MEDIA. Czy słynna czarna teczka Stanisława Tymińskiego, prezydenckiego rywala, była szantażem wobec Wałęsy, aby wziął ze sobą „Mietka” po wygranej do Belwederu? – pyta Piotr Semka w publikacji w „Do Rzeczy”.
Publicysta Piotr Semka („Do Rzeczy”)
(…) Kolejne kluczowe pytanie dla rozważań o karierze późniejszego prezydenta dotyczy roli Mieczysława Wachowskiego, który tkwi u boku Wałęsy do dziś. Czy był ukadrowionym agentem SB – jak napisali to w swojej książce Paweł Rabiej i Inga Rosińska, nie doczekawszy się pozwu od słynnego „Mietka”?
Jedyne dwa znane dokumenty, które rzucają trochę światła na rolę Wachowskiego, to cudem zachowane jego zeznanie w śledztwie z lat 80. przeciw Annie Walentynowicz. Przyznawał w nim, że zwolniony został parę dni po 13 grudnia 1981 r. z obozu internowania w Strzebielinku, z racji pełnienia funkcji łącznika między władzą a Wałęsą.
Drugi ślad to zapis rozmowy zwalnianego z Arłamowa lidera „S” z pułkownikami SB Bogusławem Klisiem i Henrykiem Starszakiem, w której Wałęsa akceptuje ponowne pełnienie przez Wachowskiego funkcji łącznika z władzą. Władze zabiorą Wachowskiego z otoczenia Lecha w 1983 r., gdy uznają, że jest on tylko „prywatną osobą”.
Dlaczego jednak Wałęsa znów wziął Wachowskiego do swojego najbliższego otoczenia jesienią 1990 r.? Czy słynna czarna teczka Stanisława Tymińskiego, prezydenckiego rywala, była szantażem wobec Wałęsy, aby wziął ze sobą „Mietka” po wygranej do Belwederu? I kto wtedy grał papierami „Bolka” – Rosjanie czy nieformalna grupa wysłanników Kiszczaka i Jaruzelskiego?
Dlaczego Wachowski lansował u boku Wałęsy idee telefonu do Janajewa i Jaruzelskiego w 1991 r., pomysły typu NATO-bis czy spółki polsko-rosyjskie na terenie byłych baz sowieckich w Polsce?
Do myślenia daje niemal całkowite wyczyszczenie wszelkich dokumentów dotyczących Wachowskiego z archiwów SB. Tak całkowite, że zniknęły nawet papiery późniejszego kierowcy Wałęsy z lat jego nauki w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni.
Próba odpowiedzi na tego typu pytania czeka jeszcze na historyków, którzy nie dadzą się sterroryzować narzucanym od ponad dekady świeckim kultem Lecha Wałęsy. Łatwo nie będzie. Dokumenty z teczki „Bolka”, choć fragmentarycznie, dawały się odnaleźć w archiwach IPN. Dokumentów na temat Wałęsy dotyczących lat 1980–1989 jest dużo, ale też kluczowe są te wyczyszczone, a gra władz wobec byłego lidera „S” była 20 o wiele bardziej finezyjna.
Ważne akta mogą tkwić w tajnych schowkach ubeków, a na pewno są w Moskwie. Rozmawiać o przeszłości Wałęsy trzeba. Bez tego dzieje Polski w XX w. są wciąż pełne białych plam. (…)
(źródło: Do Rzeczy)
