Tajemnica sukcesu sieciowych burgerów

hamburger

WARTO WIEDZIEĆ. Hamburgery zna każdy z nas, a na pewno nie jeden raz je w życiu jadł. Obecnie ilość miejsc, gdzie można zjeść taki posiłek, jest na tyle duża, że potencjalny klient ma spory wybór, zarówno pod względem ceny, jak i połączenia smaków. Tylko, że hamburger to przecież tylko kanapka z mięsem, serem, warzywami i sosem, więc dlaczego idąc do restauracji kosztuje aż 25 zł, a czasem nawet więcej? Skąd taki sukces?

Każdy z nas zna przecież sieciowe bary szybkiej obsługi, które wprowadziły do naszego życia ten rodzaj jedzenia. Wychowaliśmy się na nim. Wizyta w jednym z takich przybytków była dla nas nagrodą, której każdy wyczekiwał z utęsknieniem. Warto więc przyjrzeć się mechanizmom, które opanowały naszą wyobraźnię do tego stopnia, że ciągle jesteśmy wierni swoim przyzwyczajeniom z dawnych lat.

To przede wszystkim smak!

Osoba, która wpadła na pomysł połączenia wołowiny, sera, warzyw, sosu i zamknięcie tych składników w bułce, doskonale wiedziała co robi. Dzięki tak nieskomplikowanemu zabiegowi otrzymaliśmy niezwykle proste, a zarazem tanie danie, którego przygotowanie nie wymagało zbyt wiele czasu. Nie odniosło by to jednak sukcesu, gdyby nie smak, który powodował, że zapominaliśmy o zdrowym żywieniu i umiarze w jedzeniu, kiedy choćby poczuliśmy zapach hamburgera. Nie trzeba było wiele. Wystarczył dobrze podsmażony kotlet, trochę prażonej cebulki, ogórek kiszony, oraz aromatyczny sos na bazie majonezu i zaczęliśmy tracić głowę, nie oglądając się na ilość spożywanych kalorii.

Nie od razu imperium hamburgerowe zbudowano

To, że obecnie możemy zjeść tyle różnych rodzajów hamburgerów nie było kiedyś tak oczywiste i popularne. Oferty lokali, które dziś są światowymi korporacjami były na początku równie ubogie co oferta dzisiejszej budki z kebabem. Dwa, maksymalnie trzy rodzaje kanapek plus jedna specjalna, której nigdzie indzie nie ma i która jest znakiem rozpoznawczym marki. Do tego słone frytki i wszystkim znany napój gazowany o ciemnej barwie. Chodziło wtedy (i swoją drogą nadal chodzi) głównie o ilość, a nie o jakość i o to by można było zjeść szybko i smacznie. To wystarczyło. Wiecznie zapracowane i nie mające czasu społeczeństwo amerykańskie szybko przyklasnęło temu pomysłowi i nie minęło wiele lat, jak restauracje, bary i budki na ulicy zaczęły sprzedawać swoje własne wersje hamburgerów.

Skąd ta różnica w cenie?

Dzisiaj jeden hamburger potrafi kosztować od kilku złotych do nawet kilkudziesięciu. Podstawową różnicą między nimi jest oczywiście wielkość bułki i kotleta (czasem nie jednego a dwóch). Dodatkowe gramy mięsa robią swoje i windują ceny znacznie w górę. Co jednak jeśli dwie sieci, oferujące podobnej wielkości kanapki, mają bardzo różny cennik? Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy to taka, że ta tańsza oszczędza na składnikach. Może jedna być też tak, że korporacja żądająca więcej za swoje kanapki sztucznie winduje ceny w górę by zwiększyć obroty. W Polsce dobrze widać tą tendencję, gdyż w porównaniu do USA, gdzie sieciowy burger jest daniem tanim, u nas wizyta w takim przybytku fast food wiąże się z większym kosztem w stosunku do wielkości pensji. Co jakiś czas dostajemy również kupony rabatowe, które pozwalają na znacznie zaoszczędzić na posiłku. Okazuje się jednak, że to co jemy na co dzień równie dobrze może być tańsze i korporacja nadal na tym zarabia. Następnego dnia idziemy do amerykańskiej restauracji, która za tej samej wielkości kanapkę chce dwa razy tyle. Fakt pewnie mięso w środku jest lepszej jakości, a warzywa świeże, ale w każdym niemal przypadku jest to sztuczne podwyższenie wartości hamburgera, czyniąc z niego posiłek luksusowy – podobnie dzieje się przecież z pizzą, która nie zawsze była potrawą dla średnio zamożnych obywateli.

Portal Świat-Korpo.pl wsparł nas merytorycznie.

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *