

W sobotę, 7 czerwca 2025 r. absolwenci Wydziału Elektrycznego Politechniki Gdańskiej (studia w latach 1970-1975) spotkają się w swojej uczelni. Otrzymają od Rektora PG specjalne medale jubileuszowe (dla „50-latków”). Będzie okazja do wspomnień – podczas biesiady oraz koncertu kultowej (ponad 50-letniej Bazuny, zorganizowanej od bardzo dawna także przy moim udziale).
Poprosiłem o wspomnienia oraz kilka słów na temat swojej pracy (zawodowej, osobistej), zdjęcia ze swoich archiwów – pokazujące dane lata a także spotkania absolwenckie. Trochę materiałów otrzymałem – są w tych publikacjach i fotogramach. Być może wraz z kolejnymi wspomnieniami i zdjęciami uda się wydać publikację o absolwentach Wydziału Elektrycznego PG (studia w latach 1970-1975).
Janusz Wikowski
absolwent Wydziału Elektrycznego PG (1970-1975)




Poniżej kilka wspomnień oraz zdjęć z archiwum.
Życie studenckie (z archiwum Janusza Wikowskiego)
Na rajdach i Bazunie
FOTOREPORTAŻ Janusza Wikowskiego ze spotkania absolwentów Wydziału Elektrycznego w 2023 r.
Wspomnienia absolwentów
Prof. dr hab. inż. Krzysztof Karwowski

Moje losy są związane zasadniczo z jednym miejscem pracy na PG na naszym wydziale. Zaczynałem od stanowiska asystenta dotarłem do profesora PG. Pracowałem w dwóch katedrach – najpierw u prof. J. Hryńczuka (główny temat to – teoria pola elektromagnetycznego), a później u prof. P. Pazdro (trakcja elektryczna). Z rozpędu zapisałem się także na studia na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu – skończyłem matematykę o specjalności metody numeryczne. Na Uniwersytecie było zupełnie inne podejście do matematyki niż na Politechnice. Uzasadnienie, że 2+2=4 trwało cały semestr. Były to studia zaoczne, wszyscy studenci tych studiów skończyli wcześniej inne uczelnie (Akademię Medyczną, różne Politechniki w Polsce, Wyższe Szkoły Inżynierskie itp.). Z porównania tych studiów wynika, że inżynierowie są bałaganiarzami, ale potrafią zrealizować wspaniałe projekty. Na PG zajmowałem się studentami jako prodziekan ds. studenckich, a następnie z doktorantami jako kierownik Studium Doktoranckiego. Niedługo będę miał prawie 50-lecie pracy (nadal pracuję na cząstkę etatu naukowo-badawczego).
Razem z Zespołem opracowaliśmy książki pt. Energetyka transportu zelektryfikowanego. Część I to: Poradnik inżyniera, a część II to: Zbiór zadań problemowych. Można poczytać część I i przystąpić do rozwiązań zadań problemowych w cz. II. Do zadań zamieściliśmy odpowiedzi, sporo się natrudziliśmy nad rozwiązaniami.
Krzysztof przekazał ze swojego archiwum zdjęcia – są poniżej.
Dr inż. Marek Pikoń


Po ukończeniu studiów pracowałem w Politechnice Gdańskiej, w Katedrze Wysokich Napięć i Aparatów Elektrycznych, później kilka lat w Instytucie Elektrotechniki w Gdańsku. Po przejściu na emeryturę nawiązałem współpracę z zespołem profesora Kazimierza Jakubiuka w Katedrze Elektrotechniki. Obecnie jestem tam zatrudniony przy realizacji projektu Stratus.
Mieszkam z żoną i synem oraz psami i kotami na wsi w Beskidzie Małym (w dorzeczu Wisły, a dokładniej jej trzech dopływów – rzek Biała, Soła i Skawa).
Marek ma tytuł naukowy dr inż.
Mgr inż. Jan Tadeusz Runo (obecnie oficjalnie Juan Tadeo RUNO PODBIELSKI, znany podczas studiów jako Tadeusz, gdyż tak go nazywano na co dzień od dziecka).

Od trzeciego roku studiów, kiedy zaczęliśmy zajęcia specjalistyczne (ja na Elektrotechnice Morskiej) kręgi koleżeńskie bazowały bardziej na osobach ze specjalizacji i też z akademika, w którym mieszkałem od drugiego roku studiów.
Po studiach pracowałem w Polsce aż do wyjazdu w lipcu 1977 do Hiszpanii ze względów rodzinnych (żona Hiszpanka).
Tak się złożyło, że większość lat pracowałem w firmach związanych z przemysłem meblowym, a w ostatniej miałem dodatkowy impuls sentymentalny, bo firma zainwestowała w Polsce, konkretnie blisko Malborka, pierwotnie w miejscowości Sztumskie Pole, gmina Sztum (rozbudowa istniejącej fabryki ELITA wraz z wdrożeniem nowych technologii i integracją przemysłowo-handlową z hiszpańską Grupą jako wspólnika większościowego). Kilka lat później, doszła następna inwestycja tego samego inwestora obok w Koniecwałdzie, gmina Sztum (budowa, wyposażenie technologiczne i rozruch nowej fabryki MAXIMUS). Od końcówki roku 2007 aż do maja 2019 latałem regularnie do Gdańska.
Zostałem emerytem kiedy ukończyłem 65 lat, pracowałem dalej na pół etatu bo firma nie chciała mnie tak od razu „wypuścić”… Obecnie już nie pracuję i jedynie sporadycznie udzielam się „konsultacyjnie” w zakresie inwestycji przemysłowych.

Mgr inż. Krystyna Tujniewicz – Pękała



Krystyna przekazała do publikacji kilka zdjęć ze swojego archiwum. Są poniżej.
Mgr inż Michał Górski
Na studiach to grałem w siatkówkę, a w wolnych chwilach studiowałem. Taki tekst sprzedałem dziekanowi Wydziału Elektrycznego, na którym studiowałem, podczas jednej z licznych rozmów o moich postępach w nauce. To dlaczego nie poszedł Pan na Akademię Sportową ? Odparł, tego do końca sam też nie wiedziałem. Pierwszy rok mieszkałem na stancji, czyli wynajętym pokoju.
(…)
Pod koniec czwartego roku otrzymywaliśmy tematy prac magisterskich. Miałem wykonywać jakieś pomocnicze prace dla jednego z docentów (Winiarskiego) ale poprosiłem dziekana wydziału Pana Profesora Woynarowskiego o temat pracy, który będzie miał jakiś związek z przemysłem. Udało mi się i otrzymałem temat związany z firmą ZWAR z Lęborka pod tytułem: Możliwość zastosowania izolatorów średniego napięcia z tworzyw termoplastycznych. Samo pisanie pracy dyplomowej było chyba najprzyjemniejszym okresem podczas całych studiów. Dyplom udało mi się obronić 28 października 1975 r. Oblewaliśmy zdany egzamin magisterski w gronie przyjaciół i brata Joli Leszka w akademiku. Nie pamiętam jak dotarłem do łóżka !
Pierwsza pracę wraz z mieszkaniem zorganizowała nam Jola, która mieszkała wcześniej z koleżanką z Akademii Medycznej Łucją Gursztyn, a ta z kolei była córką Dyrektora PBRol w Braniewie, który usłyszawszy o nas zaproponował nam pracę i co ważne mieszkanie zakładowe. Decyzja była natychmiastowa. Jeszcze w sierpniu tego roku spotkał mnie trener Stoczniowca Gdańsk, zespołu z I ligi siatkówki. Zaproponował mi grę w tym zespole. Niestety nie było widoku na mieszkanie, a ja byłem bezdomny, więc grzecznie odmówiłem. Na koniec muszę dodać, że efekt mojej pracy dyplomowej znalazł praktyczne zastosowanie. Po kilku latach ZWAR Lębork zaczął produkcję nieco zmienionych izolatorów z tworzyw sztucznych.
Całość wspomnień (obszerna) Michała Górskiego w odrębnej publikacji.


Mgr inż. Lesław Makowski
Przesłał ze swojego archiwum zdjęcia (ze specjalnego wykładu prof. Hryńczuka). Są poniżej.
