Dojazd samochodem na wakacje nad morze, do Gdańska – to droga przez korki. W sobotę od rana tłoczno jest na trasie „warszawskiej” (szybkiej drodze numer 7). Wicepremier Bieńkowska „wyjaśnia”: Tam, gdzie są bramki, tam są korki…
Ta trasa jest od rana zakorkowana dla jadących z kierunku Warszawa do Gdańska już przed Ostródą. Jak informują kierowcy, zator w tym rejonie miał przed południem długość 7-8 km. Także w okolkicach Elbląga jest bardzo trudna sytuacja, samochody jadą żółwim tempem. Zakorkowany jest węzeł Elbląg Południe. Nie można go ominąć. Ci którzy próbują jechać do Gdańska przez Malbork także tkwią w korkach na drodze powiatowej.
Zakorkowana jest także autostrada A1 prowadząca na morze ze Strykowa (k. Łodzi) przez Toruń do Rusocina. Korki są spowodowane słabą przepustowością punktów poboru opłat. Sotoi się ok. godziny przed wyjazdem w Nowej Wsi, na końcówce A1 w Ruscinie już kilometr przed wyjazdem trzeba zwolnić i czekać w korku – wydłużając przejazd autostradą platną (!) o ok. pół godziny.
Wicepremier Bieńkowska: Tam, gdzie są bramki, tam są korki…
– Nie mam złudzeń: wszędzie w Europie, gdzie są bramki, tam są korki. Wczoraj sprawdzałam: korki w Chorwacji sięgają 10 czy 12 km, we Włoszech, we Francji. Tam, gdzie są bramki, tam są korki – powiedziała wicepremier Elżbieta Bieńkowska (Platforma Obywatelska). (…) – Jeżeli natężenie ruchu wynosi normalnie i tak było planowane 30 tys. pojazdów/h, a w tej chwili na wyjeździe z autostrady na Gdańsk mamy ok. 80 tys. pojazdów/h, a na obwodnicy trójmiejskiej mamy dziewięćdziesiąt kilka tysięcy pojazdów na godzinę, to nawet gdyby tam nic nie było, korki będą się robić.

