POMORZE ZACHODNIE/LĘBORK. Młody człowiek grozi swojej rodzinie nożem. Gdy przyjechała policja chciał popełnić samobójstwo skacząc z okna.
We wtorek po godz. 12, dyżurny lęborskiej policji odebrał zgłoszenie o młodym mężczyźnie, który grozi swojej rodzinie nożem. Na miejsce natychmiast dojechali policjanci, którzy wyprowadzili z mieszkania matkę mężczyzny jednak z uwagi na bardzo agresywne zachowanie napastnika, który trzymał w ręku 30 cm nóż i groził, że podetnie sobie gardło, na miejsce wezwano pozostałe patrole z miasta. Desperat zabarykadował się w swoim pokoju, wszedł na otwarte okno i zagroził, że wyskoczy. Dyżurny podjął decyzję o wezwaniu na miejsce policyjnych negocjatorów. W tym samym czasie strażacy pomagający w zabezpieczeniu miejsca, rozłożyli skokochron pod oknem. Jeden z policjantów nawiązał kontakt słowny z desperatem i utrzymywał go do czasu przyjazdu policyjnych negocjatorów.
Trwająca ponad trzy godziny akcja zakończyła się sukcesem, mężczyznę uratowano. Po godzinie rozmowy z negocjatorami zszedł z okna, odrzucił nóż i został wyprowadzony przez negocjatorów, bez użycia siły, do karetki. Podczas całej akcji 20-latek był bardzo agresywny, prawdopodobnie znajdował się pod wpływem dopalaczy. (KWP)

