GDAŃSK. Paweł Olechnowicz – prezes Lotosu został w środę odwołany przez Radę Nadzorczą. Z nieoficjalnych informacji wynika, że dotychczasowy prezes otrzymał „propozycję”, aby podał się do dymisji. Jednakże nie skorzystał z tej formy odejścia po 14 latach zarządzania, więc Rada Nadzorcza – na podstawie swoich kompetencji – odwołała go ze stanowiska.
Związkowcy nie mogą pogodzić się z decyzją o odwołaniu prezesa Olechnowicza. Obawiają się, że nowym prezesem zostanie polityk PiS – poseł Andrzej Jaworski.
Rada Nadzorcza odwołała także dwóch członków Zarządu Lotosu: Marka Sokołowskiego – wiceprezesa ds. strategii i rozwoju i Zbigniewa Paszkowicza – wiceprezesa ds. poszukiwawczo-wydobywczych (z zachowaniem okresu wypowiedzenia). W Zarządzie pozostali: Maciej Szozda (ds. produkcji i handlu) i Mariusz Machajewski (ds. ekonomiczno-finansowych).
Obowiązki prezesa przejmie tymczasowo – na okres maksymalnie 3 miesięcy przewodniczący Rady Nadzorczej – Robert Pietryszyn. Rada Nadzorcza ma ogłosić konkurs na stanowisko szefa Lotosu. Ma być rozstrzygnięty w ciągu maksymalnie 30 dni.
W środę do Rady Nadzorczej został powołany Marcin Jastrzębski. Był on m.in. w latach 2013-2015 prezesem zarządu i dyrektorem naczelnym Gazoprojekt (Grupa PGNiG S.A.).
Olechnowicz był prezesem Lotosu (poprzednia nazwa Rafineria Gdańska) 14 lat. Prezesem Rafinerii Gdańskiej został w 2002 r., za rządów lewicy (premierem był wówczas Leszek Miller).
Związki zawodowe działające w Lotosie były przeciwne odwołaniu Olechnowicza. Tym bardziej, że obawiali się objęcia stanowiska prezesa przez posła PiS Andrzeja Jaworskiego. Związkowcy zapowiadały protest a nawet sparaliżowanie działalności przedsiębiorstwa. Co teraz będzie się działo w tej największej firmie na Pomorzu?
Olechnowicz doceniał bowiem pracowników. Średnie wynagrodzenie w Lotosie wynosi to ponad 11 tys. zł. Jednakże Skarb Państwa – jako akcjonariusz – nie miał zysków z firmy. Lotos z akcjonariuszami podzielił się tylko jeden raz. Zysk inwestował w mdernizację i nowe przedsięwzięcia.
