„Saga rodu Sobczaków” w Pałacu Opatów w Oliwie

sobczakowie 1

Monika Sobczak-Konca, warsztaty body painting

GDAŃSK. „Saga rodu Sobczaków” to tytuł wystawy twórczości trzypokoleniowej rodziny gdańskich artystów, którą można zobaczyć w Oddziale Sztuki Nowoczesnej w Pałacu Opatów w Oliwie

Janina Jarzynówna-Sobczak – choreografka, założycielka gdańskiej szkoły tańca, współzałożycielka Gdańskiej Szkoły Baletowej. Jej mąż, Brunon Sobczak, działacz kaszubski, znawca historii i kultury regionu. Ich synowa i syn, Łucja i Bruno Sobczakowie, scenografowie, twórcy ponad stu projektów dekoracji w teatrach polskich i trójmiejskich. I ich córka, Monika Sobczak-Konca, wnuczka Janiny Jarzynównej-Sobczak, scenografka, malarka, aranżerka wystaw artystycznych.

„Saga rodu Sobczaków” to tytuł wystawy twórczości trzypokoleniowej rodziny gdańskich artystów, którą otwarto w upalne popołudnie, w sobotę, 30 lipca 2016 roku, w Oddziale Sztuki Nowoczesnej w Pałacu Opatów w Oliwie.

Małgorzata Abramowicz – „W jednym miejscu dorobek pięciorga artystów”

Licznie przybyli przyjaciele, współpracownicy artystów. Atmosfera wytworzyła się niezwykle ciepła, serdeczna, rodzinna.

– Saga rodu Sobczaków to opowieść ogromna, tak samo jak wielka jest wystawa ukazująca ich dorobek – powiedziała Małgorzata Abramowicz, komisarz wystawy. – Pokazanie w jednym miejscu twórczości pięciorga znakomitych artystów było niezwykle trudne. Janina Jarzynówna – Sobczak, postać charyzmatyczna, o wielkiej odwadze i niezwykłej wyobraźni. Jej mąż, który jeszcze przed wojną rozpoczął studia z historii sztuki w Uniwersytecie Warszawskim. Zapewnie niewielu z państwa wie, że zrealizował z Janiną jeden z pierwszych jej baletowych spektakli „Wesele kaszubskie”, projektując kostiumy.

– Nic więc dziwnego, że ich syn, Bruno, wraz z żoną, Łucją, stworzyli wybitną parę scenografów – kontynuuje komisarz. – I że Monika też zajmuje się sztuką, rysuje, maluje, projektuje dla teatru i wspaniale aranżuje wystawy, o czym się państwo zaraz przekonacie.

Władysław Zawistowski: „Dynastia, która wrasta w miasto”

Rodzina Sobczaków ma na swoim koncie udział w realizacji ponad 150 sztuk, współpracowała z wieloma wybitnymi reżyserami, wśród których byli: Jerzy Kreczmar, Stanisław Hebanowski, Feliks Falk, Barbara Sass – Zdort, Ryszard Major, Reger Redfarn, Wiaczesław Żyła.

– Warto zobaczyć wystawę, poznać bliżej tych artystów i na długo ich zapamiętać – powiedział Władysław Zawistowski, dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, przyjaciel rodziny Sobczaków. – Mieliśmy twórców teatru w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat na Wybrzeżu wielu, którzy tu debiutowali, do nich należą Konrad Swinarski, Jerzy Jarocki, Andrzej Wajda, ale oni wyjeżdżali. Państwo Sobczakowie należą do tych, którzy się w Gdańsku zakorzenili i stworzyli dynastię, wrośli w miasto, środowisko, instytucje kultury. Oni w teatrach Wybrzeża swój ślad mocny wycisnęli.

– Trzecie pokolenie, Monika Sobczak Konca, jest autorką obrazów, grafik, rysunków pełnych uroku i tego, co emanowało i emanuje z twórczości poprzednich pokoleń rodziny – immanentnej estetyki – kontynuował Władysław Zawistowski. – Nie sztuczność, nie udziwnienie, ale coś bardzo subtelnego. Pamiętam wiele scenografii Łucji i Bruna, które były immanentnie naturalne, a jednocześnie służyły idei reżysera.

Łucja Sobczak: „Byliśmy wszyscy w kręgu jej wyobraźni, talentu, osobowości”

Bardzo nas ucieszyła propozycja Małgorzaty Abramowicz z Działu Teatralnego Muzeum Narodowego w Gdańsku zorganizowania wystawy dorobku całej naszej rodziny w roku, w którym Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa w Gdańsku otrzymała imię prof. Janiny Jarzynówny – Sobczak – powiedziała wzruszona Łucja Sobczak. –– Pomyślałam, że jest to świetna okazja do podkreślenia wartości, jaką nadała ona całej rodzinie. Byliśmy wszyscy w kręgu jej wyobraźni, talentu, osobowości i to ułatwiło nam wejście w wiele różnorodnych konwencji, spektakli, wydarzeń.

– Na tej wystawie nareszcie była możliwość pokazania twórczości mamy od najwcześniejszych lat – kontynuuje Łucja Sobczak. – Jeśli chodzi o nasz dorobek, zaprezentowaliśmy przede wszystkim wybrane kostiumy, rysunki, projekty i zdjęcia scenografii z pieczołowitością i szacunkiem przechowywane w magazynach Opery Bałtyckiej i Teatru Wybrzeże. Kostiumy z naszych przedstawień w Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej w Gdyni w dużej części też się zachowały, można było niektóre z nich pokazać, ale one już wcześniej były eksponowane.

W trakcie przygotowań do wernisażu okazało się, że kostiumy i dokumentacja scenografii z teatrów, w których Sobczakowie pracowali w całej Polsce i za granicą, niestety nie przetrwały, pozostały jedynie zdjęcia, jakieś elementy, drobiazgi. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prozaiczna. Kostiumy niszczą się, nie było gdzie ich przechowywać, a kiedy brakowało materiałów, pracownie cięły kostiumy, szyto z nich kolejne, inni scenografowie z tego korzystali.

Monika, Ania, Paweł – kontynuują talenty i pasje

– Jesteśmy pełni podziwu, że nasza córka z takim rozmachem, z tyloma pomysłami, zaaranżowała wystawę – mówi Łucja Sobczak. – W jednej sali są same bajki. W innej czarno białe rysunki jej, a głównie męża, powstałe już na emeryturze, które wywarły ogromny wpływ na twórczość Moniki. Ona nas nie dopuszczała do współpracy koncepcyjnej, dopiero na końcu szukała potwierdzenia, czy zamysł udało się jej uzyskać.

– Ona od najmłodszych lat nam pomagała, jak miała kilkanaście lat już ją zaganialiśmy do malowania kostiumów. – kontynuuje. – W trójkę leżeliśmy na podłodze w gdyńskim Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej, przygotowując scenografię do spektaklu „Na cztery nogi”, w reżyserii Henryka Rozena. Rozłożone było szyfonowe tło, na którym córka rozmalowywała kwiaty i różne inne elementy.

Na wystawie jest praca prawnuczki Janiny Jarzynówny – Sobczak, córki Moniki, Ani Koncy.

– To jest jej rysunek sprzed trzech lat, portret małego pieska, Papillona – mówi z dumą babcia. – Ania dziedziczy sporo talentów, nie tylko rysuje, jest bardzo sprawna, ruchowo i muzycznie, śpiewała na scenie Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej z zespołem młodzieżowym.

Paweł, syn Moniki, miał pasję rysował i malował, ukończył anglistykę i studiuje teraz na kierunku Ochrona Środowiska w Politechnice Gdańskiej.

Czekamy na prezentację filmów dokumentujących przedstawienia

W trakcie wystawy przez cały czas emitowane są dwa filmy dokumentalne – o życiu i twórczości Janiny Jarzynówny – Sobczak i na temat działalności artystycznej Łucji i Bruna Sobczaków oraz Moniki Sobczak – Koncy – autorstwa Henryki Dobosz dla TVG.

– Może kiedyś się doczekamy, że pokazane zostaną wszystkie filmy, które zostały zrealizowane. – powiedziała Łucja Sobczak. – Utrwalono na taśmach co najmniej dwadzieścia znakomitych spektakli wspaniałych reżyserów z naszą scenografią, z tego jestem zadowolona i dumna, filmy zostaną. Jest wśród nich nagrodzony „Iwan Groźny”, w reżyserii, nieżyjącej już dawno, Danuty Baduszkowej w Teatrze Muzycznym w Gdyni.

W czasie wystawy w Pałacu Opatów, ze względów technicznych, pokazanie wszystkich tych obrazów okazało się niemożliwe.

– Jestem zadowolona, że wreszcie doczekaliśmy się pięknej dokumentacji pracy całej rodziny w postaci katalogu autorstwa Małgorzaty Abramowicz. – skonkludowała Łucja Sobczak. – Dziękuję za to Wojciechowi Bonisławskiemu, dyrektorowi Muzeum Narodowego w Gdańsku.

Przeczytali: Andrzej Nowiński – list Bruna, Krystyna Łubieńska – wiersz o Monice Hugona Leseckiego

– Dziękuję Małgorzacie Abramowicz za cierpliwość w pracy ze mną nad wystawą i za ogromne zaangażowanie – dodała Monika Sobczak – Konca, autorka aranżacji ekspozycji.

List od nieobecnego na wernisażu Bruna Sobczaka odczytał aktor Andrzej Nowiński.

Krystyna Łubieńska wspomniała sztuki, do których scenografię przygotowywali Łucja i Bruno Sobczakowie, powiedziała, że zawsze czuła się świetnie grając w kostiumach Łucji.

– Jestem zachwycona Moniką – dodała aktorka – i odczytała wiersz jej poświęcony autorstwa Hugona Laseckiego.

Bohaterowie wystawy odebrali wiele słów uznania, kwiatów, wiwatów, uścisków. Wernisaż uświetniły występy Sopockiego Teatru Tańca.

Katarzyna Korczak

*

Taniec był domeną Janiny Jarzynównej-Sobczak. Z Krakowa do Gdańska przywiodła ją miłość, jej mąż pochodził z Pomorza, uległa także urokowi Kaszub, została w Gdańsku i stworzyła swój, niepowtarzalny balet – najpierw w Szkole Tańca Artystycznego, później w Operze Bałtyckiej, dzięki niej powstała Szkoła Baletowa. Była bezkompromisowa, a jednocześnie umiała świetnie współpracować ze swoimi tancerzami. Jej uczniami i gwiazdami w zespole byli: Alicja Boniuszko, Joanna Górska, Zygmunt Jasman, Bronisław Kropidłowski, Janusz Wojciechowski, Andrzej Bujak, Bronisław Cesarz, Bronisław Prądzyński, Jerzy Sidorowicz, Henryk Śliwa, Marceli Żędzianowski i wielu, wielu innych….

Niemałym szczęściem Opery Bałtyckiej i jej wygraną na Loterii Kariery stało się to, że od pierwszych chwil baletmistrzem i choreografem jej zespołu tanecznego była Janina Jarzynówna, artystka myśląca i działająca niezwykle inteligentnie, samodzielnie, oryginalnie. Rezultat oczywisty: tworzy dzieła choreograficzne bardzo dobre albo bardzo złe, nigdy mierne, za to wszystkie dyskusyjne. Tak i z „Panem Twardowskim”, nad którym stare ciotki drą biustonosze, obwieszczając profanację narodowych świętości i naturalnie żądając wobec Jarzynówny represji politycznych.

Jerzy Waldorff

Historia Kaszub to pasja Brunona Sobczaka. Urodzony w Wielkiej Wsi (dziś Władysławowo), tu się wychował i spędziła młodzieńcze lata. Kaszuba, był zakochany w tej ziemi, ludziach, ich kulturze i obyczajach. Jeszcze przed wojną pisał do wydawanej w Kartuzach gazety „Zrzesz Kaszubsko”. Swoją ukochaną, którą poznał w tragicznych okolicznościach, w szpitalu w Krakowie podczas II wojny światowej, przywiózł w rodzinne strony. Zauroczona lasami, jeziorami, wzgórzami i morzem, została w Gdańsku po jego przedwczesnej śmierci w roku 1951.

Brunon urodził się w Wielkiej Wsi pod Władysławowem. Jego ojciec był kierownikiem szkoły, nie był Kaszubą, ale matka była. Mąż też mówił po kaszubsku, pięknym językiem, już literackim. Skończył gimnazjum klasyczne w Wejherowie, tam związał się z ruchem kaszubskim – ta szkoła wychowywała młodzież w tym duchu, rozbudzała ambicje, sięgała do tradycji. Na emeryturze rodzice przenieśli się do Kartuz, tam też kwitł ruch kaszubski, mój mąż był już wtedy studentem Uniwersytetu Warszawskiego i te działania wspierał, był jednym z założycieli Towarzystwa Popierania Sztuki i Przemysłu Ludowego, w 1939 roku współzałożycielem Towarzystwa Przyjaciół Kultury Kaszubskiej i Zrzeszenia Kaszubów.

Janina Jarzynówna-Sobczak

Scenografia teatralna i telewizyjna to zawód a jednocześnie pasja Łucji i Bruna Sobczaków. Oboje ukończyli Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Pięknych (dziś Akademię Sztuk Pięknych), ona specjalizowała się w tkaninie (dyplom zrobiła u prof. Józefy Wnukowej), on ukończył grafikę artystyczną, oboje zrobili także dyplomy z malarstwa. Pracowali w teatrach całej Polski, choć najważniejsze swoje realizacje przygotowali w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, w Operze Bałtyckiej, Teatrze Muzycznym w Gdyni i w telewizji. Pracowali ze świetnymi reżyserami, m.in. z Jerzym Gruzą, Danutą Baduszkową, Krzysztofem Babickim, Mirosławem Borkiem, Markiem Okopińskim, Jerzym Afanasjewem. Bruno Sobczak po przejściu na emeryturę wrócił do rysowania, jego prace są niezwykle precyzyjne, przekornie żartobliwe a zarazem drapieżne.

Sprawność zawodowa Sobczaków jest fascynująca. Potrafią dyskretnie zaznaczyć swoją obecność, realizując spektakle dramatyczne, operowe, baletowe, musicalowe z reżyserami proponującymi najróżniejsze estetyki, rozmaite konwencje inscenizacyjne. Ich bazą jest malarstwo i raczej emocje niż intelektualne, racjonalne spekulowanie. Dobrze wiedzą, jak użyć koloru, jak go wyjawić, jak podbić, jak operować światłem i fakturą, łączyć monumentalność z symboliką a w tym wszystkim pozostać sobą.

Jerzy Kamrowski

Rysunek, malarstwo i scenografia to dziedziny, którymi zajmuje się Monika Sobczak- Konca. Z niezwykłą wrażliwością łączy rzeczywistość z sennymi marzeniami, budując swe obrazy dzięki umiejętnej grze światła i koloru. To z tych dwóch elementów przede wszystkim buduje swoje tajemnicze wizje, niby odwołując się do rzeczy i obrazów zaobserwowanych wokoło, a przecież wynikających z jej świata fantazji. Pracowała w teatrach, wspomagając rodziców, tworząc samodzielne scenografie, także, zgodnie z rodzinną tradycją, dla baletu. Monika chętnie dzieli się swymi umiejętnościami z innymi, prowadzi warsztaty dla dzieci i dorosłych. W tak artystycznej rodzinie trudno znaleźć swoje, osobne miejsce, jej się to udaje, choć pewno często nie jest łatwo…

Jest artystką tworzącą własny świat, który jest wynikiem wzajemnego stosunku światła i koloru. W jej twórczości ważne jest znaczenie wewnętrznych zestawień kolorystycznych, owa niewidoczna, lecz emanująca tkanka emocjonalna tworząca wartość dzieła. Prace artystki są pełne poezji, rysunek delikatnej kreski i kontrastów walorowych dają wartości emocjonalne jej pracy.

Jan Góra

Materiały Oddziału Sztuki Nowoczesnej Muzeum Narodowego w Gdańsku

(źródło: „Nasz Gdańsk”)

  • Muzeum Narodowe w Gdańsku / Oddział Sztuki Nowoczesnej (Pałac Opatów)
  • ul. Cystersów 18, 80-330 Gdańsk
  • Wystawa czynna 31 lipca 2016 – 29 stycznia 2017
  • Czynna: sezon letni do 31 sierpnia 2017
  • wtorek – piątek: 9.00–16.00, sobota – niedziela: 10.00–17.00
    sezon zimowy od 1 września 2016 do 29 stycznia 2017
  • wtorek – niedziela: 10.00 – 17.00
Sobczaków 2

Projekty kostiumów do spektaklu O dwóch takich co ukradli księżyc, K. Makuszyński, reż. B. Czosnowska, scen. Ł. i B. Sobczakowie, M. Sobczak-Konca, Bałtycki Teatr Dramatyczny, Koszalin 1998 r.

Sobczaków 3

Monika Sobczak-Konca, projekt horyzontu teatralnego dla Teatru Muzycznego w Gdyni.

Sobczaków 4

Monika Sobczak-Konca, rysunek piórkiem, 2001 r.

Sobczaków 5

Janina i Brunon Sobczakowie , druga połowa lat 40.

Sobczaków 6

Janina Jarzynówna-Sobczak – program TV z cyklu Historia baletu: Wstęp do nowoczesności, 1973, reż. A. Żurowski, scen. Łucja i B. Sobczakowie, fot. T. Link.

Sobczaków 7

Próba Harnasiów, K.Szymanowskiego, choreografia – Janina Jarzynówna-Sobczak (na zdj. – siedzi), scen. W. Bielicki, J. Wnukowa, prem. 5 III 1960, Opera Bałtycka, fot. T. Link;

Sobczaków 8

Scena z baletu Prokofiewa Piotruś i wilk , choreografia – Janina Jarzynówna-Sobczak, scen. Bruno Sobczak (debiut), prem. 10 V 1968, Opera Bałtycka, fot. T. Link.

Ilustracje – materiały promocyjne oddziału Sztuki Nowoczesnej Muzeum Narodowego w Gdańsku

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *