Wanda Neumann-Nowicka- Artystyczny powrót po latach

nowicka wanda
W MEDIACH. – Pod względem artystycznym Teatr Wybrzeże był dla nas bardzo ważny – powiedziała wybitna aktorka, Wanda Neumann-Nowicka. – Ról, jakie tam grałam, może mi pozazdrościć każdy młody aktor. Zostaliśmy więc w Gdańsku. Obecnie aktorka gra w spektaklu „Brancz” Juliusza Machulskiego na deskach łódzkiego Teatru Powszechnego.

Wanda Neumann-Nowicka dla Czasu Pomorza:

  • Jestem po prapremierze ”Branczu” Juliusza Machulskiego w Teatrze Powszechnym w Łodzi (premiera 30 maja). Gram gościnnie.
  • Teatr Powszechny kończy sezon na fali wznoszącej, Łódź doczekała się trzeciej wartościowej sceny w mieście. Cieszy mnie to, bo mam w tym swój udział.
  • Łódź to dla mnie ważne miasto,tam studiowałam w PWSTF, tam tez dwa sezony byłam w Teatrze Nowym (grałam Ewę Pobratyńską w „Dziejach grzechu” Żeromskiego), tam poznałam na studiach swojego męża Wiesława Nowickiego, tam też urodziła się moja starsza córka Dorota. Nadal jestem w Łodzi często, dom po rodzinie męża jest, ”trwa”.
  • Wspólnie z młodszą córką Eweliną kontynuujemy tradycje rodzinne,m.innymi projekt medali im Sabiny Nowickiej,wybitnej łodzianki,twórczyni Teatru Wielkiego w Łodzi, dyrektor teatrów łódzkich (otrzymują je ludzie działający na rzecz Łodzi ). A także już trzy lata z rzędu przyznajemy nagrodę im. Wiesława Nowickiego młodemu wyróżniającemu się twórcy.
  • Propozycja Dyrektor Ewy Pilawskiej zagrania roli w „Branczu” to zatem dla mnie dar od losu. Tym bardziej, że dotyczy repertuaru współczesnego,tematu bliskiego nam wszystkim: Rodziny.
Rozmowa z Wandą Neumann-Nowicką, absolwentką łódzkiej Szkoły Filmowej, niegdyś aktorką Teatru Nowego w Łodzi.
– Można Panią teraz oglądać w spektaklu „Brancz” Juliusza Machulskiego na deskach łódzkiego Teatru Powszechnego. To taki powrót do Łodzi po latach?
– Artystyczny powrót po latach. W 1968 roku skończyłam łódzką Szkołę Filmową. Na studiach poznałam mojego przyszłego męża, Wiesława Nowickiego. Byliśmy na jednym roku. Po studiach pojechaliśmy do Poznania, mojego rodzinnego miasta. Dostaliśmy angaż do Teatru Polskiego. Byliśmy tam trzy lata. Potem Jerzy Zygalski, który był dyrektorem w Poznaniu, dostał angaż do Teatru Nowego w Łodzi. I ściągnął nas do siebie. W „Nowym” zagrałam między innymi Ewę Pobratyńską w „Dziejach grzechu”.

Następnie w Łodzi urodziłam naszą starszą córkę. Po jakimś czasie Stanisław Hebanowski, który był wybitnym twórcą teatralnym, przyjechał po nas do Łodzi i zaangażował mnie z mężem w Teatrze Wybrzeże. W 1973 roku przyjechaliśmy więc do Gdańska i związaliśmy się na długie lata z tym miastem.
– Ale związki Pani męża z Łodzią są bardzo duże?
– Tak. Dlatego bardzo lubię Łódź. Zajmuje ona ważne miejsce w moim życiu, zarówno rodzinnym, jak i zawodowym. W Łodzi przecież zaczynałam swą przygodę aktorską. Już pod koniec studiów zagrałam główną rolę w filmie Anny Sokołowskiej „Julia. Anna. Genowefa”.
– Pamięta Pani swoją pierwszą wizytę w Łodzi?
– Przyjechałam do Łodzi na egzaminy. Patrzyłam wtedy na to miasto z wielkim optymizmem, pasją. Trudno było je ocenić. Ale od początku dobrze czułam się w Łodzi. Wiedziałam, że chcę tu zostać. Na studia dostałam się za pierwszym razem. Szkoła mieściła się jeszcze wtedy na ulicy Gdańskiej. Teraz jak jeżdżę z ulicy Zelwerowicza- z domu który mam w Łodzi- to zawsze przejeżdżam przez ulicę Gdańską. Kręci mi się łza w oku, że na niej była moja szkoła. Dopiero pod koniec studiów przeniesiono nas na ulicę Targową.
– Nie myśleli państwo z mężem, by wrócić z Gdańska do Łodzi?
– Pod względem artystycznym Teatr Wybrzeże był dla nas bardzo ważny. Ról, jakie tam grałam, może mi pozazdrościć każdy młody aktor. Zostaliśmy więc w Gdańsku.
– Ale mąż, rodowity łodzianin, pewnie wiele o Łodzi opowiadał?
– Oczywiście! Poza tym mieliśmy cały czas kontakt z Łodzią. Ze względu na rodziców Wieśka. Jego mamę Sabinę Nowicką, tatę Zygmunta Nowickiego, którzy cały czas mieszkali w tym mieście. Sabina Nowicka to przecież wybitna łodzianka, która stworzyła Teatr Wielki. Gdy jeżdżę teraz po Łodzi, to z wielkim sentymentem patrzę na wiele miejsc. Są one mi bardzo bliskie.
– Jak więc Pani patrzy dziś na miasto?
– Z wielką sympatią. Nawet na te kamienice wymagające remontu. Tak jak mój nieżyjący już mąż, bardzo lubię historię. Wielkie wrażenie robią na mnie łódzkie kamienice, z tymi ich bramami, podwórkami. To coś wspaniałego. Łódź, Poznań i Gdańsk to miasta, które są mi bardzo bliskie.
– Wspomniała Pani o Teatrze Wielkim. Czy są jeszcze inne miejsca w Łodzi, które darzy Pani szczególnym sentymentem?
– Będzie to też oczywiście Teatr Nowy oraz Teatr imienia Stefana Jaracza, z którym wiele lat przecież związana była Sabina Nowicka. Natomiast jej mąż, Zygmunt, był zastępcą dyrektora Teatru Powszechnego, na deskach którego teraz gościnnie występuję. Byłam też związana z łódzką Wytwórnią Filmów Fabularnych.
– Co Pani zdaniem jest szczególnego w Łodzi?
– Ma niesamowity klimat. To klimat związany z historią miasta, ale też mojej rodziny. Nie ma już Sabiny, Wiesława, Zygmunta, ale w Łodzi są ich groby. Miasto to bardzo lubi też moja młodsza córka, Ewelina, która jest skrzypaczką, kompozytorką i na stałe mieszka w Hamburgu. Jeśli może, to bardzo chętnie przyjeżdża do Łodzi. Kontynuujemy dzieło mojego męża i razem z Towarzystwem Przyjaciół Łodzi przyznajemy Medale imienia Sabiny Nowickiej. Dostają je ludzie robiący coś niezwykłego dla Łodzi. Założyłyśmy też z córką Fundację imienia Wiesława Nowickiego, która przyznaje nagrodę studentowi łódzkiej szkoły artystycznej.
Rozmawiała: Anna Gronczewska („Dziennik Łódzki”).
(źródło: dzienniklodzki.pl)

Może zainteresuje Cię:

Kúpiť Viagru online bez receptu Kup Viagra 100mg online bez recepty w Polsce Kup Levitra 20 mg online bez recepty w Polsce Viagra Koupit levně online bez receptu Koupit Kamagra online bez předpisu Kup Cialis 20 mg online bez recepty w Polsce Koupit Cialis bez předpisu v Praze Koupit Viagru bez předpisu Praha