Tylko nie wojna… „Soboty u Państwa Uphagenów”

Zarzecki M IMG_0250

GDAŃSK. – Najpierw starałam się zdobyć zaufanie Bohaterów, przekonać do słuszności idei. Rozmowy dotyczą przeżyć osobistych, intencją jest ich upublicznienie. I w jednym i w drugim przypadku osobiste losy splatają się z dziejami Polski, Europy. Ucząc się historii z podręczników, poznajemy procesy. Śledząc poszczególne życiorysy przekonujemy się, jak burze dziejów wpływają na jednostki, rodziny. Rzeczywistość pisze najbardziej zaskakujące scenariusze przerastające najbujniejszą fantazję pisarzy. Uzyskałam – nie od razu! – przychylność obojga Bohaterów.

Auto wywiad po Spotkaniu z cyklu „Soboty u Państwa Uphagenów” z mieszkańcami ulic Chlebnickiej i Piwnej, które odbyło się 26 września 2015 roku w Domu Uphagena przy ulicy Długiej 12 w Gdańsku, które przygotowała i prowadziła Katarzyna Korczak.

– W salonie w Domu Uphagena panowała ciepła atmosfera, uczestnicy z chwili na chwilę czuli się sobie coraz bardziej bliscy.

– Cieszę się ogromnie, taka była moja intencja. Spotkanie przygotowałam w formie Teatru Domowego. To nic innego, jak wskrzeszanie tego, co odbywało się w mojej rodzinie zarówno ze strony Mamy, jak i Ojca. W domowych salonach toczyły się rozmowy, snuto wspomnienia, grano na fortepianie i śpiewano. Ale mówię o czasach młodości obu Babć. Jak u nich w domach bywało, wiem z opowieści. I bardzo za taką atmosferą od dawna tęskniłam.

Zapraszając dwoje bohaterów – mieszkańców ulic Chlebnickiej i Piwnej w Gdańsku, pomyślałam o członkach ich rodzin, sąsiadach, znajomych, którzy nie zawiedli. Licznie przybyli także inni Gdańszczanie zachęceni anonsami w mediach, przyciągnięci przez plakaty. W salonie nie wystarczyło miejsc, trzeba było ustawiać krzesełka w sieni.

– Piękne, wzruszające przedstawienie, składało się z dwóch części. Pierwsza pt. Ja chciałam do Niemiec” dotyczyła losów Charlotte Marthy Kłak, primo voto Makilla, z domu Troll. Druga pt. „Mój kod DNA” to osobista opowieść prof. Gunnara Henisohna. Jak doszło do wyłonienia Bohaterów?

– Najpierw powiem dlaczego mieszkańcy ulicy Chlebnickiej i Piwnej. Dr Ewa Barylewska – Szymańska, kierownik Domu Uphagena, Oddziału Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, przygotowuje wraz z mężem, Wojciechem Szymańskim, pracownikiem Oddziału, wystawę poświęconą historr obu ulic. Współpracujemy nie od dziś, w 2012 roku, w ramach – urządzonego przez Towarzystwo Dom Uphagena – Święta Ulicy Jana Uphagena, przygotowałam i przeprowadziłam w willi Patschkego spotkanie z mieszkańcami tej ulicy. Nadzwyczaj udane, frekwencja ogromna, bohaterowie opowiadali o tym, jak układało się ich życie od momentu przybycia po wojnie do Gdańska. Dowiedzieliśmy się, z czym przyjechali, jak wpisywali się w nowe miejsce pobytu, i o napotykaniu przez nich na ślady mieszkających tu wcześniej Niemców. Pomyśleliśmy, że w ramach i tego projektu, którego realizacja planowana jest w niedługiej przyszłości, dobrze by było pokazać współczesnych mieszkańców tych ulic. Prof. Gunnara Heinsohna, wraz z małżonką, mieszkańców Piwnej, poznałam w 2013 roku w Domu Uphagena podczas wernisażu wystawy „Świat iluzji. Osiemnastowieczne ryciny optyczne i magiczne skrzynki”. Grafiki ze zbiorów Joanny Sidorczak – Heisohn i Gunnara Heinsohna”. Zadałam sobie pytanie, co zadecydowało, że niemiecki socjolog w Gdańsku osiadł na stałe i jaki ma stosunek do miasta.

Wśród mieszkańców Chlebnickiej dotarłam do kilkorga najstarszych powojennych mieszkańców, którzy przybyli tu z głębi Polski. Ich życiorysy były interesujące, nie wnosiły jednak nowych elementów, nie frapowały. Szukałam na tej ulicy rdzennej Gdańszczanki, albo Gdańszczanina, urodzonych w Wolnym Mieście Gdańsku, albo ich potomków. Zarówno statystyki, jak rozmowy z przedstawicielami Związku Mniejszości Niemieckiej we Wrzeszczu wskazywały, że rdzenni Gdańszczanie na Prawym Mieście po wojnie nie pozostali. Wreszcie, koleżanka ze Stowarzyszenia „Nasz Gdańsk”, Anna Makilla Puczka, obwieściła: „Moja mama, Charlotte Martha Kłak, primo voto Makilla, z domu Troll, urodziła się w 1930 roku w Wolnym Mieście Gdańsku. Przy ulicy Chlebnickiej 11/12 ze swoim drugim mężem, pracownikiem Stoczni Gdańskiej im. Lenina, z Basią, ze mną i z Grażynką, zamieszkała w 1956 roku. Od 1980 roku żyje w Kilonii. Ja z mężem w mieszkaniu tym jesteśmy do dziś.” Po wstępnej rozmowie z Anną wiedziałam, że jej mama jest osobą, której szukałam.

– Jakie były etapy przygotowania Spotkania?

– Najpierw starałam się zdobyć zaufanie Bohaterów, przekonać do słuszności idei. O tym, że nie jest to łatwe, nie trzeba nikogo przekonywać. Rozmowy dotyczą przeżyć osobistych, intencją jest ich upublicznienie. I w jednym i w drugim przypadku osobiste losy splatają się z dziejami Polski, Europy. Ucząc się historii z podręczników, poznajemy procesy. Śledząc poszczególne życiorysy przekonujemy się, jak burze dziejów wpływają na jednostki, rodziny. Rzeczywistość pisze najbardziej zaskakujące scenariusze przerastające najbujniejszą fantazję pisarzy. Uzyskałam – nie od razu! – przychylność obojga Bohaterów.

Z Charlotte prowadziłam długie rozmowy telefoniczne. Z jej córką, Anną, spotykałyśmy się u niej, lub u mnie w domu. Jesienią 2015 roku okazało się, że stan zdrowia Charlotte nie pozwoli na przyjazd na spotkanie do Gdańska. Materiał zgromadziłam, ustaliłyśmy, że mamę reprezentować będzie Anna. W zrozumieniu prof. Gunnara Hensohna – nie tylko pod względem językowym, ale i mentalnościowym – nieocenioną pomoc okazała jego żona, Joanna, która porozumiewa się z mężem po francusku. Do pomocy włączył się ich syn, Tadeusz, dla którego niemiecki jest drugim językiem.

To, co od Bohaterów usłyszałam, stało się kanwą do stworzenia dwóch reportaży. W trakcie pracy kontaktowałam się z obojgiem jeszcze wielokroć, by relacje uzupełniać, wyjaśniać niejasne fragmenty. Szukałam w opowieściach nie tylko faktów, lecz także odczuć i emocji.

– Kolejnym etapem było napisanie – w oparciu o zgromadzony materiał – scenariusza widowiska w formie Teatru Domowego.

– Do współpracy zaprosiłam młodzież i pedagogów Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Gdańsku-Wrzeszczu. Uczniowie z klasy śpiewu solowego dr hab. Liliany Górskiej mieli podwójne zadanie przygotowali oprawę muzyczną oraz czytali fragmenty wspomnień bohaterów. Kierownictwo artystyczne sprawowała dr hab. Liliana Górska. Na fortepianie grała mgr Anna Rocławska – Musiałczyk. Na początek publiczność wysłuchała koncertu pt. „Śpiewnik Domowy”, który złożony był z pieśni różnych narodów Europy, oczywiście – również polskich. W programie znalazły się nie znane, nie wiadomo jak dawno i przez kogo wykonywane, nigdy nie nagrywane, piosenki Henryka Hubertusa Jabłońskiego. Zależało mi na tym zapomnianym repertuarze bardzo nie tylko dlatego, że 3 listopada 2015 r. obchodzić będziemy 100. rocznicę urodzin kompozytora, rdzennego gdańszczanina. Najważniejsze, że jego biografia wiąże się z ulicą Piwną, kamienica, przy której mieszkał w 1945 roku, spłonęła, a wraz z nią około dwieście utworów, cały dotychczasowy twórczy dorobek artysty. Nieocenioną pomoc okazał syn kompozytora, prof. Roman Jabłoński, który udostępnił nam – przechowywane w szafach domu rodziców przy ulicy Jaśkowa Dolina – rękopisy piosenek ojca.

– Zabrzmiały również piosenki dedykowane bohaterom.

– Rozmawiając z obojgiem interesowałam się, jaka muzyka wyjątkowo bliska jest ich sercom. Charlotte przed wojną z zachwytem słuchała przez radio szwedzkiej gwiazdy filmowej, Sarah Leander. Dedykowaliśmy jej „Wiatr opowiedział mi piosenkę” z repertuaru artystki. Była to dobra okazja do przypomnienia, że w latach 30. Sarah Leander wystąpiła w Wolnym Mieście Gdańsku w kinie Ufa Palast, które mieściło się przy obecnej ulicy Elżbietańskiej, mniej więcej w miejscu, gdzie stoi teraz kino „Krewetka”.

– Był jeszcze jeden moment wyjątkowego wzruszenia wywołany muzyką.

– Prof. Gunnar Heinsohn opowiadał o pobycie w Izraelu, gdzie prowadził rozmowy z Żydami, którzy wyjechali z Europy, tam rozpoczęły się jego badania nad ludobójstwem. Po tym fragmencie wspomnień Regina Stróżyk, członek i solistka Gdańskiego Chóru Nauczycielskiego, na moją prośbę, wykonała w hebrajskim pieśń „Szalom Alejchem”. Rodzina Reginy w czasie wojny wywieziona została z  Radomia do getta, stamtąd do Oświęcimia. Zginęli jej dziadkowie i trzy siostry mamy. Na matce robiono doświadczenia, w szóstym miesiącu ciąży straciła dziecko, a jej mąż zmarł na gruźlicę w obozie już po wyzwoleniu. Po powrocie do Radomia matka poznała przyszłego ojca Reginy, który  powrócił z obozu pracy, stracił pierwszą żonę i dwóch synów. Profesor, dziękując za pieśń Reginie, znał historię jej rodziny.

– Na sali obecni byli mieszkańcy Pelplina, w którym to mieście przy dzisiejszej ulicy Mickiewicza 13, Charlotte mieszkała przed wojną z dziadkami i rodzicami.

– Na spotkanie przybył Wojciech Szramowski, wiceprezes Zarządu Stowarzyszenia Miłośników Pelplina. Rodzinę państwa Gutkowskich, słynnych pelplińskich rymarzy, reprezentowała wdowa po Teodorze, Halina Gutkowska, która przez wiele lat pracowała w Urzędzie Stanu Cywilnego w Urzędzie Miasta i Gminy Pelplin, udzieliła pelplinianom niezliczonej liczby ślubów. Głos zabrał przedwojenny sąsiad państwa Gutkowskich, kolega ze szkoły Charlotte, Franciszek Solecki, którego odwiedziliśmy latem 2015 roku. Powiedział między innymi: „Mój ojciec, artysta rzeźbiarz, po studiach w Salzburgu, przed wojną pracował w Kurii Biskupiej, zajmował się polichromią i konserwacją zabytków. Przyjaźń między naszymi rodzinami była. Szkoda, że Charlotte nie przyjechała, nie widzieliśmy się przeszło siedemdziesiąt lat! Jej brata, Teodora Gutkowskiego, pamiętam dobrze, jego żona, Franciszka, kupowała od nas masełko, mleczko, serki, które moja matka robiła, mieliśmy gospodarstwo. Nasze rodziny bywały u siebie na imieninach, tańczyliśmy. Teodor zrobił dla mnie w warsztacie eleganckie siodło, i uzdę z ozdobami, oraz lejce. (…)

– Integralną częścią spotkania była prezentacja.

– Fotografie i dokumenty z rodzinnych archiwów udostępnili bohaterowie. Zdjęcia współczesne wykonał Marek Zarzecki. Udawaliśmy się z aparatem fotograficznym do miejsc, o których mówili Charlotte Martha Kłak oraz jej córka, Anna i prof. Gunnar Heinsohn. Pokazaliśmy jak wyglądają niektóre miejsca, obiekty zapamiętane sprzed wojny, dzisiaj.

– Kobieta ze średnim wykształceniem i naukowiec z tytułem profesora byli bohaterami tego samego wieczoru.

– Zestawienie jest świadome i celowe. Wiele ich różni. Jakże dużo mają wspólnego. Patrzymy na nich przede wszystkim jako na ludzi. Na obojgu wojna odcisnęła bolesne piętno. Charlotte tuż po wojnie, po zgwałceniu w rodzinnym domu przez sowieckich żołnierzy, i umieszczeniu przez nowe polskie władze w obozie dla miejscowych Niemców, powiedziała do dzieci: „Myśmy wojnę rozpoczęli i to jest konsekwencja. Takie jest życie, ale nie wolno nienawidzić!” A na koniec rozmowy stwierdziła: „Dziękuję mojej matce, która jest w niebie, że dała radę, jako kaleka, bez renty wychować nas na ludzi. Mądrość dużą nam przekazała. Nauczyła, że  n i e   j e s t  w a ż n e, czy ktoś jest Żydem, Cyganem, Polakiem, Niemcem, tylko jak postępuje. Ja to przekazałam swoim córkom. Mówiłam: „Nie patrzcie, jaki kto ma samochód, tylko j a k i m   j e s t   c z ł o w i e k i e m.” I nie pozwoliłam dziewczynom, żeby się do politycznej organizacji zapisały, bo wiedziałam, co to da.”

I: (…) „Ja Polskę bardzo s z a n u j ę . Pomimo że było mi tam bardzo c i ę ż k o, niczego złego bym o Polsce nie powiedziała.” (…)

– Mieszkałam w Pelplinie, w Królewcu, znów w Pelplinie, w Gdańsku, teraz w Kilonii. Moje  m i e j s c e  jest tam, gdzie moja  r o d z i n a . (…)

– W podobnym duchu konkluduje swoją opowieść prof. Gunnar Heinsohn, którego ojciec we wrześniu 1945 roku ostrzeliwał Hel i sześć miesięcy przed jego urodzeniem zginął na U – boocie u wybrzeży Kanady.

– Profesor mówi: (…) Z Dietrichem von Doetinch (jego ojczymem, przyp. K.K.) spędziłem dziesięć pierwszych lat życia. Wiedzieliśmy, że jego rodzina, wraz z innymi przedstawicielami niemieckiej szlachty przeciwnymi nazizmowi, po zamachu na Hitlera w 1944 roku, znalazła się w niebezpieczeństwie. (…) Dietrich zaakceptował powojenny porządek. Wnikliwie obserwował dzieci własne i Rosvity. Pilnował, żebyśmy nie wyznawali  r e w a n ż y z m u . Kontrolował, czy nie idziemy w politycznym kierunku na  p r a w o , jak któryś z nas próbował wejść na taką ścieżkę, stopował. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek powiedział, że ma czterech synów i chce wykształcić ich na żołnierzy, żeby odbili jego ziemię. Mimo że wszystko stracił, z jego ust nie słyszałem ani jednego złego słowa na temat Polski.

I jeszcze: (…) ”Dla mnie ważne jest, że: Heweliusz, Schopenhauer, Fahrenheit, którzy wpłynęli na rozwój światowej nauki, byli gdańszczanami. Dobrze się czuję w Gdańsku. Rad jestem z posiadania gniazda tutaj. Po przeszło dwudziestu latach pobytu, w dalszym ciągu, codziennie rano wychodzę na spacer i szukam zaułka, kadru, by raz jeszcze spojrzeć, ale inaczej, na tak obecny gotyk ceglany. Daje mi to wrażenie, że jestem u siebie. Będzie może trochę ironiczne, jak powiem, że mogę czuć niemieckiego ducha w Gdańsku tylko dzięki temu, że Polacy to miasto odbudowali. (…)

– Wnioski ze spotkania?

– Charlotte Martha Kłak, primo voto Makilla, z domu Troll i prof. Gunnar Heinsohn są głębokimi humanistami. Łączy ich filozofia życiowa. Są pacyfistami. N i e  m a  w  n i c h  n i e n a w i ś c i,  a n i  c i e n i a  s z o w i n i z m u  i  n a j m n i e j s z e j   c h ę c i   o d w e t u  z a k r z y w d y.

Gdy wsłuchiwałam się w ich konkluzje, życiowe mądrości, zdobyte za ogromną cenę, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wygłaszają – t e n  s a m  p r o t e s t  p r z e c i w k o  w o j n i e  i  w s p ó l n e  p r z e s ł a n i e  n a  r z e c z  p o k o j u  n a   ś w i e c i e.

Katarzyna Korczak

Zdjęcia ze spotkania z cyklu „Soboty w Domu Uphagena”, które odbyło się 26 września 2015 r. w Domu Uphagena w Gdańsku przy ulicy Długiej 12. Fot. Marek Zarzecki

 

Zarzecki M IMG_0239 Zarzecki M IMG_0232 Zarzecki M IMG_0196 Zarzecki M IMG_0174 Zarzecki M IMG_0163 Zarzecki M IMG_0156 Zarzecki M IMG_0147 Zarzecki M IMG_0136 Zarzecki M IMG_0129 Zarzecki M IMG_0125 Zarzecki M IMG_0122 Zarzecki M IMG_0112 Zarzecki M IMG_0110 zarzecki IMG_0108 Zarzecki M IMG_0273

Może zainteresuje Cię:

Kúpiť Viagru online bez receptu Kup Viagra 100mg online bez recepty w Polsce Kup Levitra 20 mg online bez recepty w Polsce Viagra Koupit levně online bez receptu Koupit Kamagra online bez předpisu Kup Cialis 20 mg online bez recepty w Polsce Koupit Cialis bez předpisu v Praze Koupit Viagru bez předpisu Praha