SPRAWA DLA REPORTERA. Od czterech lat rodzina państwa Witków ze Starego Targu (pow. sztumski) walczy o wykreślenie własnego domu z wojewódzkiej i gminnej ewidencji zabytków. Powodem jest fatalny stan budynku, w którym mieszkają. Według Inspektoratu Nadzoru Budowlanego naprawa obiektu mogłaby zakończyć się katastrofą budowlaną. Tymczasem konserwator zabytków twierdzi, że dom można… wyremontować.
Premiera reportażu na ten temat w telewizji TVR – 24 czerwca 2014 o godz. 21:00.
– Praktycznie przy tym budynku nie można nic zrobić. Mamy go zostawić takim, jaki jest. Konserwatora zabytków nie obchodzi, że dostaliśmy decyzję o opuszczeniu obiektu. Dla niego najważniejsze, że budynek zostanie w takim stanie jaki jest, mamy go zabezpieczyć , żeby się nie zawalił – mówi Tomasz Witka
Wszystko zaczęło się w 2010 r., kiedy państwo Witka wystosowali do wójta gminy Stary Targ pismo z prośbą o pomoc. Chcieli, żeby ich budynek został wykreślony z gminnej i wojewódzkiej ewidencji zabytków. Niestety, gmina do dziś nic w tej sprawie nie zrobiła. W międzyczasie pan Tomasz Witka przedstawił konserwatorowi zabytków w Gdańsku projekt odbudowy domu jednorodzinnego wraz z całą dokumentacją.
– Po krótkim czasie konserwator zaopiniował pozytywnie przedstawioną dokumentację techniczną. Żeby można było cokolwiek robić musiałem zwrócić się z oficjalnym wnioskiem do starostwa. A starostwo musi znowu wystąpić do konserwatora o opinię – mówi Tomasz Witka.
Będąc pewnym, że to kwestia formalności, zgodnie z wytycznymi Tomasz Witka złożył całą dokumentację do Starostwa Powiatowego w Sztumie.
– Starostwo wystąpiło o zaopiniowanie do wojewódzkiego konserwatora w Gdańsku, na co konserwator nie zgodził się. Wydano postanowienie z 17 grudnia 2013 r., w którym pani konserwator stwierdziła jednoznacznie, że rozstrzygnięcie, czy dany obiekt winien być ujęty w ewidencji zabytków bądź jego karta adresowa powinna być wyłączona z takiej ewidencji należy do właściwej gminy, tzn. do wójta gminy w Starym Targu – dodaje Witka.
Tymczasem Wójt gminy Stary Targ twierdzi, że w rzeczywistości tylko konserwator ma prawo wykreślić dany obiekt z ewidencji zabytków.
– Nie do końca to jest prawda, bo tak, wójt ma ewidencję gminną, jest też ewidencja wojewódzka, ale żeby wójt wykreślił dany obiekt z ewidencji musi mieć zgodę konserwatora zabytków – wyjaśnia Wiesław Kazimierski, wójt gminy Stary Targ.
Powołany przez państwa Witków biegły rzeczoznawca potwierdza, że budynek grozi zawaleniem, a częściowy remont doprowadzi do katastrofy budowlanej. Opinię biegłego podziela Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Sztumie. Pomimo wydanego nakazu opuszczenia budynku przez wszystkich jego mieszkańców, wojewódzki konserwator zabytków w Gdańsku sugeruje, że obiekt można wyremontować w bezpieczny sposób.
– Dla nas zły stan techniczny budynku nie jest podstawą do wykreślenia go z ewidencji. My jesteśmy organem ochrony zabytków i patrzymy czy ten budynek ma jakieś zabytkowe wartości. On ma – mówi Marcin Tymiński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku.
W związku z decyzją powiatowego inspektora nadzoru budowlanego Tomasz Witka wystosował pismo do Wójta gminy Stary Targ z prośbą o przydzielenie mu lokalu socjalnego, w którym on i jego rodzina mogliby zamieszkać.
– Pan Witka posiada już prawo do lokalu i drugiego lokalu nie może otrzymać. Trudno. Nie ma alternatywy. Jest przypisany jako właściciel posesji i drugiego lokalu socjalnego właśnie z tej przesłanki nie dostanie – mówi Wiesław Kazimierski, Wójt gminy Stary Targ.
W związku z realnym zagrożeniem życia rodzina Witków złożyła do Prokuratury Rejonowej w Kwidzynie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez wojewódzkiego konserwatora zabytków w Gdańsku i Wójta gminy Stary Targ.
– Dynamika tego postępowania jest uzależniona od takich rzeczy jak uzyskiwanie materiałów z innych instytucji, a po takie zwróciłam się, czyli m.in. dokumentacja budowlana. Poza tym, sprawa jest w toku administracyjnym i na pewno takie dokumenty znajdą się w materiale dowodowym – mówi Karolina Neumann, prokurator Prokuratury Rejonowej w Kwidzynie.
Wzajemne obarczanie się odpowiedzialnością wciąż trwa. Tymczasem dach domu państwa Witków podpierany jest na strychu prowizorycznymi belkami, a część konstrukcji jest tak spróchniała, że zaczęła pękać.
– Budynek ma konstrukcję szkieletową. Podwaliny drewnianej wokół budynku nie ma, bo została zjedzona przez czas, przez wilgoć i przez korniki. Słupki drewniane, które były połączone razem z tą podwaliną wiszą luźno w powietrzu i budynek stracił całkowicie stateczność –wyjaśnia zdesperowany Tomasz Witka.
Wystarczy silniejszy wiatr i w każdej chwili budynek może się zawalić. Prokuratura Rejonowa w Kwidzynie zapewnia, że prowadzi dochodzenie w sprawie możliwego narażenia na niebezpieczeństwo poprzez nieprawidłowe działania wójta i konserwatora zabytków. Pozostaje tylko czekać i mieć nadzieję, że do czasu podjęcia jakichkolwiek decyzji dom się nie zawali.





