W MEDIACH. Życie codzienne, uczciwi dziennikarze w mediach ukazują nam bezmiar bezprawia, jaki w coraz szerszym zakresie ogarnia nasz kraj. Odnosimy wrażenie, jakby to wszystko zostało skrzętnie, z premedytacją zaplanowane. Dzisiejszy sędzia, prokurator, coraz częściej utożsamiany jest, jako jeden z przedstawicieli mafijnego systemy, zalewającego nasz kraj. Typowy mafioso, który obłożony stosem kodeksów i wymuszonych na władzy przepisów, arogancko i bezwzględnie realizuje własne i władzy interesy. Obszar i zakres bezprawności przyjął już tak wielkie rozmiary, że bezsilni wobec tego zjawiska stają się również przedstawiciele parlamentu.
„W środowisku sędziowskim widać poczucie bezkarności, przekonanie, że możemy wszystko i nawet gdy wydamy w zły, niesprawiedliwy, nikt nam nic nie zrobi. Dzisiaj nawet minister sprawiedliwości nie ma żadnych kompetencji wobec sądów.” (…) Moja diagnoza jest pesymistyczna. Państwo nie gwarantuje dziś sprawiedliwości, wymiar sprawiedliwości daleki jest od uczciwości. Skala krzywd, z jakimi się stykam, jest ogromna. (…) Jak można skazać człowieka na dożywocie za podwójne zabójstwo w sytuacji, gdy sędzia w uzasadnieniu nie wskazuje żadnych, ale to żadnych dowodów? Jak można skazać kogoś na 25 lat bez dowodów na udział w zbrodni? Albo na siedem wyłącznie na podstawie pomówienia, zresztą odwołanego? A z drugiej strony ewidentne zbrodnie uchodzą bez kary. (…) Najgorsze jest to, że nie ma dziś w polskim wymiarze sprawiedliwości skutecznych klap bezpieczeństwa, które pozwalałyby interweniować w przypadkach ewidentnie złych, niesprawiedliwych, lecz prawomocnych już wyroków. (…) Do prokuratora generalnego poseł do Sejmu czy poseł do Parlamentu Europejskiego nie może wnieść nawet interpelacji, zapytania. Jedynie przez pomyłkę, zapomniano ich po prostu wykreślić, takie pytania mogą zadawać senatorowie. (…) W Białymstoku od dziesięciu lat siedzi człowiek, którego skazano bez żadnych dowodów. Pytam od dziesięciu lat kogo tylko mogę o tę sprawę, proszę o wskazanie choćby jednej poszlaki wskazującej na jego winę, jedną okoliczność, cokolwiek. Proszę mi wierzyć, nic takiego nie ma. Widzę na tym przykładzie rzeczy nieprawdopodobne. (…)To niestety narasta, można już chyba mówić o zjawisku komputerowego sądzenia, gdzie uzasadnienia w kolejnych sprawach są mechanicznie kopiowane. Widziałem na własne oczy uzasadnienie wyroku w sprawie o wypadek drogowy, gdzie było cytowanych chyba z 17 orzeczeń Sądu Najwyższego, z 18 cytatów z literatury prawniczej, tylko nie było odpowiedzi na jedno pytanie: dlaczego sąd uznał, że oskarżony spowodował wypadek, zjeżdżając na swoją lewą stronę, gdy do zderzenia doszło na jego prawej stronie? (…) Każda władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie. I władza sędziowska ma w sobie coś z takiej władzy. Czasem to władza nad życiem i śmiercią, zawsze nad ludzkimi losami. Jeden ze znajomych sędziów powiedział mi, że największym zagrożeniem jest w tym zawodzie syndrom Boga. Ma rację. (…) Sam byłem kiedyś sędzią wizytatorem, jeździłem po sądach i sprawdzałem akta spraw, zdarzały się sytuacje, gdy wychwytywałem poważne błędy, niekiedy nawet skutkowało to wniesieniem rewizji nadzwyczajnej. Niezawisłość sędziowską trzeba szanować, ale muszą być jakieś reguły, jakaś kontrola, jakaś obserwacja i możliwość interwencji. (…) Niezawisłość sędziego musi być nienaruszalna, sędzia musi być sam w pełni odpowiedzialny za wyrok, bez jakiegokolwiek zewnętrznego wpływu. Ale to nie znaczy że sędzia może być w pełni niezależny od wszelkich reguł. Musi się liczyć z tym, że jego praca, jego decyzje, zostaną skontrolowane przez kogoś z zewnątrz, i rażące na ruszenia procedury, prawa, uczciwości będą wytknięte. (…) Sędzia to tak poważny zawód, że nie powinien być obejmowany w ramach programu „pierwsza praca”.
Janusz Wojciechowski
