GDAŃSK. Zależy nam, żeby powiększać i poszerzać krąg widzów. Wszystkie nasze tytuły cieszą się ogromnym zainteresowaniem, na niektóre przedstawienia trzeba kupować bilety z bardzo dużym wyprzedzeniem. Jeśli widzę, że w ciągu ostatnich czterech lat mamy o milion złotych większe wpływy z biletów, to jest to bardzo dużo.
Rozmowa z Adamem Orzechowskim, dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru Wybrzeże.
– 10 premier, 500 spektakli zagranych na pięciu scenach, 90 tys. widzów –już same liczby wskazują, że sezon artystyczny 2013/2014 Teatru Wybrzeże był ogromnie udany.
– Jestem zadowolony, choć wiem, jakim to się odbywa kosztem i wysiłkiem. W okresie wakacyjnym zrealizowaliśmy 4 premiery, zagraliśmy 100 przedstawień, również na Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim. Chciałbym, aby sukces, jaki osiągnęliśmy, nie był okupowany tak wielkim wysiłkiem. Stoję pod ścianą finansową. Mógłbym powiedzieć Nikołajowi Koladzie, że nie dojdzie do premiery jego „Statku szaleńców”, jednak staram się być konsekwentny w zobowiązaniach. Wszystko to później procentuje, mamy co grać, ludzie kupują bilety. Cieszy nas, że nasza strategia jest skuteczna, że dynamika działań przekłada się na znakomitą frekwencję. Jeśli widzę, że w ciągu ostatnich czterech lat mamy o milion złotych większe wpływy z biletów, to jest to bardzo dużo. Warto tu nadmienić, że sukces naszego teatru jest możliwy dzięki ogromnemu poświęceniu ekipy aktorskiej i zespołu technicznego.
– Z której realizacji jest pan najbardziej zadowolony?
– Ogromnie się cieszę, że w ostatnim sezonie został zrealizowany „Płatonow”, „Martwe dusze”, „Ciąg”, „Broniewski”. Przedstawienia są zróżnicowane, zawsze nam zależało i zależy, żeby powiększać i poszerzać krąg widzów. Wszystkie nasze tytuły cieszą się ogromnym zainteresowaniem, na niektóre przedstawienia trzeba kupować bilety z bardzo dużym wyprzedzeniem.
– Liczymy godziny do premiery „Marii Stuart” Friedricha Schillera w reżyserii Adama Nalepy, która 26 września zainauguruje na Dużej Scenie sezon artystyczny 2014/2015 w Teatrze Wybrzeże.
– Jesteśmy na etapie prób generalnych. Będziemy mieli starcie gwiazd. W role Marii Stuart i Elżbiety I, wcielą się dwie wspaniałe aktorki Teatru Wybrzeże: Dorota Kolak i Katarzyna Figura. Ciekawe będzie zderzenie tych dwóch osobowości aktorskich. Walka o władzę jest problemem zawsze aktualnym. Na pewno widowisko będzie fascynujące. Nasza „Maria Stuart” zwieńczy Tydzień Brytyjski organizowany przez Gdański Teatr Szekspirowski.
– Co nas czeka po „Marii Stuart”?
– Na przełomie lutego i marca planujemy premierę „Tresowanych dusz” Gabrieli Zapolskiej w mojej reżyserii. Grzegorz Wiśniewski zrealizuje w lutym premierę „Kto się boi Virginii Woolf” z Dorotą Kolak i Mirosławem Baką. Spektakl wystawiony zostanie dokładnie pół wieku po głośnej wybrzeżowej prapremierze dramatu w reżyserii Jerzego Golińskiego ze scenografia Franciszka Starowieyskiego. Na marzec planujemy premierę „Przedwiośnia” w reżyserii Natalii Korczakowskiej, będzie to adaptacja jednej z najgłośniejszych i najgoręcej dyskutowanych dwudziestowiecznych powieści Stefana Żeromskiego. A już w maju na deskach Teatru Wybrzeże zaprezentujemy „Barbarę i Karola na łonie natury” Michele Riml. Spektakl będzie kontynuacją losów bohaterów największego wybrzeżowego komercyjnego przeboju ostatnich lat – „Seksu dla opornych” – którego realizację autorka, zachwycona naszym przedstawieniem, złożyła na ręce tej samej ekipy: Janda-Kolak-Baka. Adam Nalepa przygotowuje w okresie wakacyjnym adaptację teatralną powieści „Faraon” Bolesława Prusa. Na przełomie czerwca i lipca planujemy wystawienie komedii „Murzyn warszawski” Antoniego Słonimskiego w reżyserii Pawła Aignera, autora znakomitej „Arabeli”. Będzie to pierwsza powojenna realizacja tej popularnej sztuki w okresie międzywojennej.
– Nieprzypadkowo wszystkie planowane na nowy sezon pozycje są autorów polskich.
– W 2015 roku przypada 250 – lecie teatru publicznego w Polsce, z tej okazji Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Instytut Teatralny ogłosiły Konkurs na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej „Klasyka Żywa – premiera sezonu 2014/2015”, w którym uczestniczymy. Jedną z konkursowych nagród będzie Nagroda im. Stanisława Hebanowskiego za najciekawsze odkrycie repertuarowe. W rezerwie mamy jeszcze dwie polskie sztuki, których realizacja uzależniona jest od wysokości dotacji.
– Jakie?
– Mix „Małżeństwa z kalendarza” (ostatni raz granego w 1766 roku) Franciszka Bohomolca i „Cudzoziemczyzny” Aleksandra Fredry w reżyserii Jarosława Tumidajskiego oraz „Dziewięćdziesiąty trzeci” Stanisławy Przybyszewskiej w reżyserii naszej nowej etatowej reżyserki Eweliny Marciniak.
Katarzyna Korczak

