
Antoni Kozłowski
GDAŃSK. Odszedł do wieczności Antoni Kozłowski – człowiek niezwykły, poeta, pisarz, współautor albumów o Gdańsku. Mieszkał w Gdańsku -Wrzeszczu. Człowiek – niespodzianka, wymykał się wszelkim klasyfikacjom… W rozmowie potrafił zaskoczyć bardzo osobliwymi skojarzeniami, ale i ostrością spojrzenia z perspektywy niedostrzegalnej dla innych – czytamy we wspomnieniach.
– Publikował mało, tworzył dużo, z formalnym i językowym rozmachem – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. – Gdańskiej scenie artystycznej będzie brakowało jego ironicznej przenikliwości. W weekend w Gdańsku zmarł Antoni Kozłowski, postać owiana legendą w alternatywnym kręgu, poeta i pisarz, który nigdy nie doczekał się należnego uznania.
Nie wiadomo o nim zbyt wiele, a zdarzało mu się pisywać i wygłaszać rzeczy wybitne. Choć od lat obracał się w kręgach, z których wywodzi się wiele popularnych dziś postaci, sam pozostawał…
Tak wspomina Antoniego Kozłowskiego proprius (wyborcza. pl. 11.12.2017)
Umysł i osobowość bardzo trudne do zaszufladkowania, człowiek – niespodzianka, wymykał się wszelkim klasyfikacjom… W rozmowie potrafił zaskoczyć bardzo osobliwymi skojarzeniami, ale i ostrością spojrzenia z perspektywy niedostrzegalnej dla innych. Taki był w każdym razie przed laty – po raz ostatni widzieliśmy się jeszcze w latach ’90-tych, w czasach Maci Pariadka. Później czytywałem jeszcze niekiedy jego teksty i myślę, że był w jeszcze lepszej formie, pisał jeszcze bardziej zajmująco, choć stale w swoim niepowtarzalnym stylu, nie do podrobienia. A recepcja? Cóż, świat zmienił się tak dalece, że tak wyraziste i niepospolite indywidualności jak On, a zarazem niezbyt chętne do zabiegania o „sukces”, przestały być dostrzegane… Był rzeczywiście z innej epoki, która przeminęła trochę zbyt szybko, a można o Nim powiedzieć wszystko, tylko nie to, by można było po nim oczekiwać skłonności do przystosowania się, co to, to nie.
Żegnaj, Antoni, szkoda, że się już nie spotkamy.
