BIG JUMP w Parku Oliwskim. 13 lipca 2014 roku o godz. 15 obyła się w całej Europie akcja BIG JUMP. Pomysłodawcy od kilku lat zachęcają, by w tym czasie wejść do wody – rzek, potoków, jezior, mórz i w ten sposób okazać swoje poparcie dla czystych akwenów wodnych, a nawet je zaadoptować. W tym celu postanowiłem odwiedzić z rodziną Park Oliwski, założony niegdyś przez cystersów, którego początki sięgają XV wieku.
Przed akcją sprawdziłem, czy Potok Oliwski się do tego nadaje, a przede wszystkim, czy jest bezpiecznym miejscem.
Pobite butelki, puszki, kawałek kineskopu
Południowy skwar, jak przyjemnie ochłodzić nogi w płytkim strumyku opodal szumiącego wodospadu. Ta sielska atmosfera oliwskiego parku i poczucie bezpieczeństwa może okazać się tragiczną w skutkach ułudą. Bawiące się dzieci, młodzież kolonijna, wszyscy, łącznie z dorosłymi, przeskakują po kamieniach na przeciwległy brzeg i z powrotem.
STOP! Dno naturalnego brodu, rozlewiska oraz przestrzenie między kamieniami okazały się ukrytą pułapką: pobite butelki metalowe puszki a nawet ostry jak brzytwa kawałek kineskopu. Piętnastominutowy połów zaobfitował w zbiór kilku kilogramów szkła.
Jeszcze tego samego dnia zgłosiłem sprawę do dyżurnego inżyniera miasta oraz poinformowałem będące na miejscu pracownice palmiarni.
Nie trudno sobie wyobrazić, co stanie się z nogą, która trafi na postrzępioną szyjkę lub denko od butelki.
Kolejna porcja odłamków, zjedli karpie
Rozmawiając ze znajomymi na FB dowiedziałem się od Piotra z Gdańska, że wiele lat wcześniej brodzenie pod wodospadem Oliwskiego Potoku przypłacił przeciętą nogą, a ślady nosi do dziś.
Trzy dni później byłem znowu w Parku Oliwskim i wyłowiłem kolejną porcję odłamków. Pytanie, jak można natłuc tle szkła w miejscu publicznym, nie dawało mi spokoju. Odpowiedział mi przewodniczący Rady Dzielnicy Oliwa, Tomasz Strug. Pomimo zamknięcia, Park nie jest strzeżony nocą, przychodzą tam grupki młodzieży oraz wandale. Wyłowiono nawet karpie z parkowych stawów. Możliwe jest to przy kompletnym braku nadzoru ze strony jakichkolwiek służb miejskich, w tym policji, czy ochrony. Problem jest większy, gdyż, jak widać, park służy od lat amatorom trunków, którzy, nie niepokojeni przez nikogo, spożywają alkohol na terenie parku.
Parkiem Oliwskim administruje Zarząd Dróg i Zieleni w Gdańsku. Dyrektor Mieczysław Kotłowski w artykule prasowym w „Gazecie Wyborczej. Trójmiasto” z dnia 12.07.2014 r. z przykrością potwierdza, że przepływ informacji trwa długo, że ktoś mógł się w tym czasie poważnie skaleczyć.
Przyszedł w końcu dzień 13 lipca czas na BIG JUMP.
Bezwład i fatalne zarządzanie
Jakie było zdziwienie, gdy po prasowych zapewnieniach dyrektora Kotłowskiego, nikt szkła nie uprzątnął, a, co gorsza, kolejna porcja butelek została wyłowiona spod wodospadu.
Przechodnie i turyści, widząc zaimprowizowany plakat ostrzeżenie oraz stos wyłowionych szkieł, zabraniają biegać po kamieniach oraz wchodzić dzieciom do wody.
Akcja pozwoliła na uświadomienie bezwładu i fatalnego zarządzania komunalnym majątkiem przez agendy miejskie. Prawdopodobnie ZDiZ nie będzie mógł wykonać zadania, dopóki nie dostanie zlecenie od Urzędu Miasta, za które będzie można wystawić fakturę.
Czekając na Japoński ogród w oliwskim parku, który ma być oddany do użytku jeszcze w tym roku, czy nie powinniśmy zastanowić się, jak znaleźć sprawnego gospodarza, który zapewni nie tylko niezbędne inwestycje, ale też bezpieczeństwo oraz zadba o zieleń stawy i cały ogród – wizytówkę Gdańska
Tekst i zdjęcia Arkadiusz Kowalina
Przewodniczący Rady Dzielnicy Wrzeszcz Górny, autor programu adopcji Strzyży, Jaśkowego Potoku i Królewskiego Potoku



