
SONY DSC
Wojtek Lendzion – w Gdańsku, na Długiej. Fot. Janusz Wikowski
GDAŃSK/MEDIA. W wieku 67 lat zmarł Wojciech Lendzion, znany i ceniony fotoreporter.
Wojciech Lendzion zmarł w Gdańsku, w czwartek, 22 lutego 2018 r. Urodził się 23 lipca 1951 r. w Gdańsku. Pochodził ze znanej Rodziny Lendzionów – zasłużonej dla Polonii gdańskiej. Tutaj mieszkał, pracował, spełniał się jako „urodzony fotoreporter”.
Msza święta za duszę śp. Wojciecha Lendziona zostanie odprawiona w środę, 28 lutego o godz. 10.30 w Bazylice pw. Świętej Brygidy w Gdańsku.
Ceremonia pogrzebowa rozpocznie się w Nowej Kaplicy na Srebrzysku,w Gdańsku Wrzeszczu o godz. 12.30. Natomiast o godz. 13 wyruszy kondukt na miejsce spoczynku.
Był przez wiele lat był fotoreporterem „Wieczoru Wybrzeża” (1984-2001), a po fuzji gazet lokalnych – publikował zdjęcia w „Dzienniku Bałtyckim”. Wcześniej pracował w Tygodniku „Głos Stoczniowca” (1982-1984) oraz w Krajowej Agencji Wydawniczej.
Był cenionym i lubianym w środowisku dziennikarskim fotoreporterem, kronikarzem wydarzeń na Pomorzu. Potrafił swoim aparatem uchwycić niezwykle sytuacje z życia politycznego oraz przemian gospodarczych i społecznych w latach 80. i 90. W swoim archiwum miał zdjęcia postaci na pierwsze strony gazet, a także obrazki gdańszczan, miasta i wydarzeń historycznych.
Zdjęcia jego autorstwa oraz córki Agnieszki (fotoreporterki, filmowca) opublikowali w albumie „Stary nowy Gdańsk”.
Ostatnie lata w Jego życiu były trudne, jednakże zachował swoją wrażliwość, pogodę ducha. Ostatni raz spotkałem Wojtka w Gdańsku, na Długim Targu, pod Neptunem. Ucieszył się, wspominaliśmy naszą współpracę w gazetach. Poznałem go jako wszędobylskiego fotoreportera Redakcji „Głosu Stoczniowca”, potem był bardzo przydatny w „Wieczorze Wybrzeża” i „Dzienniku Bałtyckim”. Nie rozstawał się z apartem fotograficznym. Dla tygodnika dokumentował stocznie, fotografował stoczniowców. Dla gazet – przynosił zilustrowane „newsy”. Wiedział zawsze, gdzie coś ciekawego dla prasy wydarzy się.
Był niezwykle uczynny, koleżeński, skromny, lecz bardzo towarzyski. Odszedł, trochę zapomniany w Jego trudnych latach walki o przeżycie – także przez Redakcję, której oddał swój talent i najlepsze lata twórczości zawodowej. Na sumieniu pozostaje plama z pytaniami, czy uczyniono wszystko, aby mógł dłużej cieszyć się życiem na dostatniej i godnej emeryturze?
Wielki żal po Jego „zaśnięciu” – na wieczność…
Wojtku, dziękujemy za dobro rozsiewane swoją „towarzyską duszą”, za wielki dorobek kronikarski Gdańska.
Niech dobry Pan ma Ciebie w wiecznej opiece.
Janusz Wikowski
Żegnają Ciebie Wojtku
Koleżanki i Koledzy ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Wojtek Lendzion – moje ostatnie spotkanie z Wojtkiem, w Gdańsku, na Długiej. Fot. Janusz Wikowski SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC
