„Do komina Murzyna, Murzyna”

POMORZE. Po premierze na Scenie Kameralnej w Sopocie. Największym walorem sztuki jest gra aktorska, do czynienia mamy z popisem wirtuozerii wszystkich wykonawców, bez wyjątku. Zbliżająca się premiera sztuki „Do komina Murzyna, Murzyna”, według scenariusza i w reżyserii Zbigniewa Brzozy, rodziła przypuszczenia, że w teatrze będziemy mieli do czynienia z manifestem politycznym w obronie zagrożonej w Europie XXI wieku demokracji.

Spektakl – trzymający widza w nieustannym napięciu – niesie głębokie walory humanistyczne.

Nie dramat – kolaż

Akcja usytuowana jest w latach 30. XX wieku w Niemczech, główne postacie mają pierwowzory autentyczne. Protest zawarty w przedstawieniu przeciwko odradzającym się ruchom nacjonalistycznym i przejawom rasizmu rodzi się podczas odbioru sztuki, ale nie jest przez reżysera wystosowany wprost.

Zbigniew Brzoza zrealizował przedstawienie z wewnętrznego przekonania, długo do realizacji przedsięwzięcia dojrzewał. W wywiadach powiedział, że jego babcia i mama były więźniarkami obozów koncentracyjnych w Ravensbruck i w Majdanku i że nie wierzył, że totalitaryzm może wrócić. Postawił przed sobą arcytrudne zadanie stworzenia scenariusza na podstawie wielu utworów, a następnie wystawienia tego na scenie. Sięgnął po „Dzienniki 1933 – 1945” i LTI – Notatnik filologa Victora Klemperera, wspomnienia „Neger, Neger” Hansa Jurgena Massaqui, „Alexanderplatz” Alfreda Doblina, „Czarne dzieci” Heinricha Hoffmanna, „Palacza zwłok” Ladislava Fuksa, wprowadził też teksty własne. Nie mamy więc – po raz kolejny – do czynienia z dramatem z własną formą, ale tekstem skompilowanym, podporządkowanym wizji reżysera, jak sam twórca powiedział – kolażem.

To, co zobaczyliśmy, okazało się mocno osadzoną w realiach tamtych lat, sprawnie, nowatorsko i ciekawie zrealizowaną sztuką sceniczną opartą na autentycznych wspomnieniach i dziennikach, dokumentach, prasowych tekstach i in. Kolejna powtórka z historii, z której nie zostały wyciągnięte wnioski. Pokazanie jak to się dzieje, że w zbrodniczej ideologii ludzie dalej żyją w rodzinie „normalnie” i tak łatwo znajdują wytłumaczenie dla własnego draństwa wobec drugiego człowieka – jeszcze niedawno bliskiego. Szukanie odpowiedzi na pytanie, w którym momencie totalitaryzm zabija humanizm. Pierwowzorem głównego bohatera – mulata Hansa, jest Hans Jurgen Massaqui, postać Pana Morrela reżyser zbudował opierając się na biografii autentycznego nazisty, komendanta obozu koncentracyjnego.

W planie scenicznym i filmowym

Sztuka grana jest bez przerwy, scenografia – prosta i wielofunkcyjna, szaro – bura w kolorach, stosownie do wymowy sztuki, zapadnie symbolizują schron, więzienie, stół z rodzinnym obiadem, czy boisko do gry w piłkę. Pojawiają się atrybuty wyjazdu w nieznane – walizka, symboliczne przedmioty – sweter i buty po synu, który zginął na wojnie. Elementem scenografii są projekcje obrazów statycznych i ruchomych, na których tle rozgrywa się akcja. Aktorzy występują w planie scenicznym i filmowym, sceny wzajemnie się uzupełniają, albo jedna drugą wyprzedzają. Film daje możliwość zupełnie innego kontaktu z aktorem, którego widzimy z bardzo bliskiej odległości. Trafionym pomysłem jest zestawienie suchych, dramatycznych relacji dorosłego Hansa (gra go Piotr Chys) z – nadanym z of fu – skandowaniem figlarnych tekstów w wykonaniu obecnych na scenie aktorów dziecięcych (Piotr Burdzel, Bartosz Dwojakowski, Patryk Makowski.) Sceny – kolaże – nie są ułożone w porządku chronologicznym.

Integralnie związana z całością jest muzyka. Pobudzają wyobraźnię – jak podczas słuchowisk radiowych – efekty dźwiękowe stworzone przez Jacka Puchalskiego. Stroje Katarzyny Adamczyk – w barwach stonowanych – nawiązują do epoki. Jedyną sceną kolorową jest lekcja tańca z aktorami w ubraniach wieczorowych, eksplozja radości i witalności młodych ludzi, którzy w brawurowym tańcu zapominają na chwilę o życiowych opresjach.

Grzegorz Gzyl stworzył postać najbardziej wyrazistą i przejmującą

Największym walorem sztuki jest gra aktorska. Do czynienia mamy z popisem wirtuozerii wszystkich wykonawców, bez wyjątku. Postać chyba najpełniejszą, najbardziej wyrazistą i przejmującą, stworzył Grzegorz Gzyl. Jego Franz od pierwszej do ostatniej sceny przykuwa uwagę widzów, wywołując współczucie i zrozumienie do protestu i odrazy włącznie. Obdarty, bezradny, bez szans na godne życie, snuje się po ulicy, utykając na jedną nogę. Nagle „łapie” robotę ulicznego sprzedawcy Völkischer Beobachter . Funkcjonariusz NSDAP, wraz z uniformem, nakłada mu na rękaw swastykę. Z opustoszałej fabryki wychodzą wprost na niego dwaj koledzy, jeden z nich, Victor Utz (gra go Michał Kowalski) jest Żydem, obaj szydzą z emblematu i haseł z nazistowskiej gadzinówki, którą Franz trzyma w ręku, śmiech: „Nieźle cię otumanili”. Franz: (…) „na tej opasce nie ma nic, czego musiałbym się wstydzić (…) Najważniejszy jest tytoń, mój drogi.” (..) Plan żywy przenika się z filmem, grozę buduje idący z offu dźwięk.

Ten sam Franz zakochuje się w matce Hansa (gra rolę Magdalena Boć), wzruszająca scena w szpitalu, kiedy wręcza jej – trzymającej basen pielęgniarce – kwiaty, wiąże się z kobietą i chłopcem, dając im nadzieję na oparcie. Ale – miękki, bezwolny, jak się okazuje – zimny, łatwo przeistacza się w perfidnego donosiciela, w nadziei na awans, wierny ideologii, bez skrupułów opuszcza ich oboje. Grzegorz Gzyl zagrał tę – ewoluującą ku złu postać – prostymi środkami, mistrzowsko!

Michał Kowalski – powściągliwy, operuje milczeniem. Katarzyna Dałek – raz ascetyczna, raz uwodzicielska

Oszczędnie i wyraziście kreuje postać Victora Utz Michał Kowalski. Grając, jakby stał krok za swoim bohaterem, powściągliwy, operuje milczeniem, półgłosem, pozostaje niemal w bezruchu. Gestapowiec wyrzuca go z siedzącego miejsca w pociągu. Aresztowany i przesłuchiwany, torturowany przez bezwzględnego, aroganckiego, pozbawionego skrupułów gestapowca (gra go doskonale Piotr Biedroń), przez cały czas zachowuje spokój i godność. Na jego drodze pojawia się jeszcze jeden hitlerowski oprawca – debiutujący w epizodycznej roli Michał Turczyk. Zimną postać wierną ideologii stworzył także w epizodycznej roli Wriede Piotr Witkowski.

Viktor Utz skazany zostaje na śmierć. Michał Kowalski relacjonuje zdarzenia w czasie przeszłym, co sprawia wrażenie, że o tym, co było, opowiada duch Victora Utza.

Piękną, ciepłą, postać stworzyła Katarzyna Dałek, grająca Gretę Utz, córkę Victora Utz, zakochaną w Hansie. Inna – surowa i ascetyczna – w scenie retrospektywnej, kiedy wspomina ojca i sięga do czasów rodzenia się nazizmu, cytuje słowa jego i współpracowników. Inna – w relacji z ukochanym – pełna życia, radości, szczera zmysłowa, uwodzicielska, eteryczna, kolorowa.

Na oddzielną uwagę zasługuje – wszechstronna nie od dziś – Dorota Androsz jako zwyczajna nauczycielka z powołania, która kocha dzieci, stoi po stronie słabszego i żyje – ale jej nie wyznaje – w ideologii nazistowskiej, za co płaci najwyższą cenę. Ta sama aktorka gra rolę matki Grety i żony Victora Utz. Powierzono jej także rolę – Pani Morrel (Pana Morrel, funkcjonariusza gestapo gra Grzegorz Ninkiewicz) – kobiety wiernej ideologii nazistowskiej, która nie może wybaczyć mężowi, że wciąż zaprasza do domu innego – przyjaciela jej synów – mulata Hansa, i przy obiedzie na zimno pyta męża: „Czemu nie zrobicie z Żydami porządku?”

W scenie na lekcji tańca Dorota Androsz zachwyciła – po raz kolejny – fenomenalną sprawnością fizyczną graniczącą z akrobacją.

Magdalena Boć – matka w opresji. Robert Ninkiewicz – dobry ojciec i mąż, wzorowy gestapowiec. Piotr Chys – główny bohater

Magdalena Boć wywiązała się z roli matki Hansa znakomicie, jej postać jest przepełniona macierzyńską miłością graniczącą z nadopiekuńczością, czuje się jej osamotnienie i bezradność. Kurczowo i naiwnie trzyma się świeżo poznanego Franza, jakby miał dla niej i dla dziecka stanowić lek na całe zło. Idylliczna scena na plaży okazuje się ułudą i rozwiewa jak mgła.

Robert Ninkiewicz mistrzowsko stworzył Pana Morrel jako postać tragiczną i ambiwalentną. Jest w domu bardziej miękki, niż jego żona, akceptuje i chętnie zaprasza nawet w czasach narastającego terroru Hansa. Przy przesłuchaniu Victora Utza z Pana Morrel, funkcjonariusza gestapo, wychodzi jego bezwzględność. Dumny ze swoich trzech synów traci ich wszystkich na wojnie, a pozostałą garderobę, ze łzami w oczach, jako człowiek o dobrym sercu, przekazuje Hansowi.

Ten sam aktor, ubrany w przekomiczny, groteskowy strój, gra epizodyczną rolę nauczyciela tańca z podrzędnego niemieckiego klubu z lat 30.

Wszystko to dzieje się wokół historii głównego bohatera, Hansa, granego symultanicznie przez Piotra Chysa i chłopca (na zmianę Piotr Burdziel i Patryk Makowski), co umożliwia reżyserowi pokazanie bohatera w różnym wieku. Hans przypomina pijane dziecko we mgle, ze związku Niemki i czarnoskórego arystokraty, żyje w Niemczech, początkowo wierzy w ideologię nazistowską, chce się zapisać do Hitlerjugen, kupuje ołowiane żołnierzyki, zadaje moc pytań, na które nie uzyskuje odpowiedzi. Piotr Chys najbardziej utkwił w pamięci jako młodzieniec zakochany w Grecie, który po zniknięciu narzeczonej nie może uwierzyć w prawdę, co graniczy, albo jest obłędem.

Sztukę warto zobaczyć, jest głęboka i wstrząsająca, pozwala wniknąć w niuanse ludzkiej psychiki i spojrzeć poprzez historię na dzień dzisiejszy. Przedstawienie mobilizuje także do sięgnięcia po wartościowe książki, w oparciu o które powstało przedstawienie.

Katarzyna Korczak

PS. W dniu premiery w foyer Sceny Kameralnej otwarto wystawę z cyklu Autorzy naszych plakatów Macieja Buszewicza (jest autorem także plakatu do przedstawienia „Do komina Murzyna, Murzyna”) z okazji jego 65 urodzin i 40 lecia pracy twórczej. Ekspozycję można oglądać codziennie w godzinach od 12 do 17, wstęp wolny.

Fot. Dominik Werner.  Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże

 

*

„Do komina Murzyna! Murzyna!”

Scenariusz, reżyseria, opracowanie muzyczne: Zbigniew Brzoza Scenografia: Wojciech Żogała Asystentka scenografa: Anna Włodarczyk Kostiumy: Katarzyna Adamczyk Ruch sceniczny: Wioleta Fiuk Zdjęcia i montaż: Sławomir Kalwinek Efekty dźwiękowe: Jacek Puchalski Asystent reżysera: Piotr Witkowski Inspicjent, sufler: Jerzy Gutarowski

W spektaklu występują: Dorota Androsz – Nauczycielka, Eva, Pani Morrel, Tancerka i inne, Magdalena Boć- Matka Hansa, Tancerka, Katarzyna Dałek – Greta Utz, Piotr Biedroń – Fiete, Działacz Gestapo, Tancerz i inne, Piotr Chys – Hans, Grzegorz Gzyl – Franz, Dyrektor więzienia i inne, Michał Kowalski – Victor Utz i inne, Robert Ninkiewicz – Dziadek Hansa, Pan Morrel, Nauczyciel tańca i inne, Adam Turczyk – Klaus, Julius Burger, Tancerz, i inne, Piotr Witkowski – Wriede, Tancerz, Sprzedawca sznurówek i inne, Piotr Burdzel – Młody Hans/ Młody Fiete, Bartosz Dwojakowski – Młody Klaus, Patryk Makowski – Młody Hans/ Młody Fiete

Premiera: 4 listopada na Scenie Kameralnej Kolejne spektakle: 5, 7, 8 listopada na Scenie Kameralnej

Zbigniew Brzoza (ur. 1957) – reżyser. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim i Wydział Reżyserii w warszawskiej PWST. W latach 1997-2008 dyrektor artystyczny warszawskiego Teatru Studio. Od 2008 do 2009 roku dyrektor Teatru Nowego im. Dejmka w Łodzi. W czasie studiów był asystentem Andrzeja Wajdy. W ramach dyplomu pracował z Tadeuszem Łomnickim nad KARTOTEKĄ Różewicza (1989). Debiutował TRAWESTACJAMI Stopparda w Teatrze Studyjnym w Łodzi (1991). W 1992 odbył staż u Petera Brooka w Paryżu. Pierwszym głośnym przedstawieniem Brzozy była PRZEMIANA wg opowiadania Franza Kafki zrealizowana w łódzkim Teatrze Studyjnym (1993). Kolejne przedstawienia – ZBRODNIA Z PREMEDYTACJĄ wg Gombrowicza (1993) oraz BIZON Mameta (1995) w ocenie krytyków były zapowiedzią zmian pokoleniowych w teatrze polskim. Wprowadził na scenę Teatru Studio szereg tekstów współczesnych, m.in. MIŁOŚĆ NA MADAGASKARZE Turriniego (2000), a także dramatów węgierskich i rosyjskich, m.in. MERYLIN MONGOŁ (2004). Na deskach Teatru Wybrzeże wyreżyserował KOMEDIĘ OMYŁEK Shakespeare’a (2007) oraz SPRAWĘ OPERACYJNEGO ROZPOZNANIA (2011). Laureat wielu nagród artystycznych, m.in. Złotej Maski za PRZEMIANĘ (1993) i za ZBRODNIĘ Z PREMEDYTACJĄ (1996), a także – za to samo przedstawienie – Grand Prix na 36. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych.

Wojciech Żogała (ur. 1965) – scenograf filmowy i dekorator wnętrz, scenograf teatralny. Absolwent i wykładowca Wydziału Reżyserii Filmowej i Telewizyjnej PWSFTviT w Łodzi. Jest autorem scenografii do ponad 30 filmów fabularnych, kilkunastu spektakli Teatru Tv, filmów krótkometrażowych i wideoklipów. W 2016 roku zadebiutował jako scenograf teatralny w Teatrze Polonia w Warszawie spektaklem ZABAWA. W 2017 roku zrealizował scenografię do spektaklu POLICJA w Teatrze Nowym w Łodzi. Trzykrotny laureat Nagrody za scenografię na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni – EDI, MISTRZ, BOGOWIE, czterokrotnie nominowany do Polskiej Nagrody Filmowej Orzeł w kategorii najlepsza scenografia, laureat Nagrody za scenografię na Krajowym Festiwalu Polskiego Radia i Teatru TV Dwa Teatry oraz laureat dwóch nagród na Festiwalu Polskich Wideoklipów Yach Film. Członek Europejskiej Akademii Filmowej, Polskiej Akademii Filmowej, Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

Może zainteresuje Cię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *