W MEDIACH. Jerzy Borowczak (pomorski poseł PO, b. działacz „Solidarności Stoczni Gdańskiej): Ciarki przechodzą na samą myśl o tych szaleństwach, które przepowiada PiS. PiS ucieka się, tradycyjnie zresztą, do chwytów poniżej pasa.
PiS nie jest zainteresowany wynikami badań niezależnych międzynarodowych agencji, które wykazują jednoznacznie bardzo przyzwoity poziom nauczania w polskich szkołach. PiS wie lepiej, że należy zlikwidować gimnazja. Tak jak kiedyś w czasach ZSRR, minister Gromyko miał przydomek „Mister Niet”, (pan, nie), tak samo można by nazwać prezesa i cały PiS. Oni mają jeden argument, „nie bo nie”.
PiS uważa, że jak opodatkuje sektor bankowy to zapłacą te podatki bankierzy. Nic bardziej mylnego. Zapłacą klienci banków, czyli my, obywatele i będzie to taki nowy podatek nałożony pośrednio na obywateli, przez system bankowy, aby było więcej na rozdawanie przez polityków, czyli złudne przekupywanie wyborców. Można by wyliczać bardzo długą listę pobożnych życzeń „programowych”, jak choćby proponowany przez PiS powrót z ochroną zdrowia do epoki komunizmu, czyli finansowania systemu ochrony zdrowia bezpośrednio z budżetu. Ciarki przechodzą na samą myśl o tych szaleństwach, które przepowiada PiS.
Nie mogąc nic racjonalnego zaproponować, PiS ucieka się, tradycyjnie zresztą, do chwytów poniżej pasa, wydając pieniądze podatników, na ironiczne w zamyśle bilbordy, a wyszło im, jak zawsze, po prostu niesmacznie. Ta bilbordowa akcja PiS paradoksalnie kosztowała podatnika więcej, niż wszystkie kolacje zjedzone przez członków rządu przez dwie kadencje.
(źródło: Radio Gdańsk)
