ZDANIEM EKSPERTA. Zdaniem eksperta BCC, urządzenia mobilne nie są tworzone z myślą o kopiowaniu czegokolwiek. Próba przerzucenia kosztów opłaty na operatorów, którzy są stosunkowo łatwi do identyfikacji i do późniejszego jej egzekwowania spowoduje, że ostateczny koszt poniosą nabywcy urządzeń – konsumenci.
ZAiKS i inne organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ) domagają się rozszerzenia opłaty reprograficznej na tablety i smartfony. Kwota podatku miałaby wynieść od 1,5 do 2% wartości każdego urządzenia. Resort kultury pracuje obecnie nad zmianami systemowymi mającymi usprawnić pobieranie opłat i przyspieszyć podział środków, które trafiają bezpośrednio do twórców. Jednak komunikaty prasowe ministerstwa kultury sugerują zaawansowanie prac nad rozszerzeniem katalogu urządzeń objętych opłata reprograficzną. Na szczęście w rządzie pojawiają się odmienne stanowiska. Zdaniem BCC, urządzenia mobilne nie są tworzone z myślą o kopiowaniu czegokolwiek, w przeciwieństwie do innych narzędzi objętych ustawą. Oddziela je to w istotny sposób od urządzeń objętych ustawą, służących do powielania materiałów. Próba przerzucenia kosztów opłaty na operatorów, którzy są stosunkowo łatwi do identyfikacji i do późniejszego jej egzekwowania spowoduje, że ostateczny koszt poniosą nabywcy urządzeń – konsumenci.
Krzysztof Szubert
ekspert BCC, minister ds. cyfryzacji w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC
Całość tekstu
Parapodatek od smartfonów i tabletów uderzy w producentów i konsumentów
ZAiKS i inne organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ) domagają się
rozszerzenia opłaty reprograficznej na tablety i smartfony. Kwota podatku miałaby wynieść od 1,5
do 2% wartości każdego urządzenia. Resort kultury pracuje obecnie nad zmianami systemowymi
mającymi usprawnić pobieranie opłat i przyspieszyć podział środków, które trafiają bezpośrednio
do twórców. Jednak komunikaty prasowe ministerstwa kultury sugerują zaawansowanie prac nad
rozszerzeniem katalogu urządzeń objętych opłata reprograficzną. Na szczęście w rządzie pojawiają
się odmienne stanowiska. Zdaniem BCC, urządzenia mobilne nie są tworzone z myślą o kopiowaniu
czegokolwiek, w przeciwieństwie do innych narzędzi objętych ustawą. Oddziela je to w istotny
sposób od urządzeń objętych ustawą, służących do powielania materiałów. Próba przerzucenia
kosztów opłaty na operatorów, którzy są stosunkowo łatwi do identyfikacji i do późniejszego jej
egzekwowania spowoduje, że ostateczny koszt poniosą nabywcy urządzeń – konsumenci.
Opłata reprograficzna funkcjonuje w Polsce od kilkunastu lat. Opłaty te pobierane są przez
organizacje zbiorowego zarządzania (np. ZAiKS, KOPIPOL, ZPAV) od produkowanych bądź
importowanych na terenie Polski urządzeń audio/video. Istotą tej opłaty jest próba
zrekompensowania twórcom ewentualnych korzyści, których nie uzyskali z uwagi na fakt, iż nabywca
tych urządzeń technologicznych mógł we własnym zakresie dokonać kopii utworów.
Źródłem opłaty reprograficznej są uregulowania zawarte w art. 20 ustawy o prawie autorskim i
prawach pokrewnych:
Art. 20. 1. Producenci i importerzy:
1. magnetofonów, magnetowidów i innych podobnych urządzeń,
2. kserokopiarek, skanerów i innych podobnych urządzeń reprograficznych umożliwiających pozyskiwanie kopii
całości lub części egzemplarza opublikowanego utworu,
3. czystych nośników służących do utrwalania, w zakresie własnego użytku osobistego, utworów lub
przedmiotów praw pokrewnych, przy użyciu urządzeń wymienionych w pkt 1 i 2
– są obowiązani do uiszczania, określonym zgodnie z ust. 5, organizacjom zbiorowego zarządzania, działającym
na rzecz twórców, artystów wykonawców, producentów fonogramów i wideogramów oraz wydawców, opłat w
wysokości nieprzekraczającej 3% kwoty należnej z tytułu sprzedaży tych urządzeń i nośników.
W ustawie zawarty został zatem otwarty katalog urządzeń i nośników, które objęte mogą zostać
opłatą reprograficzną. Zasadniczą kwestią jest tu stwierdzenie „innych podobnych urządzeń”
stwarzające pole do różnych interpretacji. W kolejnych ustępach przytoczonego przepisu
ustawodawca wskazuje zakres procentowego podziału wpływów pozyskanych z opłaty na osoby
zaangażowane w proces tworzenia i dystrybucji utworów. Podkreślić należy, że Sąd Najwyższy w
wyroku V CSK 22/08 podkreślił, że jedynymi kompetentnymi do zajmowania się opłatą reprograficzną
podmiotami są organizacje zbiorowego zarządzania (OZZ) – Roszczenie o opłaty z tytułu sprzedaży
urządzeń reprograficznych umożliwiających kopiowanie całości lub części egzemplarza
opublikowanego utworu przysługuje organizacjom zbiorowego zarządzania, działającym na rzecz
twórców lub wydawców, a nie twórcom lub wydawcom. Wysokość opłaty reprograficznej określa
rozporządzenie ministra kultury z 2 czerwca 2003 r. w sprawie określenia kategorii urządzeń i
nośników służących do utrwalania utworów oraz opłat od tych urządzeń i nośników z tytułu ich
sprzedaży przez producentów i importerów.
Dyskusja dotycząca opłaty reprograficznej jest skutkiem planów rozszerzenia jej na smartfony i
tablety. Szczególne znaczenie w tej dyskusji ma apel Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych
podpisanych między innymi przez: Władysława Bartoszewskiego, Monikę Brodkę, Jerzego „Duduś”
Matuszkiewicza, Krzysztofa Pendereckiego, Irenę Santor, Stanisława Sojkę, Muńka Staszczyka,
Janusza Zaorskiego, Krzysztofa Zanussiego, Wiktora Zborowskiego.
W treści apelu czytamy: My, twórcy kultury, artyści i wydawcy, jesteśmy zbulwersowani ostatnimi
działaniami przedstawicieli producentów i importerów urządzeń elektronicznych i reprograficznych.
Nie zgadzamy się, by ich odmowa ponoszenia opłat z tytułu tzw. czystych nośników narażała polską
kulturę na dalsze straty. Twórcy apelu wskazują także na wysokość opłat reprograficznych w innych
krajach. Opłata ta funkcjonuje bowiem w 23 krajach Unii Europejskiej i zdaniem przedstawicieli
ZAiKS-u, w porównaniu z Polską jest ona w tych krajach znacznie wyższa. Dla przykładu w Niemczech
producenci telefonów płacą od 12 do 36 euro opłaty od urządzenia, na Litwie 4,34 euro, a w Holandii
2,5 – 5 euro. Propozycja ZAiKS-u przewiduje natomiast opłatę w wysokości 15 zł (3,5 euro) od
smartfonu z pamięcią 16 GB o wartości 1000 zł. Podkreślić jednak należy, ze mimo funkcjonującej we
wskazanych krajach opłat reprograficznych sprzęt jest tańszy niż w Polsce. iPhone 5s kosztuje w
Niemczech około 2330 zł, a w Polsce 2399 zł, smartfon HTC One (M8) w Polsce jest o około 200 zł
droższy niż w Niemczech, a Nokia Lumia 930 o około 150 zł.
ZAiKS i inne organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ) domagają się
rozszerzenia opłaty reprograficznej na tablety i smartfony. Kwota podatku miałaby wynieść od 1,5
do 2% wartości każdego urządzenia. Organizacje te, wskazując na potrzebę obciążenia opłatą
reprograficzną producentów elektroniki, poruszają najistotniejsze, ich zdaniem, kwestie: po pierwsze,
ogromne zyski tych producentów, po drugie niskie wpływy z tej opłaty w dotychczasowej formie, po
trzecie fakt, że dla wielu twórców opłaty od czystych nośników i reprograficzne stanowią istotną
część ich wynagrodzeń. Organizacje te przypominają, że ceny smartfonów i tabletów wielokrotnie
przekraczają koszty wytworzenia tych urządzeń. Związek krytykuje także pojawiające się zarzuty, że
pieniądze z opłaty miałyby zasilać ZAiKS, a nie – zgodnie z jej ideą – samych twórców. Zarzuty te
popierają także niektórzy twórcy, np. Kazik Staszewski. Uważa on, że wpływy z opłaty od smartfonów
i tabletów skonsumowaliby urzędnicy, on dostałby tylko „jałmużnę”.
Głos w dyskusji zabiera także druga strona sporu – producenci. Związek Importerów i Producentów
Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego (ZIPSEE) podkreśla, że marża producencka wynosi obecnie
od 0,5 do 1% wartości urządzenia i wprowadzenie planowanej opłaty reprograficznej skutkowałoby
przerzuceniem jej na konsumentów. Istotna jest tu wypowiedź Michała Kanownika dyrektora ZIPSEE:
OZZ-y zamiast skupić się na efektywniejszym systemie wypłacania twórcom należnych im wypłat
szukają nowych źródeł skąd mogą czerpać pieniądze – m.in. pośrednio w kieszeniach konsumentów.
W naszym przekonaniu na podniesieniu podatku nie skorzystają twórcy. Prawdziwym zwycięzcą będą
organizacje zbiorowego zarządzania – prywatne instytucje, na których kontach gromadzone będą
wielokrotnie większe wpływy niż obecnie. Przegranym – niestety konsumenci, którym wyższe ceny
utrudnią dostęp do nowych technologii – a pod tym względem jesteśmy w Europie na szarym końcu.
Warto przypomnieć, że w chwili obecnej opłata reprograficzna jest wliczona w cenę m.in. ksera,
czystych nośników pamięci takich jak CD, DVD czy nawet papieru do ksero.
Znamienne jest tu także podejście obu stron do dyskusji. 30 września 2014 r. odbyła się
zorganizowana przez ZIPSEE debata, której celem było wypracowanie porozumienia w tym jakże
spornym temacie. Wzięli w niej udział przedstawiciele organizacji branżowych, Ministerstwo Kultury i
Dziedzictwa Narodowego, Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji,
Federacja Konsumentów oraz sami twórcy. Nie zjawiła się natomiast żadna z Organizacji Zbiorowego
Zarządzania. Nie przybyli zatem przedstawiciele takich organizacji, jak: ZAiKS, ZPAV, SAWP, KOPIPOL
oraz SAiW COPYRIGHT POLSKA. Wydaje się zatem, że współtwórcy zmian i najwięksi ewentualni ich
beneficjenci nie mają zamiaru dyskutować, a jedynie żądać.
Resort kultury pracuje obecnie nad zmianami systemowymi mającymi usprawnić pobieranie opłat i
przyspieszyć podział środków, które trafiają bezpośrednio do twórców. Jednak komunikaty prasowe
ministerstwa kultury sugerują zaawansowanie prac nad rozszerzeniem katalogu urządzeń objętych
opłata reprograficzną. Na szczęście w rządzie pojawiają się odmienne stanowiska. Minister cyfryzacji
Andrzej Halicki kilkakrotnie dał do zrozumienia, że nie jest zwolennikiem rozciągania opłaty
reprograficznej na smartfony i tablety. Także Janusz Piechociński, minister gospodarki, z dużym
dystansem podchodzi do nowej opłaty reprograficznej. W komunikacie na stronie ministerstwa
napisano, że ujęcie w znowelizowanym rozporządzeniu także smartfonów i tabletów byłoby
nadmiernym doregulowaniem przepisów prawa.
Oficjalnie, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie podjęło jeszcze decyzji co do objęcia
opłatą reprograficzną m.in. smartfonów i tabletów. Urzędnicy wskazują jednak na konieczność
wprowadzenia zmian, miedzy innymi z uwagi na niedostosowanie przepisów ustawy do obecnego
stanu rynku elektronicznego: opłaty obejmują szereg urządzeń i nośników analogowych jak
magnetofony, magnetowidy, kasety VHS itp., które nie występują już w masowej sprzedaży,
wypierane przez nowoczesne wielofunkcyjne urządzenia cyfrowe, jak smartfony i tablety. Pytana o
stan tych prac Małgorzata Omilanowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego, powiedziała, że
zlecono analizę prawną, która ma rozstrzygnąć, czy do ewentualnego wprowadzenia takiej opłaty
konieczna byłaby zmiana ustawy o prawie autorskim. Sprawy te konsultuje z ministerstwami
gospodarki oraz administracji i cyfryzacji. Jak oceniła, do porozumienia jest jeszcze daleko.
Jaki będzie wynik planowanych zmian trudno jeszcze określić. Ważne są tu jednak trzy aspekty:
Po pierwsze, urządzenia mobilne nie są tworzone z myślą o kopiowaniu czegokolwiek – w
przeciwieństwie do innych narzędzi objętych ustawą. Smartfony i tablety to przede wszystkim środki
do komunikacji, przeglądania sieci i korzystania z aplikacji. Oddziela je to w istotny sposób od
urządzeń objętych ustawą, służących do powielania materiałów.
Po drugie, próba przerzucenia kosztów opłaty na operatorów, którzy są stosunkowo łatwi do
identyfikacji i do późniejszego egzekwowania opłat, wydaje się być mocno dyskusyjna.
Po trzecie, bez względu na to kto odprowadzać będzie tę opłatę, w konsekwencji jej koszt poniosą z
pewnością nabywcy urządzeń – konsumenci. Jak ostrzegają producenci, ceny smartfonów i tabletów
po wprowadzeniu opłaty reprograficznej mogłyby wzrosnąć nawet o 8 – 10%.
Krzysztof Szubert
ekspert BCC, minister ds. cyfryzacji w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC
