Wałuszko uzasadnia, że spot zawiera materiały dyskredytujące tylko jedną osobę – urzędującego Prezesa Rady Ministrów p. Ewę Kopacz. Jak się okazuje w 15-sekundowym spocie ani przez ułamek sekundy nie ma mowy o ówczesnej premier Kopacz…
Kuriozalne – tak należy określić stanowisko TVP ws. odmowy emisji spotu przygotowanego przez NSZZ „Solidarność” w październiku 2015 r. Region Gdański NSZZ „S” przygotował 15-sekundowy spot promujący przygotowaną przez Związek stronę www.sprawdzampolityka.pl, na której można było sprawdzić, jak w ważnych dla pracowników sprawach głosowali w ciągu dwóch ostatnich kadencji parlamentarzyści wszystkich opcji politycznych. Podobne, podstawowe w gruncie rzeczy informacje można znaleźć m.in. na oficjalnej stronie Sejmu.
W październiku, na finiszu kampanii wyborczej, TVP Oddział w Gdańsku odmówiła płatnej (!) emisji związkowych spotów. Telewizyjni prawnicy uznali ją za agitację wyborczą. To stanowisko podtrzymał p.o. dyrektora i jednocześnie redaktor naczelny Oddziału Terenowego TVP w Gdańsku Marek Wałuszko.
W piśmie do przewodniczącego Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „S” Krzysztofa Dośli z 12 listopada 2015 r. red. Wałuszko informuje, że „spot został poddany analizie przez jednostki odpowiadające za przeprowadzenie kampanii wyborczej do parlamentu”. „Analiza wykazała, że spot (…) nie promuje kampanii społecznej, której celem jest sprawdzenie realizacji obietnic przedwyborczych polityków (…), a jedynie zawiera materiały dyskredytujące tylko jedną osobę – urzędującego Prezesa Rady Ministrów p. Ewę Kopacz. W związku z tym spot został uznany za przejaw agitacji wyborczej prowadzonej w formie kampanii negatywnej”.
P.o. dyrektor gdańskiego oddziału TVP powołuje się przy tym na orzecznictwo sądowe i literaturę tematu, które słabo mają się jednak do tego konkretnego przypadku. Można również założyć, że prawdopodobnie nawet nie obejrzał 15-sekundowego spotu, który ocenił w swoim piśmie. W związkowym materiale nie ma bowiem żadnej wzmianki o Ewie Kopacz, nie pojawia się ani jej nazwisko, ani wizerunek. Jak pogodzić to z opinią o rzekomej „dyskredytacji tylko jednej osoby”?
Zwrócił na to uwagę w swoim piśmie z 23 listopada 2015 r. do prezesa TVP SA Janusza Daszczyńskiego przewodniczący ZRG NSZZ „Solidarność” Krzysztof Dośla:
„Spot ten w ogóle nie prezentował sylwetki Pani Premier Ewy Kopacz, ani też nie wymieniał Pani Premier z imienia i nazwiska. Zagadnienia poruszane w spocie, tj. powszechny wiek emerytalny, obowiązek szkolny 6-latków oraz tzw. umowy śmieciowe, dotyczyły ważnych kwestii społecznych – bez odniesienia ich do urzędującego Prezesa RM, zaś odesłanie w końcowej części spotu do strony: www.sprawdzampolityka.pl miało na celu zachęcenie obywateli do zapoznania się z wynikami głosowania parlamentarzystów RP należących do wszystkich opcji politycznych”.
Przewodniczący gdańskiej „Solidarności” dodał, że TVP w żaden sposób nie wykazała, aby spot przygotowany przez Związek nosił znamiona kampanii negatywnej. Podtrzymał również zarzut, że decyzja o odmowie emisji spotu promującego kampanię społeczną pt. „sprawdzam polityka” została podjęta z naruszeniem art. 21 ust. 1 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji.
Władzom TVP warto przypomnieć, że kampania wyborcza już za nami. A patrząc na to, jak skończyła Ewa Kopacz, sama nasuwa się opina o prawdziwości stwierdzenia, że żaden wróg nie zaszkodzi nam tak, jak fałszywy przyjaciel. (źródło: solidarnosc.gda)

