „Blaszany Bębenek”, „Kamień”, Nie – Boska komedia”, „Czarownice z Salem”, zrealizował swoje wielkie marzenie. Friedricha Schillera, jak powiedział, uwielbia, wychował się na tym autorze w Niemczech.

Tak, jak od dawna reżyser planował wystawienie „Marii Stuart”, tak samo jego wybór aktorek na kreatorki głównych postaci był od razu określony. Dorota Kolak – Maria Stuart i Katarzyna Figura – Elżbieta I.

Fot. Renata D¹browska

Dwie wielkie osobowości dostały zadanie karkołomne. I obie na scenie osiągają niekwestionowane zwycięstwo! Wcielają się w znane, wrogie sobie, historyczne postacie – więzioną przez przeciwniczkę, królową Szkocji i panującą królową Anglii. Ponadczasowy, uniwersalny dramat, ukazujący intencje i sposoby działania polityków, ich przywary i słabości, przygotowany na scenę gdańską, uaktualnił się jeszcze bardziej już w trakcie prób, kiedy to przeprowadzono referendum w Szkocji.

Przedstawienie mówi o walce o władzę, a ponieważ głównymi bohaterami są kobiety, pole działania rozszerza się o mężczyznę, a zasadnicze znaczenie ma kobieca godność.

Spektakl jest znakomity, perfekcyjnie zagrany także przez innych aktorów, ma muzyczną kompozycję i rytm, plastyczny wizerunek, trzyma widzów nieprzerwanie w napięciu, na sali przez cały czas panuje bezwzględna cisza. Oglądałam sobotnie przedstawienie i tego dnia również, tak, jak po premierze, publiczność wstała i nagrodziła twórców długimi oklaskami.

Nieugięta i piękna. Posągowa i krucha

Dorota Kolak jako królowa Szkocji, Maria Stuart, lawiruje jako polityk, jest wyniosła, dumna i piękna, przez chwilę pozoruje pokorę wobec Elżbiety I, do końca zachowuje nieugiętość i odwagę. Poniosła polityczną porażkę, ale w miłości zaznała spełnienia i sukcesów. Będąc więźniarką Elżbiety I, swojej krewniaczki, panującej na angielskim dworze, walczy z przeciwniczką wszelkimi sposobami, w krytycznym momencie liczy na męskie ramię – płonne nadzieje! – i używa babskich, nasączonych jadem, pazurów. Ta wybitna aktorka – znana z wielkiej klasy w poprzednich rolach – teraz, jeszcze bardziej, niż dotąd, zachwyca widzów precyzją, powściągliwością i elegancją gry. Każde jej słowo, każdy gest, pozostaje w pamięci widzów. Gdy wydaje jej się, że zaraz osiągnie wolność wykonuje rodzaj tańca, jest zwiewna, bawi się, promienieje młodzieńczą radością. Spowiada się u demonicznej postaci Melvil budując swój wizerunek świętości, przyjmuje komunię z ręki, wykonuje swoisty dance macabre i idzie na szafot.

Elżbieta I Katarzyny Figury jest na zewnątrz posągowa i niezwyciężona, każe wielekroć powtarzać Talbotowi „Kobiety nie są słabe”, ale w środku – krucha, ma poczucie porażki jako kobieta. Marzy o miłości, ale ograniczona jest postawionymi przez samą siebie zakazami po to, by jak najlepiej pełnić rolę władczyni. Chce i jest wolna, płacąc najwyższą cenę, rezygnując z osobistego szczęścia. Ale, pełna wewnętrznych rozterek i wahań, w krytycznych chwilach nie może liczyć na nikogo w swoim otoczeniu, wszyscy okazują się zdrajcami i oszustami, ludźmi miałkimi i tchórzliwymi. Elżbieta I waha się i zwleka z wydaniem rozkazu zgładzenia Marii Stuart, nie chce jej śmierci, co chwila naciskana jest przez tłum, ale zaufani ludzie wyręczają ją, dokonując dzieła i wielka królowa zostaje na arenie dziejów sama. Aktorka gra emocjonalnie, potrafi obnażyć się zupełnie, ukazując słabości bohaterki, nie ukrywa rozpaczy i poczucia życiowej porażki. Najbardziej przejmujące są jej słowa do Leicestera: „Zazdroszczę kobietom, którym wolno tych kochać, których kochają”.

Pojedynek królowych

Najbardziej przejmującą sceną w przedstawieniu jest pojedynek na słowa królowych. Następuje on w momencie, kiedy okazuje się, że kochają jednego mężczyznę, który je zwodzi. To ta rozmowa decyduje, że szala przechyla się na niekorzyść Marii Stuart, a do jej śmierci przyczynia się ostatecznie nadgorliwy, bezwzględnie służący swojej pani baron Burleigh – Cezary Rybiński. Kobiety walczą ze sobą straszną bronią. Maria Stuart poniża i obraża Elżbietę I, dźgając ją raz za razem w najczulsze miejsca, mówiąc: „Jesteś jak uschła gałąź bez owoców”, w kulminacyjnym momencie rzuca na nią obelgę: „Gloriana! Dziewicza królowa!”

Postacią okrutną i ironiczną wobec Marii Stuart i jej służki, Hanny – Justyna Bartoszewicz – jest Paulet w wykonaniu Krzysztofa Matuszewskiego, sługa Elżbiety. Potrafi on jednak okazać sumienie, w rozmowie ze swoją panią namawia, żeby spełniła życzenie Marii i żeby panie stanęły naprzeciw siebie i popatrzyły sobie w oczy.

Fot. Renata D¹browska

Bezlitosny i bezwzględny Burleigh – Cezary Rybiński, który za wszelką cenę zmierza ku zbrodni. Siłą zabiera przekazany przez Elżbietę na przechowanie Davinsonowi – Robert Ninkiewicz – wyrok śmierci i sprawia jego wykonanie. Rybiński stworzył postać jednoznaczną, przekonującą. Ninkiewicz, jako Davinson, jest prostolinijny, niewiele mówi, wypełnia polecenia pani, informuje, że przyszły patisony i pada deszcz, ale jest jednoznacznie słaby.

Talbot Zbigniewa Olszewskiego ma wiele ludzkich odruchów, namawia Elżbietę I, by dała szansę obrony Marii, ratuje ją także przed niedoszłym zabójcą, jest jednak w ostateczności słaby. Aktor gra przekonywująco i wzbudza sympatię widzów.

Młody gniewny Mortimer – Piotr Witkowski – syn Pauleta, chce robić karierę, gra na dwa fronty, mamiąc obie królowe, zmienia wiarę. Marii Stuart obiecuje wolność, chce się wcisnąć w łaski Elżbiety udając zauroczenie jej wdziękami. Niegodziwy, ale krótkowzroczny, ginie. Bardzo udana rola.

Lawirantem największym, karierowiczem bez zasad, bezdusznym samcem, człowiekiem odrażającym, który sam przed sobą przyznaje: „jestem łajdakiem” i w ostatecznym momencie ucieka jak śmierdzący tchórz, jest ulubieniec obu pań, Leicester – Mirosław Baka. To postać zagrana wyraziście i przekonywująco, z wielkim mistrzostwem, znanym z dotychczasowej kariery artysty.

Justyna Bartoszewicz stworzyła ujmującą postać Hanny, ułomnej piastunki i przyjaciółki Marii Stuart, która jest na jej towarzystwo skazana w chwilach radości i upadku, podtrzymuje królową na duchu, doradza, ubiera na egzekucję.

Świetną postać Bellievre’ a, beztroskiego francuzika w kapelusiku z piórkiem, reprezentanta księcia Francji, wykreował Jarosław Tyrański.

Minimalizm na scenie

Maciej Chojnacki, projektant scenografii i kostiumów, po raz kolejny współgra z reżyserem, dając idealne tło do dramatycznych wydarzeń. Jarzeniowe światła budują przestrzeń i nastrój, akcja raz dzieje się w pałacu, by za chwilę przenieść się do więziennej celi. Połyskująca posadzka dopełnia wrażeń. Znów mamy do czynienia z – pokazanym wprost – zapleczem teatru, widz nie ma żadnych wątpliwości, że wszystko jest umowne, że nie udaje się rzeczywistości. Kostiumy inspirowane są stylem ubioru z epoki. Kobiety prezentują się w sukniach – to stylizowanych, to współczesnych – nadzwyczaj pięknie, poruszają z godnością i gracją, a jednocześnie mają nieskrępowane ruchy. Panowie dobrze się najwyraźniej czują w garniturach ozdobionych dyskretnie aplikacjami. Rekwizyty przemawiają symboliką. Na pustych krzesłach, wyobrażamy sobie – żądny wrażeń i krwi – tłum. Pozytywka, wręczona Marii Stuart przez Mortimera, którą królowa, po przejrzeniu intencji ofiarodawcy, zwraca jego ojcu, może uosabiać płonną, idealistyczną, nadzieją. Inwalidzki wózek, który służy co jakiś czas Melwil, daje chyba do zrozumienia, że każdy może być chromy, nawet ten, kogo uważamy za istotę boską. A wybór – spośród dwóch możliwych – błękitnej szaty przez Marię Stuart, idącą na szafot, jest przygotowaniem do realizacji marzeń bohaterki, aby po śmierci uznano ją za męczennicę wiary. Na koniec wyłania się Melvil i na oparciu krzesła, znowu umieszcza napis „KING”.

Po spektaklu możemy z szatni zabrać do domu „obrazek święty”, z wizerunkiem Doroty Kolak – Marii Stuart, w tymże kostiumie, z promieniującą aureolą wokół głowy i mottem bohaterki „…w mojej śmierci jest mój początek…”. W tym samym czasie w foyer uszy widzów epatuje, puszczane w kółko, nagranie opisu sposobu dokonania wyroku na Marii Stuart, ze wszystkimi, krwawymi, sensacyjnymi, detalami…

Tak samo dyskretna i wiele mówiąca jest muzyka i wszystkie inne, rozlegające się podczas przedstawienia, dźwięki. Delikatna melodia wykonywana na organach rozsnuwa się podczas akcji, śpiew ptaków podsyca ułudę wolności Marii Stuart, a tykający zegar przywołuje do rzeczywistości niosącej nieuchronność zdarzeń.

Wielki spektakl zagrany przez wielkich aktorów po mistrzowsku. Gorąco miłośnikom teatru w każdym wieku polecam!

Katarzyna Korczak

Zdjęcia: Materiały Teatru Wybrzeże. Fot. Renata Dąbrowska

Friedrich Schiller
MARIA STUART
Przekład: Jacek St. Buras
Reżyseria: Adam Nalepa
Dramaturg: Jakub Roszkowski
Scenografia i kostiumy: Maciej Chojnacki
Muzyka: Stefan Wesołowski
Asystent reżysera: Justyna Bartoszewicz
Inspicjent: Jerzy Kosiła
Sufler: Joanna Januszewska

W spektaklu występują: Justyna Bartoszewicz (Hanna Kennedy), Katarzyna Figura (Elżbieta Tudor, królowa Anglii), Dorota Kolak (Maria Stuart, królowa Szkocji), Marzena Nieczuja-Urbańska (Melvil), Mirosław Baka (Robert Dudley, hrabia Leicester), Krzysztof Matuszewski (Amias Paulet), Robert Ninkiewicz (William Davison), Zbigniew Olszewski (George Talbot, hrabia Shrewsbury), Cezary Rybiński (Wilhelm Cecil, baron Burleigh), Jarosław Tyrański (Hrabia Pomponne de Bellievre), Piotr Witkowski (Mortimer Paulet).

Premiera: 26 września 2014 roku na Dużej Scenie
Pokaz przedpremierowy: 25 września
Kolejne spektakle: 9, 11 i 12 października

Czas: 2 godziny 40 minut (jedna przerwa)

Adam Nalepa – reżyser, tłumacz, dramaturg. Wychowany w Niemczech, gdzie debiutował jako reżyser własną adaptacją KOMEDIANTA Thomasa Bernharda w Düsseldorfer Schauspielhaus. W 2007 powrócił do Polski, by rozpocząć bardzo owocną współpracę z Teatrem Wybrzeże. Z okazji obchodów 80. urodzin Güntera Grassa wyreżyserował tu BLASZANY BĘBENEK, który został zaproszony na Warszawskie Spotkania Teatralne, w 2009 roku głośną polską prapremierą KAMIENIA Mariusa von Mayenburga, w 2011 roku NIE-BOSKĄ KOMEDIĘ Zygmunta Krasińskiego, a przed rokiem CZAROWNICE Z SALEM Arthura Millera, które również otrzymały zaproszenie na Warszawskie Spotkania Teatralne. Poza tym wystawił w warszawskim Laboratorium Dramatu prapremierę SEX MACHINE Tomasza Mana, w krakowskim Starym Teatrze CHŁOPCÓW Stanisława Grochowiaka, w Kaliszu „Kupca Weneckiego” według Williama Shakespeare’a, a w Sopocie dla Fundacji Teatru BOTO, którego jest dyrektorem artystycznym, m. in. prapremierę sztuki Jakuba Roszkowskiego ZIELONY MĘŻCZYZNA, NORD-OST Torstena Buchseteinera oraz CAŁO-CZERWONE Małgorzaty Szczerbowskiej. Jest wielokrotnym laureatem nagród teatralnych, m.in. Marszałka Województwa Pomorskiego (2008, 2012, 2014), Miasta Gdańsk (2008, 2012, 2014), Miasta Sopotu (Sopocka Muza 2014), Splendor Gedanensis (2014) oraz Sztormu Roku Gazety Wyborczej (2014).

Jakub Roszkowski (ur. 1984) – dramaturg, dramatopisarz, reżyser. Absolwent Wydziału Reżyserii Dramatu PWST w Krakowie. Od 2007 roku dramaturg Teatru Wybrzeże, gdzie współrealizował m.in.: SŁODKIEGO PTAKA MŁODOŚCI Tennessee Williamsa i ZMIERZCH BOGÓW Luchino Viscontiego w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego, BLASZANY BĘBENEK wg Güntera Grassa, KAMIEŃ Mariusa von Mayenburga, NIE-BOSKĄ KOMEDIĘ Zygmunta Krasińskiego oraz CZAROWNICE Z SALEM Arthura Millera w reżyserii Adama Nalepy. Pracuje również jako dramaturg przy realizacjach w innych teatrach Polski.  Jest autorem takich dramatów jak MORZE OTWARTE (wystawione w Teatrze Współczesnym w Szczecinie w reż. Marka Pasiecznego) czy W POPIELNICZCE DIAMENT (prapremiera w Teatrze Śląskim w Katowicach, reż. Waldemar Patlewicz). Reżyser spektakli STALKER na podstawie PIKNIKU NA SKRAJU DROGI braci Strugackich oraz WIELKA IMPROWIZACJA Abelarda Gizy, Jakuba Roszkowskiego i Wojciecha Tremiszewskiego w Teatrze Wybrzeże.

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *